1

Wirusy komputerowe mogą zaatakować laboratoria i „stworzyć” wirusy organiczne

2020 r. jest rokiem wirusa, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. W ciągu ostatnich lat nic nie przeorało naszego życia w takim stopniu jak COVID. Wielu wirusologów twierdzi zresztą, że opanowanie obecnej pandemii, to wygranie bitwy w nadchodzącej wojnie z mikrobami, które ze względów tak cywilizacyjnych, jak i klimatycznych, mogą pojawiać się częściej. Jak się jednak okazuje, to nie koniec zagrożeń, okazuje się, że na dziś całkiem łatwo jest „zmienić” cyfrowego wirusa w organicznego. Takiej próby dokonali właśnie izraelscy naukowcy zajmujący się bezpieczeństwem cybernetycznym.

Zróbmy sobie wirusa

Nowoczesne technologie od zawsze były miksem wielkich możliwości i wielkich zagrożeń. Jedną z technologii, która może nam pomoc w walce z koronawirusem jest produkcja syntetycznego materiału genetycznego, w tym przypadku fragmentów RNA. Jednak ta metoda, równie dobrze jak do stworzenia szczepionki, może posłużyć do stworzenia materiałów niebezpiecznych dla ludzkiego organizmu. Badacze z uniwersytetu Bena Guriona w Negev zaczęli zastanawiać się, czy byłby możliwy atak przy pomocy trojana na laboratoria, tym razem jednak nie po to, aby zażądać okupu, tylko doprowadzić do produkcji zniekształconego materiału genetycznego.

2020? Musiało się udać…

Wnioski z tego eksperymentu nie napawają optymizmem. Wynika z nich, że cyfrowy dostęp do laboratoriów jest znacznie prostszy od jakiejkolwiek próby fizycznego włamania i umożliwia zarówno podmianę opracowanego materiału genetycznego na szkodliwy, jak i skierowanie go do produkcji. Terroryści dysponujący takim cyfrowym „wejściem” mogliby zmienić skład szczepionki, która zamiast pomagać, stymulowałaby produkcję szkodliwych białek lub toksyn.

Zdjęcie: thehorsechoices

Sposób ataku

Po zainstalowaniu trojana i złamaniu zabezpieczeń naukowcy podmienili sekwencję, która miała trafić do produkcji, jednocześnie wirus komputerowy tak modyfikuje zamówienie, że całość przechodzi przez sito weryfikacyjne. Z racji dużej ilość tak produkowanych materiałów ludzie nie są w stanie ich weryfikować i jest to pozostawiane automatycznym procesom opartym o sztuczną inteligencję. Ta jednak nic nie poradzi, jeśli zarówno materiał, jak i zamówienie zostaną odpowiednie zmodyfikowane.

Specjaliści od bezpieczeństwa poinformowali, że udane ataki udało się przeprowadzić w 16 na 50 zleceń produkcji. Postulatem badaczy jest, aby jak najszybciej stworzyć kompleksowy system zabezpieczeń i weryfikacji materiałów tego typu, oraz uświadomić i przeszkolić społeczność biotechnologiczną pod tym kątem.

Ogromna skala zagrożeń

Te badania skupiły się na laboratoriach, ale tak naprawdę o zabezpieczenie prosi się cały łańcuch produkcji tego typu. Zaprogramowane „błędy” w skrajnych przypadkach mogłoby mieć katastrofalne skutki dla wielu populacji. Wyobraźmy sobie, że do produkcji trafiłaby zanieczyszczona szczepionka masowo podawana w jakimś rejonie. Wydaje się też, że poza procedurami bezpieczeństwa sieciowego, część infrastruktury musi pozostać offline. Ataków tego typu będzie w przyszłości tylko więcej, a branże około-medyczne stają się niestety jednymi z najpopularniejszych celów ataku.

Źródła: [1]