36

Windows 8 użyteczny również w trybie zwykłego pulpitu. Moja opinia o nowych oknach

Przy okazji wydania ostatniej wersji testowej Windows 8 postanowiłem zaryzykować i po raz pierwszy zainstalować go jako główny i jedyny system na swoim komputerze, który służy mi do pracy. Było to moje pierwsze spotkanie z nowym systemem Microsoftu poza maszyną wirtualną i muszę powiedzieć, że zaskakująco dobrze to wygląda, chociaż oczywiście pojawiają się również pewne problemy, czy konieczność przyzwyczajenia się do nowego układu. Zapraszam do […]

Przy okazji wydania ostatniej wersji testowej Windows 8 postanowiłem zaryzykować i po raz pierwszy zainstalować go jako główny i jedyny system na swoim komputerze, który służy mi do pracy. Było to moje pierwsze spotkanie z nowym systemem Microsoftu poza maszyną wirtualną i muszę powiedzieć, że zaskakująco dobrze to wygląda, chociaż oczywiście pojawiają się również pewne problemy, czy konieczność przyzwyczajenia się do nowego układu. Zapraszam do artykułu podsumowującego mają zabawę nowymi oknami, które prędzej czy później czekają większość z nas.

Najpierw instalacja – sam proces bardzo podobny do Windows 7. System rezerwuję trochę większą dodatkową partycję do swoich potrzeb, ok. 350 MB. Cały proces przebiega dość szybko i bezproblemowo. Po pierwszym uruchomieniu zostają wykryte wszystkie urządzenia w komputerze, nie jest konieczna instalacja żadnych dodatkowych sterowników. W przypadku podstawy mojej dwuletniej konfiguracji to specjalnie nie dziwi, ale poprawnie wykryta została również nie taka stara karta graficzna GeForce GTX 570 oraz dołożone przeze mnie USB 3.0, które zajmuje jedno gniazdo PCIe na płycie. Niekoniecznie popularny producent – Unitek, w niczym tu nie przeszkodził. Podoba mi się, kiedy zaraz po zainstalowaniu systemu mogę zacząć go używać.

Podczas pierwszego uruchomienia trzeba podać swój adres mailowy Hotmail i hasło. Komputer zostaje dodany do listy synchronizacji ustawień. Tutaj pojawia się pewien problem, czy wręcz karygodne niedopatrzenie. Moje hasło Hotmail ma 20 znaków i podczas pierwszego uruchomienia działa jak najbardziej poprawnie. Rzecz w tym, że to samo hasło służy do każdorazowego zalogowania się w przyszłości do systemu i zostało jednocześnie ograniczone do maksymalnie 16 znaków. Nie ma jednak na ten temat żadnej informacji. W efekcie po pierwszym restarcie nie mogłem się zalogować. Zdawało mi się, że być może zapomniałem lub pomyliłem hasło do Hotmail. Kiedy jednak na innym komputerze upewniłem się, że do poczty mogę się zalogować, coś zaczęło mi świstać. Zacząłem skracać jasło po jednym znaku od końca i za czwartym razem wreszcie udało mi się zalogować do systemu. Niestety takie samo niedopatrzenie ma miejsce (było niedawno, ale dziś nie sprawdzałem czy nadal jest) w przypadku platformy cyfrowej dystrybucji EA Origin. Pomijam fakt, że ograniczanie długości hasła jest dziwnym posunięciem, to jednak drobiazg, ale brak i informacji o ograniczeniu powoduje całkowitą dezorientację. Najpierw za długie hasło zostaje przyjęte jako poprawne, a potem nagle przestaje działać i nie wiadomo co jest tego przyczyną.

Pierwsze co rzuciło się w oczy akurat na mojej konfiguracji, to zdecydowanie lepsza obsługa wielu monitorów. Nie będę szczegółowo rozpisywał się na czym to polega, bo przytaczałem już oficjalną informację Microsoftu na ten temat, a wszystko działa tak, jak zapowiadano. Dodam tylko, że w praktyce sprawia to od początku dobre wrażenie. Możliwość włączenia tapety panoramicznej rozciągającej się przez wszystkie monitory jest bardzo estetyczna. Rozdzielenie ikon aplikacji na różnych monitorach pomiędzy belki na nich się znajdujące (to trzeba włączyć w opcjach samemu) również się przydaje. Jako, że nie musiałem instalować sterownika do karty graficznej, wszystko śmigało od samego początku. Świetnie.

Pracę na wielu monitorach możemy wykorzystać zarówno w przypadku korzystania ze zwykłego pulpitu na każdym z nich, jak i jednoczesnym korzystaniu z zwykłego pulpitu i interfejsu metro. Dodatkowo na każdym z monitorów można przyczepić wąski pasek z dodatkowym uruchomionym oknem. Nie zauważyłem możliwości uruchomienia interfejsu metro na obu monitorach na raz. Najczęściej zapewne będę korzystał ze zwykłego pulpitu, ale uruchomienie kalendarza czy poczty w interfejsie metro na drugim monitorze bywa bardzo poręczne i wygląda estetycznie.

Właśnie, jak wypada konfrontacja nowego interfejsu Metro, który jest jedną z głównych składowych systemu,w  stosunku do zwykłego pulpitu? Aby wydać ostateczną opinie musiałbym popracować na komputerze z Windows 8 przez kilka miesięcy. Jestem świadom sowich ograniczeń, jakimi są moje przyzwyczajenia i nie chciałbym na tej bazie orzekać o przydatności nowego rozwiązania. Mimo wszystko mam mocne wrażenie, że na zwykłym komputerze, bez ekranu dotykowego, całe metro wygląda estetycznie, ale jest mało przydatne. Nie przeszkadza zbytnio, ale nie daje wymiernych korzyści. Ot jest i tyle. Zrezygnowanie z tradycyjnego menu Start nie jest takie złe. Wyszukiwanie aplikacji wpisując kilka pierwszych znaków jest na ogół szybsze, niż szukanie myszka właściwej ikony. Dodatkowo chwilowe wypełnienie spisem aplikacji całego ekranu powoduje, że przestrzeń się nie marnuje i łatwiej całość ogarnąć wzrokiem. Mówię tutaj o wywołaniu funkcji wyszukaj z poziomu tradycyjnego pulpitu. Jednak sam ekran startowy interfejsu Metro nie powala przydatnością i docenią go raczej użytkownicy tabletów i laptopów z dotykowym ekranem. Wtedy spójność z systemem stacjonarnym może nabrać sensu i większej głębi.

Czy to znaczy, że skoro Metro nie powala, to użytkownik tradycyjnego pulpitu nie znajdzie nic dla siebie? Całe szczęście nie. Prawdę mówiąc, w trybie tradycyjnych okien zostało zmienione zdecydowanie więcej, niż w przypadku XP, Visty czy Win 7. Warto o tym nie zapominać i nie koncentrować się tylko na Metro. Co ważne, większość tych zmian ma wymiar bardzo praktyczny w codziennym użytkowaniu. Na pierwszy ogień idzie wstążka znana z pakietu Office. Co prawda w pakiecie biurowym wstążka ani mi specjalnie nie pomaga, ani nie przeszkadza, o tyle w menadżerze plików jest naprawdę bardzo pomocna. Wreszcie pod jednym kliknięciem mamy opcje, które do tej pory były poukrywane w kaskadowych menu, albo pod mało znanymi skrótami klawiszowymi.

Teraz jednym kliknięciem jesteśmy w stanie odwrócić zaznaczenie, czy pokazać ukryte pliki. Nie sprawia kłopotu jeżeli chcemy z takich funkcji korzystać wielokrotnie w ciągu dnia np. pokazywać ukryte pliki tylko na chwilę, żeby z powrotem je ukryć. Wszystko jest logicznie poukładane i podzielone na czytelne kategorie. Przynajmniej jedna z tych kategorii pozwala zobaczyć akcje specyficzne dla danego rodzaju plików, np. dodawanie do playlisty w przypadku plików dźwiękowych czy uruchomienie pokazu slajdów w przypadku obrazów. Wiele osób, które sięgały po zewnętrzne programy zastępujące Windowsowego menadżera plików odetchnie z ulgą.

Wiele okien zyskało nowe funkcje informacyjne, które przy okazji wyglądają estetycznie. Przykładem może być zobrazowanie kopiowania plików w formie wykresu prędkości transferu. Wreszcie widać jak proces postępuje.

Osobną kategorią jest menadżer zadań, który został całkowicie przeprojektowany. Zmiana koloru tła danej komórki względem wartości użycia procesora czy pamięci na pierwszy rzut oka pozwala wyłowić procesy, które intensywnie obciążają nasz komputer. Bardzo zmieniła się również zakładka wydajności. Wreszcie możemy wybrać czy chcemy wykres obciążenia procesora dla każdego procesora logicznego, czy wszystko razem na jednym, uśrednionym wykresie. Dodatkowo możemy zostawić sam wykres w czasie rzeczywistym na widoku, bez innych zbędnych informacji. Pojawiło się również wiele informacji do tej pory dostępnych tylko w specjalnych programach diagnostycznych i narzędziowych, jak choćby aktualne taktowanie procesora, z uwzględnieniem speed step, czy informacja o ilości pamięci wbudowanej w procesor na pierwszym, drugim i trzecim poziomie.

Jeżeli nie jesteś geekiem tak jak ja i patrzenie na takie informacje nie sprawia Ci przyjemności, nie martw się ;) Wniosek jaki chce przekazać brzmi: takich usprawnień jest sporo i dotyczą najróżniejszych zakamarków systemu. Nie widzieliśmy ich w systemie Windows nigdy wcześniej i pojawiły się właśnie w wersji Win 8, na tradycyjnym pulpicie, który najwyraźniej nie został potraktowany po macoszemu. Jest wiele smaczków, które życzyłem sobie zobaczyć od lat. Dlatego uważam, że nawet jeżeli interfejs Metro w ogóle Cię nie interesuje, to nie znaczy, że przejście na Windows 8 nie przyniesie żadnych zmian na lepsze.

Skoro o zmianach na lepsze, to jeszcze o działaniu systemu w praktyce. Pomimo, że jest to wersja Release Preview, to nie sprawiała żadnego problemu ze stabilnością. Już dziś można w zasadzie używać nowych okien w ramach podstawowego systemu i być zadowolonym. Samo działanie jest również szybsze. W obecnym Win 7 kiedy uruchamiam instalację programu, czy inną akację wymagającą uprawnień administratora, to zdarza się, że komputer się na dłuższą chwilę zamyśli. Dzieje się tak nawet na świeżo, zaraz po instalacji. Czasami trwa dłużej, czasami krócej, nie wiem do czego to zależy, ale coś jest na rzeczy. W Windows 8 nie zaobserwowałem niczego podobnego, powiadomienie pojawia się natychmiast i można kliknąć ok. Ogólnie system wydaje się znacznie bardziej responsywny i podkreślam, że mówię tu o porównaniu do czystej instalacji siódemki.

Dla porządku dodam jeszcze, że nie wszystkie gry z paczki Humble Indie Bundle 5 chciały się uruchomić bez problemu. Limbo zgłaszał problem braku jakiejś biblioteki, inna gra też nie chciała się uruchomić, jednak w przypadku wersji testowej systemu operacyjnego takie sytuacje nie dziwią. Pewnie większość problemów można rozwiązać. Natomiast przy instalowaniu i wykorzystywaniu programów, których używam na co dzień, takich jak przeglądarka Chrome, 7-zip, ImgBurn, Sumatra PDF etc. nie napotkałem na żadne problemy.

Podsumowanie

Zdecydowanie można żywić nadzieję, że następca siódemki będzie udanym systemem, jeśli chodzi o tradycyjne komputery, bez ekranów dotykowych. Metro działa, specjalnie nie pomaga, ale i nie przeszkadza, ładnie wygląda, IE10 działa szybko i obsługuje Flash na wybranych stronach. Za to zwykły pulpit doczekał się bardzo wielu usprawnień, do lepszej obsługi wielu monitorów, przez przydatne opcje łatwiej dostępne na co dzień, na większej ilości informacji na temat systemu i działających procesów kończąc. Teraz pozostaje mi tylko poczekać na szanse przetestowania Windows 8 na jakimś tablecie czy innym urządzeniu dotykowym, żeby wyrobić sobie pełny obraz sytuacji. Mówiąc krótko – jest duża szansa, że niedługo po premierze dokonam upgrade do ósemki.

Na sam koniec dodam, że przeprowadziłem test szybkości działania przeglądarki Chrome za pomocą SunSpider oraz PeaceKeeper na Win 8 i Ubutnu 12.04. Okazało się, że na Linuksie przeglądarka była ok 10% szybsza, chociaż gołym okiem nie da się tego zauważyć. Let the flamewar begin… byle kulturalnie ;)