24

Jeżeli Windows 11 nie będzie miał tej jednej rzeczy, to nie ma dla mnie sensu go wydawać

windows 11
Windows 11 ma jedno kluczowe zadanie - wyglądać jak spójny system operacyjny. Czy to się uda?

Microsoft od pierwszej prezentacji dziesiątej wersji systemu zaznaczał, jak ważna jest dla niego estetyka systemu. Przezroczystość, nowy interfejs i nowe elementy systemu w postaci przerobionego panelu kontrolnego miały być główną wizualną atrakcją systemu. Niestety, ze względu na to, że Windows 10 był robiony „po kawałku”, to nigdy nie doczekał się pełnej transformacji. Niespójności UI widać było na każdym kroku i na pewnym etapie stały się one już wręcz memem. Bardzo mocno kontrastowało to z faktem, że Microsoft zdawał się tego nie widzieć, wciąż reklamując wizualną stronę Windowsa 10 jako jedną z jego najmocniejszych stron, reklamując funkcje, które nigdy do systemu nie trafią. W tym kontekście, pomimo, że Windows 11 nie różni się bardzo wizualnie do Dziesiątki, zerwanie z tradycjami poprzednika nie jest złym posunięciem. Pozostaje jednak jedna kwestia.

Jak spójny wizualnie będzie Windows 11? Albo raczej – jak długo?

Kiedy tylko Microsoft udostępnił pierwsze oficjalne wersje swojego oprogramowania dla early adopterów, nie trzeba było długo czekać, by zobaczyć, że nie wszystko jednak gra tam tak, jak powinno. Weźmy chociażby osławiony tryb ciemny, który pomimo zapewnień firmy nie sięga jeszcze w każdy zakątek systemu.

Oczywiście – takich „wpadek” jest znajdowanych całkiem sporo, bo mamy do czynienia z wersją przedpremierową. Jak widać Microsoft kontynuuje sposób wypuszczania (i testowania) z Windowsa 10, co moim zdaniem jest popełnianiem po raz kolejny tego samego błędu co przy dziesiątce. Odchodząc jednak od tego – jestem bardzo ciekawy, czy do wypuszczenia „11” na rynek Microsoft zdąży załatać wszystkie niespójności w UI. Jestem przekonany, że wielu ludzi swoją przygodę z oficjalną konsumencką wersją systemu zacznie właśnie od poszukiwań, czy wszystko w systemie się wizualnie zgadza. Jeżeli nie będzie – Microsoftowi będzie naprawdę trudno obronić, po co w ogóle wypuszczał Windowsa 11, który w sposobie działania bardzo mocno przypomina Dziesiątkę, nie wprowadza za dużo nowych funkcji, a jego głównym atutem miały być właśnie odświeżone wizualia. Nawet jednak, jeżeli uda się Microsoftowi spiąć nowy system, to czeka go jeszcze jedno wyzwanie.

Czy Windows 11 będzie takim samym miksem UI jak 10?

Nie ma się co łudzić, że Windows 11 będzie z nami w takiej formie przez następnych kilka lat. Jestem przekonany, że wzorem Dziesiątki Microsoft w kolejnych aktualizacjach będzie dorzucał do niego nowe funkcje, zmieniając przy okazji wygląd systemu. Co jeżeli, tak jak w przypadku poprzednika, w połowie życia systemu firmie z Redmond zmieni się koncepcja na język projektowania wizualnego? Czy za dwa – trzy lata Windows 11 znów będzie miał kilka elementów wizualnych każdy z innej parafii, kilka różnych trybów ciemnych i menu kontekstowe różnych typów w zależności od tego, gdzie się kliknie? Tego nie wiemy i mam nadzieję, że tak się nie stanie, ale szanse na to oceniam jednak dosyć marnie, szczególnie jeżeli system ma mieć podobną długość życia co ten z 2015 r.

Dlatego też bardzo mocno życzę Microsoftowi tego, by podszedł z głową do planowania rozwoju Windowsa 11. Chętnie zobaczyłbym mniej nowości jeżeli chodzi o funkcje samego systemu w zamian za lepsze testowanie ich kompatybilności oraz spójność wizualną całego systemu. Innymi słowy – Windows 11 jest po prostu ładny.

Microsoft, proszę, nie zepsuj tego.