17

Windows 10 z głębokimi zmianami w interfejsie, żywe kafelki przeżyją, stary Explorer chyba nie

Panos Panay, szef działu Windows + Urządzenia, wrzucił na Instagrama film upamiętniający przekroczenie przez system Microsoftu miliarda użytkowników. Dzięki temu możemy zobaczyć nadchodzące zmiany w bardziej dopracowanej i kompleksowej formie. W przeciwieństwie do wcześniejszych wycieków całość sprawia całkiem sympatyczne i co najważniejsze bardzo spójne wrażenie. Widać, że Fluent Design System powoli, ale ciągle się rozwija. Co więcej, Windows 10 w takiej formie, wygląda znacznie lepiej niż będący ostatnio na tapecie jego młodszy brat z X na końcu.

Muszę przyznać, że parę dni temu byłem do zmian wizualnych nowego systemu nastawiony bardzo pesymistycznie. Nie dało się ocenić tego inaczej, oglądając nieciekawe screeny, które pojawiły się przy okazji prezentacji Windows 10X. Nowe ikony, umiejscowione na wielkich wykastrowanych i ujednoliconych kaflach sprawiały smutne wrażenie cofnięcia się w rozwoju zarówno pod kątem formy, jak i użyteczności. Na szczęście dziś, większość z tych obaw można uznać za niepotrzebne.

Żywe kafelki ciągle.. żywe

Parafrazując Twaina, powszechne doniesienia o śmierci kafelków okazały się być zdecydowanie przesadzone. Owszem, ich wygląd został kolorystycznie ujednolicony i będzie teraz zależny od trybu, w jakim znajduje się system, ale część z nich dalej prezentuje aktywne treści. Całość wygląda zdecydowanie lepiej i bardziej logicznie niż wspomniane puste, kliniczne przestrzenie, które mieliśmy nieprzyjemność zobaczyć jakiś czas temu. Zmiana proporcji wszystkich elementów nowego menu Windows, także sprawia korzystniejsze, bardziej uporządkowane wrażenie.  

W całej prezentacji zwraca uwagę brak jakichkolwiek zajawek trybu tabletowego, który pomimo promowania przez Microsoft idei komputerów 2-w-1 jest tylko żałosną protezą. Może to wskazywać na fakt, że ciągle nikt nie chce na poważnie potraktować tej warstwy systemu. Co gorsza, może być też tak, że całość zmian ma pójść w kierunku stworzenia jednego, uniwersalnego środowiska dla dotyku i myszki, o czym może świadczyć tendencja do powiększania elementów UI. Problem w tym, że takie kompromisy najczęściej kończą się brakiem wygody w obu sposobach użytkowania komputera.

Nowy Explorer, szykujcie się na wojnę domową

Oprócz nowego menu Windows zobaczyliśmy też wygląd nowego, znacznie ładniejszego Explorera. Muszę przyznać, że spodziewam się na tym tle potężnych ruchawek pomiędzy konserwatywnymi wielbicielami obecnego, wyglądającego trochę jak po wybuchu miny, Explorera, a tymi, którzy z zazdrością patrzyli na estetykę i czytelność applowskiego Findera.

Oczywiście ostateczną ocenę tej zmiany będzie można wydać, gdy przetestuje się funkcjonalność nowego rozwiązania. Często tak głębokie przebudowy idą zbyt daleko w upraszczaniu różnych rzeczy i w codziennym użytkowaniu psują dobre pierwsze wrażenie. Ciekawe, swoją drogą, czy Microsoft pozostawi poprzednika gdzieś w zakamarkach systemu, czy też w drastyczny sposób wymusi na użytkownikach zmianę przyzwyczajeń. 

Pieśń przyszłości

To, co możemy obejrzeć na załączonym powyżej filmiku, pokazuje całościową i spójną zmianę UI/UX Windowsa. Na razie tych zmian próżno szukać w buildach dostępnych dla Insiderów, co sugeruje, że zobaczymy je najwcześniej w przyszłym roku. Ciekawe czy Microsoft zdecyduje się na jedną, spektakularną aktualizację czy pozostanie w swoim tradycyjnym trybie ciągłego placu budowy i będzie wypuszczał zmiany etapami. Metoda, którą stosuje koncern ze Seattle, jest moim zdaniem niezbyt przemyślana. Windows na każdym etapie rozwoju prezentuje się jak zlepek pracy przypadkowych designerów. Pojedyncza, duża, ale przede wszystkim konsekwentna zmiana znacznie częściej może spowodować efekt „wow”, na którym przeceiż długo i skutecznie jechało Apple. Wyobrażacie sobie stopniowe przechodzenie ze skeumorfizmu do płaskiego iOS 7? Nie potraficie? A to właśnie od dłuższego czasu robi się przy Windows 10.