86

To już koniec „upierdliwego Windows 10”. Microsoft idzie po rozum do głowy

windows 10 logo
Zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że Windows 10 postanowił się w nieoczekiwanym / niechcianym momencie zaktualizować, dokonać restartu i wgrać najnowsze poprawki? Nie można mieć za złe Microsoftowi, że wspiera swoje najważniejsze konsumencko - biznesowe narzędzie. Z drugiej strony jednak warto by było, aby odbywało się to w mniej uciążliwy dla użytkownika sposób.

Tak, zdarzyło mi się kilka razy, że Windows 10 „postanowił” zaktualizować się w nieodpowiednim dla mnie momencie – przy okazji zamykając wszystkie otwarte programy, przydając mi nieco pracy koniecznością odtworzenia środowiska roboczego. Niesamowicie mnie to irytowało – nawet po rozluźnieniu niektórych obostrzeń co do aktualizacji. I tak, jeden jedyny raz Windows 10 zaktualizował się „złośliwie” wtedy, gdy komputer opuściłem na dosłownie 15 minut. Zbieg okoliczności – przerwa na papierosa, ktoś zadzwonił, z 5 minut zrobił się kwadrans. Po tym czasie „dziesiątka” uznała, że to doskonały moment na aktualizację.

Windows 10 nie zrobi Ci już takiego psikusa. Na tę funkcję warto poczekać

Ci z Was, którzy korzystają z Windows 10 w programie testów wersji rozwojowych (Windows Insider), pewnie zainstalowali już kompilację 17723 (RS5), w której znajduje się inteligentny mechanizm aktualizacji. Ten dobiera najbardziej odpowiedni moment na to, aby dokonać aktualizacji: bierze pod uwagę nie tylko nawyki użytkownika, ale również to, że krótka przerwa w pracy może być związana nie z dłuższą przerwą, a chęcią np. zaparzenia sobie herbaty, co trwa do 10 minut. „Active Hours”, czyli godziny aktywnego użytkowania urządzenia nie rozwiązują wszystkich problemów – te mogą zwyczajnie nie obejmować takich, w których naginamy nieco swój harmonogram i np. pracujemy po godzinach.

Windows 10

Windows 10 pomaga w tym… machine learning. Algorytm bacznie obserwuje użytkownika, analizuje jego poczynania i sam ustala, czy aktualnie trwa dogodny moment do tego, aby rozpocząć aktualizację. Co dokładnie bierze pod uwagę – nie wiadomo, ale sam Microsoft przyznaje, że ma to działać znacznie lepiej niż dotychczas. Można się spodziewać, że już wkrótce coraz rzadziej będziemy zaskakiwani przez nasze komputery, które z intencją wgrania kolejnej paczki poprawek postanowiły „zapętlić się”.

Co więcej, niektóre aktualizacje potrafią „zepsuć” maszyny

Nie dalej jak miesiąc temu mój komputer również postanowił dokonać aktualizacji. Standard – pogodziłem się z tym, zostawiłem go samego na krótką chwilę, po czym… okazało się, że system nie wstaje. Automatyczna naprawa zakończyła się odinstalowaniem wadliwej aktualizacji i… oczekiwaniem na następną. Niestety niektórzy użytkownicy nie mają tyle szczęścia co ja i są zmuszeni do nieco bardziej rozbudowanych czynności naprawczych. Ja straciłem na to jedynie 20 minut – inni mogą natomiast być „w plecy” przez długie godziny. A praca przecież sama się nie zrobi – oby ten mechanizm przydał się również w takich przypadkach. Nierzadko lepiej jest dowiedzieć się o awarii komputera przed pracą niż w jej trakcie.