7

Wikipedia nie chce zarabiać, więc robią to jej autorzy, sprzedając usługi PR oraz SEO

Okazuje się, że Wikipedia może być rewelacyjnym miejscem na publikację komunikatów PR-owych oraz pozycjonowanie swojej witryny. Na taki pomysł wpadło dwóch zaufanych i cenionych współpracowników internetowej encyklopedii. Czyżby od teraz najskuteczniejszą strategią promocji produktu było opłacanie autorów haseł? Bynajmniej. Afera z zamieszczaniem w Wikipedii materiałów promocyjnych szybko nabrała rozgłosu, co powinno skutecznie odstraszyć wszystkich chętnych […]

Okazuje się, że Wikipedia może być rewelacyjnym miejscem na publikację komunikatów PR-owych oraz pozycjonowanie swojej witryny. Na taki pomysł wpadło dwóch zaufanych i cenionych współpracowników internetowej encyklopedii. Czyżby od teraz najskuteczniejszą strategią promocji produktu było opłacanie autorów haseł?

Bynajmniej. Afera z zamieszczaniem w Wikipedii materiałów promocyjnych szybko nabrała rozgłosu, co powinno skutecznie odstraszyć wszystkich chętnych na szybką reklamę. Zacznijmy jednak od początku…

Sprawa dotyczy okienka „Did You Know?” (Czy wiesz że?) na stronie głównej Wikipedii, w którym w sierpniu zadziwiająco często (co 2-3 dni) pojawiały się treści promujące państwo Gibraltar. Tak się składa, że Roger Bramkin, zaufany pracownik fundacji Wikimedia jest specjalistą PR, którego usługi władze kraju opłacają. Nie byłoby z tym żadnego problemu, gdyby nie fakt, że Bramkin aktywnie przyczynił się do zwiększenia częstotliwości pojawiania się Gibraltaru w okienku DYK. Dla porównania pozostałe hasła na ogół nie goszczą tam częściej niż raz w miesiącu. Wyjątkiem były tutaj jedynie treści powiązane z igrzyskami olimpijskimi w trakcie ich trwania. Mało tego, Bramkin wykorzystał w swoich celach również projekt GLAM (Galleries, Libraries, Archives and Museums – odpowiada za poprawianie jakości i rozbudowywanie encyklopedii o treści związane z kulturą).

W okienku „Czy wiesz że?” pojawiają się głównie artykuły nowe oraz znacznie rozbudowane w ostatnim czasie o nowe treści (stąd tak duża częstotliwość pojawiania się haseł związanych z Olimpiadą). Potencjał tego boksu jest ogromny – po miesiącu wyświetlane tam pozycje zyskują setki milionów nowych wejść.

Na tym jednak nie koniec. W tym samym czasie, kiedy sprawa Bramkina wypływała na wierzch, społeczność Wikipedii odkryła pomysł na biznes innego autora – Maksa Kleina, działającego w ramach projektu GLAM. Uruchomił on stronę UntrikiWiki, na której oferował konsultacje dotyczące wykorzystywania Wikipedii jako serwisu PR oraz miejsca na pozycjonowanie własnych witryn. Krótko po ujawnieniu jego działań, na stronie pojawił się oficjalny komunikat, w którym Klein i jego zespół się usprawiedliwiają i zawieszają działalność na najbliższe dni.

Zarówno Bramkin, jak i Klein tłumaczą, że ich działania nie noszą znamion konfliktu interesów. Bramkin zapewnił, że nie ma żadnych oficjalnych relacji między brytyjską Wikipedią, a Gibraltarem. Jeśli natomiast chodzi o sam kraj, łatwo zaobserwować, że przyjął on strategię promocji opartą na internetowej encyklopedii. Kilka dni temu w portalu BBC pojawiły się informacje o wykorzystaniu kodów QR umieszczanych na atrakcjach turystycznych i odsyłających do odpowiednich haseł. O ile w tę stronę nie budzi to żadnych zastrzeżeń (wręcz przeciwnie), o tyle promocja na stronach Wikipedii budzi już niemałe wątpliwości.

A skoro przy kodach QR jesteśmy – to właśnie Bramkin był jedną z osób odpowiedzialnych za ich wdrażanie. On i jego partner biznesowy, Steve Virgin działali w tym celu w Monmouth w południowej Walii. Idea jest moim zdaniem świetna, a jej zastosowanie w praktyce może przynieść korzyści nie tylko turystyce w wybranym regionie, ale też samej Wikipedii – zwiększając jej popularność. Problem pojawia się, gdy dochodzą do tego korzyści finansowe, a tymczasem Barkin na swoim profilu w LinkedIn chwali się, że Monmouthpedia przyniosła mu 2 mln funtów zysku przy inwestycji 50 tys. funtów.

Sprawa korupcji dotarła do Jimmiego Walesa, który wyraził swój sprzeciw i dezaprobatę wobec tego typu działań (nazywając je m.in. odrażającymi). Jego zdaniem żaden z autorów Wikipedii nie może brać pieniędzy w zamian za konkretne edytowanie haseł czy prowadzenie działań promocyjnych.

Powiecie „afera o byle co” i w zasadzie niedaleko minie się to z prawdą, bo nie mamy tutaj do czynienia z ewidentnie komercyjną reklamą ani odbywającym się na ogromną skalę procederem. Prawda jest jednak taka, że takie małe kroczki mogą szybko przeobrazić się w zorganizowane działania wyspecjalizowanych organizacji – jak UntrikiWiki. Jeżeli Wikipedia ma być relatywnie rzetelnym źródłem informacji i cieszyć się opinią niezależnej oraz obiektywnej, musi bezwzględnie walczyć z tego typu procederami. W przeciwnym wypadku zamiast bazy haseł będziemy mieli bazę przesiąkniętych komercją komunikatów reklamowych.

Źródło: CNET