Internet

Wikimedia pozywa NSA. Na tę sprawę powinny być skierowane oczy całego świata

18

Wikimedia staje na straży internetowej prywatności i pozywa National Security Agency (NSA) oraz Department of Justice (DOJ). Przyczyną ma być realizowany przez nie program masowego monitorowania i nadzorowania użytkowników w internecie (znany też jako Upstream). Celem tego działania ma być oczywiści...

Wikimedia staje na straży internetowej prywatności i pozywa National Security Agency (NSA) oraz Department of Justice (DOJ). Przyczyną ma być realizowany przez nie program masowego monitorowania i nadzorowania użytkowników w internecie (znany też jako Upstream). Celem tego działania ma być oczywiście zamknięcie projektu. Czy to w ogóle możliwe?

Zdaniem Lili Tretikov, dyrektor wykonawczej fundacji Wikimedia działania NSA, które są wymierzone w użytkowników internetu mieszkających poza USA uderzają nie tylko w szkielet internetu, ale również w szkielet demokracji. Zaraz potem dodaje ona w bardzo dosadny sposób:

Wikipedia opiera się na wolności słowa, badań i informacji. Naruszając prywatność naszych użytkowników, NSA zagraża wolności intelektualnej, która jest kluczowa dla zdolności ludzi do tworzenia i rozumienia wiedzy.

Podstawą do złożonego przez Wikimedia pozwu jest Surveillance Act, którego nowelizacja z 2008 roku jasno określa ramy, których agencje takie, jak NSA przekraczać nie powinny. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Mało tego, działalność agencji ma również godzić w pierwszą poprawkę konstytucji USA, która dotyczy m.in. wolności słowa, a także czwartą - chroniącą przed nieuzasadnionym przeszukiwaniem oraz zajmowaniem dóbr obywateli. Zdaniem fundacji NSA zdecydowanie przekracza i tak już szerokie, przyznane przez Kongres uprawnienia.

Wikimedia nie jest jedynym autorem pozwu. Do inicjatywy dołączyły też m.in. Human Rights i Amnesty International. Sąd miałby zatem ostatecznie rozstrzygnąć, gdzie leży granica działalności NSA i położyć kres nadużyciom. Przynajmniej tak wygląda teoria.

W praktyce może już nie być tak łatwo, bo zebranie odpowiedniego materiału dowodowego wymaga dużego wysiłku. Na pewno nieocenione będą tutaj informacje (zarówno opublikowane jak i jeszcze nie) Edwarda Snowdena, który rzucił nowe światło na działalność NSA. Jedno nie ulega wątpliwości - proces ten będzie bacznie obserwowany przez media, a więc o żadnych nadużyciach nie powinno być mowy. A przynajmniej chcę wierzyć, że tak będzie i świadomi użytkownicy internetu nie pozwolą, aby umknął on ich uwadze. Czy jednak przełoży się to na jakąkolwiek poprawę sytuacji? Tu już nie jestem tak przekonany.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu