2

YouTube tak bardzo nie lubi ćpunów, że… zbanował gościa, który ostrzega

Temat substancji psychoaktywnych jest tak stary jak stara jest cywilizacja. W antycznej Grecji korzystano z opium w celach leczniczych, a przy tej okazji również rekreacyjnie. Jak jest inaczej? Z alkaloidów opium korzystamy obecnie w celach leczniczych, ale istnieje również grupa, która do tej specyficznej grupy udaje się z motywacją uzyskania uciechy. Między innymi takich ludzi Mestosław z kanału Wiem co ćpiem edukuje i jednocześnie przestrzega, nie namawiając nikogo do sięgania po substancje zmieniające świadomość.

O Mestosławie pisałem już jakiś czas temu w bardzo podobnych okolicznościach – YouTube zdecydował się nałożyć na niego bana z powodu bardzo ogólnego „promowania narkotyków i ich zażywania”. Tym razem sytuacja jest kuriozalna jeszcze bardziej, bo Mestosław (a właściwie Damian Sobczyk) stworzył materiał na prośbę… Polskiej Akademii Nauk, która to raczej nikogo nie namawia do imania się niebezpiecznych substancji. Mało tego, na kanale Wiem co ćpiem z tego powodu pojawił się materiał dotyczący aplikacji wspomagającej proces radzenia sobie z uzależnieniem – Nałogometr. YouTube film na ten temat uznał za niebezpieczny i szkodliwy (to jest dramat).

Ale to nie wszystko – Mestosław ma w zwyczaju umieszczanie w swoich filmach linków do serwisu – sklepu Społeczna Inicjatywa Narkopolityki, gdzie można znaleźć nie tylko materiały dotyczące substancji psychoaktywnych, ale także narzędzia służące do określania składu „towaru”. Nie oszukujmy się, wśród nas, a na pewno wśród czytelników Antyweba są ludzie uzależnieni od narkotyków (to tak ogromna populacja, że ktoś musi się trafić). Dajmy na to, w przypadku heroiny, określenie jej składu może być dla uzależnionego czymś, co uratuje jego życie. O co chodzi? Dilerzy bardzo często do porcji dodają inne substancje lub wypełniacze, które mogą być dla nas szkodliwe. Co więcej, zetknięcie się ze znacznie czystszą heroiną dla osoby o określonej tolerancji może być dla niej zabójcze.

Choć nieuzależnionym i niezaznajomionym z tematem wydaje się to abstrakcyjne i niedorzeczne – realia środowiska uzależnionych i osób zaangażowanych w walkę o zdrowszą politykę narkotykową są nieubłagane. Podejścia Mestosława i Społecznej Inicjatywy Narkopolityki to działania z zakresu redukcji szkód, w których uznaje się, że jeżeli już doszło do uzależnienia, konieczności stałego przyjmowania narkotyku, warto zminimalizować negatywne tego skutki, zamiast imać się nieskutecznych, opresyjnych rozwiązań prawnych. I ja takie podejście rozumiem – jeszcze nie zetknąłem się z przypadkiem, w którym kwadratowe słoneczko pomogło w wyjściu z uzależnienia. Takich jednostek z ZK mamy mnóstwo, a wpadły, bo przyłapano je z niewielkimi ilościami narkotyku na własny użytek.

Społeczna Inicjatywa Narkopolityki uznana za sklep… z narkotykami. Brawo YouTube!

YouTube z powodu umieszczania linków do SIN uznał, że Mestosław promuje sklepy, w których można znaleźć narkotyki. Chyba jestem ślepy, bo na ich stronach nie jestem w stanie znaleźć nic ciekawego, czym mógłbym sobie umilić dajmy na to ten wieczór. Znalazłem tam jedynie prezerwatywy i nauszniki ochronne, ale nie jestem pewien jak się je „ćpa”.

YouTube

Powiem tak – jeżeli YouTube (czyli Google) jest tak bardzo do przodu z szukaniem narkospisku tu i ówdzie, to niech czym prędzej usunie z Google Maps wszystkie apteki. Jeżeli dobrze się postaracie, to są to jak najbardziej legalni, dostępni często 24/7 „vendorzy”, u których możecie zaopatrzyć się w przeróżne substancje psychoaktywne. Jedne na receptę (ale co to za problem poudawać u lekarza pierwszego kontaktu, że jest Ci źle i nie możesz spać?), a inne nie (wiecie, że „kaszlak” to nie tylko maluch? – żart dla obeznanych w temacie: jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej, piszcie w komentarzach).

W przypadku Mestosława, sporo ciekawych osób napisało listy poparcia, które wyrażają sprzeciw w stosunku do polityki YouTube. Dołączę się również ja – jestem nie tylko obserwatorem batalii jaka odbywa się w środowisku „narkotykowym”, ale i użytkownikiem substancji psychoaktywnych. Z racji wykształcenia mam na ich temat ugruntowaną wiedzę, w niektórych przypadkach ta wiedza została również „skonsumowana”. Wiem, że Mestosław nikogo nie zachęca do próbowania narkotyków, w swoich filmach spełnia rolę edukacyjną – i dobrze. Lepiej, by również młodzi ludzie (którzy lubią szukać wrażeń) znaleźli informacje u Mestosława niż mieliby uzyskać „know-how” od swojego kolegi.

Ba, w sumie to uważam, że Mestosław jest w tym momencie o kilka klas lepszy od takiego Hyperreala, który w ostatnim czasie zamienił się w kółeczko wzajemnej adoracji uzależnionych, którzy nie chcą się wyleczyć. Ale to tylko moja opinia.