7

Więcej szczegółów na temat Adobe Creative Cloud. Brakuje zróżnicowanych modeli subskrypcji

Adobe podał więcej szczegółów na temat nowego modelu subskrypcji na swoje produkty pod nazwą Creative Cloud. W zamian za dostęp do zestawu aplikacji Adobe każe sobie zapłacić 49$ miesięcznie. W skład pakietu wchodzi również 20 GB przestrzeni w chmurze, na wszystkie nasze pliki, które możemy synchronizować pomiędzy dwoma komputerami (na tylu komputerach licencja zezwala zainstalować […]

Adobe podał więcej szczegółów na temat nowego modelu subskrypcji na swoje produkty pod nazwą Creative Cloud. W zamian za dostęp do zestawu aplikacji Adobe każe sobie zapłacić 49$ miesięcznie. W skład pakietu wchodzi również 20 GB przestrzeni w chmurze, na wszystkie nasze pliki, które możemy synchronizować pomiędzy dwoma komputerami (na tylu komputerach licencja zezwala zainstalować aplikacje) oraz urządzeniami mobilnymi, w tym Photoshop Touch na tabletach. Pliki można również podglądać bezpośrednio przez WWW.

Od samej synchronizacji, którą lepiej lub gorzej można rozwiązać we własnym zakresie, bardziej podoba mi się podgląd plików bezpośrednio na stronie WWW, włącznie z możliwością podglądu poszczególnych warstw plików Photoshopa, jak również wyświetlanie plików Illustratora i InDesign. Łatwiej też zaprezentować wyniki swojej pracy jeśli możemy je wyświetlić w każdym urządzeniu wyposażonym w przeglądarkę, jak również podesłać link do klienta. To niewątpliwie duże udogodnienie.

Nie jestem jednak tak optymistycznie nastawiony do miesięcznej opłaty za dostęp do aplikacji Adobe. 49$ nie wydaje się bardzo dużą kwotą, ale im więcej szczegółów poznaję, tym mniej mi się to rozwiązanie podoba. Po pierwsze, trzeba się z góry zdecydować na cały rok subskrypcji, co daje 600$. Odpada więc możliwość opłacenie dostępu jedynie na czas trwania określonego projektu. Nie ma też możliwości za mniejszą opłatą wykupienia dostępu do samego np. Photoshopa, przynajmniej nic na razie o tego rodzaju możliwości nie wiadomo, podobnie jak o tańszej subskrypcji dla studentów. Mamy więc wszystko na rok, albo nic.

Warto również pamiętać, że nie mówmy o webaplikacjach dostępnych z każdego komputera. Programy musimy pobrać i normalnie zainstalować na maksymalnie dwóch stanowiskach, na których nie możemy pracować jednocześnie. Nie ma w tym nic dziwnego, niektóre projekty obejmują setki GB materiałów i na chwilę obecną obróbka ich z poziomu sieciowego jest wykluczona. Wsadowa obróbka setek plików RAW, które zajmują dziesiątki GB jest możliwa tylko na lokalnej maszynie. Jeśli dobrze rozumiem zmienia się tylko licencja, programy zostają te same, plus wspomniana wcześniej synchronizacja i dostęp do WWW.

Gdyby obecna opcja była dostępna, kiedy kupowałem swojego Photoshopa w wersji studenckiej, którego licencja zezwala również na komercyjne wykorzystanie, wciąż zdecydowanie wolałbym jednorazową opłatę w zamian modelu subskrypcji. Wbrew pozorom łatwiej było mi jednorazowo uzbierać 1100 zł niż płacić co miesiąc 49$ za dostęp do programów których nie potrzebuję, przynajmniej nie wszystkich.

Oczywiście dla osób które kupowały pełny pakiet Creative Suite w wersji pełnopłatnej obecna propozycja może być atrakcyjna. Rozłożenie wydatków w firmie na dłuższy okres może być dobrym posunięciem, zwłaszcza na początku działalności. Jednak dopóki nie wprowadzą wielu różnych modeli subskrypcji, dla poszczególnych programów i również dla studentów, takie podejście nie będzie mogło konkurować z normalnymi licencjami. No i zawsze zostaje jeszcze fakt, że o ile podoba mi się stała, miesięczna opłata w przypadku dostępu do muzyki czy filmów, o tyle programy i narzędzia które wykorzystuje na co dzień wolę wykupić jednorazowo na okres bezterminowy, nawet jeżeli niedługo mają ukazać się nowsze wersje.

W przypadku muzyki czy filmów nowe pozycje często odgrywają kluczową rolę, podczas gdy nie zawsze koniecznie potrzebuję nowej wersji programu. CO więcej, z subskrypcji dla rozrywki zawsze mogę chociażby tymczasowo zrezygnować, jak konto chwilowo świeci pustkami, w przeciwieństwie do programów z których korzystam na co dzień.

Artykuł powstał na bazie materiałów z serwisów The Verge z którego pochodzi grafika oraz ZDNet na którym znalazłem film.