18

Widziałeś już zdjęcia w reCAPTCHA? Nowy eksperyment Google podniesie użyteczność Google Maps

Być może niektórzy z was zauważyli już zmiany w reCAPTCHA – znanym mechaniźmie anty-spamowym, tzn. odróżniającym (zazwyczaj) boty od całkiem żywych ludzi. Oprócz zwykłych, mniej lub bardziej czytelnych literek i cyferek, szczęściarze mogą sobie teraz też popatrzeć na mniej lub bardziej czytelne zdjęcia. Pochodzące z Google Street View. Wszystko po to, by ulepszyć jakość i […]

Być może niektórzy z was zauważyli już zmiany w reCAPTCHA – znanym mechaniźmie anty-spamowym, tzn. odróżniającym (zazwyczaj) boty od całkiem żywych ludzi. Oprócz zwykłych, mniej lub bardziej czytelnych literek i cyferek, szczęściarze mogą sobie teraz też popatrzeć na mniej lub bardziej czytelne zdjęcia. Pochodzące z Google Street View. Wszystko po to, by ulepszyć jakość i użyteczność googlowskich map.

Zdjęcia widoczne w reCAPTCHA, w ramach prowadzonego przez Google eksperymentu, pochodzą ze Street View. Rozszyfrowując je, pomagamy wujkowi G w ulepszaniu usług z serii Google Maps, bowiem dostarczane przez nas dane przenoszone są potem na mapy, które stają się jeszcze dokładniejsze. No i bardzo dobrze, skoro te tysiące osób wstukuje dziwne literki w systemach korzystających z reCAPTCHA, to przynajmniej te wklepywane treści do czegoś się przydadzą :).

Oczywiście pojawiają się głosy protestu, jakoby Google wykorzystywało nas jak darmową siłę roboczą. Nie zapominajmy jednak, że to właśnie reCAPTCHA posłużyła w projekcie Google Books to identyfikacji skanowanych treści. To dzięki internautom tyle książek mogłobyć porządnie zeskanowanych. Tak sobie teraz wybiegam w przyszłość i myślę, co będzie, jeśli stary pomysł z wytwarzaniem energii elektrycznej poprzez chodzenie po chodnikach kiedyś przejdzie do mainstreamu. Czyżby ludzie zamierzali wtedy oprotestować chodniki? :).

Przedstawiciel Google tłumaczy:

Prowadzimy eksperyment, w którym zdjęcia ze Street View pojawiają się w CAPTCHAch. Wyciągamy takie dane jak nazwy ulic czy znaki drogowe ze StreetView by ulepszyć Google Maps, dodając do nich użyteczne informacje takie jak adresy biznesów. W oparciu o dane i wyniki z testów reCAPTCHA sprawdzamy też, czy stosowanie zdjęć może być efektywnym sposobem na dalsze rozwijanie mechanizmów, służących do walki z botami.

Całkiem proste i rozsądne.

Lubię rozwiązania, w których rozprawiamy się z dwoma pieczeniami na jednym ogniu. W tym wypadku eksperyment z reCAPTCHą to ciekawe rozwiązanie – z jednej strony to ulepszenie mechanizmów samej CAPTCHy, z drugiej strony to wygodna (dla Google) możliwość dalszego ulepszania produktu, jakim są Google Maps.

Tak to już jest, że gdy coś jest za darmo, to znaczy, że producent zarabia na czymś innym. I czasem tym czymś innym jest cięcie kosztów poprzez darmowe wykorzystanie użytkowników. W przypadku nowego eksperymentu Google nie ma w tym nic złego, a wręcz możemy się przyczynić do ulepszenia usług, z których i tak korzystamy przynajmniej raz w tygodniu.

Źródło