15

Wiceprezes Google+ wyjaśnia czemu G+ jest lepszy od Facebooka, a ja przyznaję mu rację

Facebook jest królem wśród serwisów społecznościowych, nie ma wobec tego żadnych wątpliwości, ale to, że coś jest najpopularniejsze, nie oznacza, że jest również najlepsze. Swojego czasu najbardziej lubianą muzyką według badań konsumenckich było Disco Polo. Biorąc pod uwagę popularność „Ona tańczy dla mnie” być może jest to wciąż aktualne ;) Oczywiście w przypadku serwisu społecznościowego […]

Facebook jest królem wśród serwisów społecznościowych, nie ma wobec tego żadnych wątpliwości, ale to, że coś jest najpopularniejsze, nie oznacza, że jest również najlepsze. Swojego czasu najbardziej lubianą muzyką według badań konsumenckich było Disco Polo. Biorąc pod uwagę popularność „Ona tańczy dla mnie” być może jest to wciąż aktualne ;) Oczywiście w przypadku serwisu społecznościowego popularność odgrywa bardzo istotną rolę, bo od niej zależy ilu znajomych znajdziemy. Wciąż jednak są jeszcze inne kryteria według których można ze sobą porównywać serwisy społecznościowe. O tym dlaczego Google+ jest lepsze od Facebooka mówił Bradley Horowitz, wiceprezes Google+, odpowiedzialny za wizję tego serwisu i ma on sporo racji, nawet jeżeli Google+ świeci pustkami.

Wystarczy zdać sobie sprawę, że Facebook musi generować zyski, bo jest głównym produktem i w pewnym sensie jedynym (Instagram dopiero będzie się w tę stronę rozwijał). Po wejściu na giełdę wartość akcji znacząco spadła, a wysiłki skierowane na generowanie zysków są coraz większe. Siłą rzeczy w Facebooku kombinują jak sprzedać coraz więcej reklam oraz jak przekonać firmy, żeby oprócz prowadzenia Fan Page zdecydowały się wykupić płatną promocję własnej marki. Niedawno Grzegorz Marczak pisał o cichej rewolucji, polegającej na zwiększeniu znaczenia wpisów tekstowych, bez załączonych zdjęć i filmów. To właśnie efekt tych zmian. Chwilowo poprawia on sytuację użytkowników, zmniejszając ilość na siłę wciskanych śmiesznych i gołych zdjęć, ale docelowo ma wymusić wykupywanie płatnej promocji marki. A jak promocja będzie płatna, to musi być tak skonstruowana, żeby wszystkim użytkownikom rzucała się w oczy.

Tymczasem Google+ jest tylko jednym z wielu produktów firmy z Mountain View. Sam w sobie serwis ten nie musi generować zysku, to znaczy nie w sposób bezpośredni, może to robić w sposób pośredni, bardziej pomocny i przyjazny dla użytkownika, tak jak kiedyś zrobiły to reklamy kontekstowe, które przynajmniej w teorii zamiast atakować, miały pomagać w nieinwazyjny sposób. Dlatego w samym Google+ nigdy nie znajdziemy reklam, przynajmniej tak zapowiada Google, czas pokaże czy dotrzyma swojej obietnicy.

Business Insider przytoczył wypowiedzi Bradley’a Horowitza, wiceprezesa odpowiedzialnego za rozwój G+. Porównał on reklamy na Facebooku do kolesia który z zawieszonym na plecach bilbordem reklamowym biega pomiędzy ojcem a córką, którzy są akurat w trakcie intymnej konwersacji.Być może na tym etapie jest to pewna przesada, ale spodziewałbym się, że reklamy na Facebooku będą coraz mocniej eksponowane, zwłaszcza te płatne i wtedy porównanie będzie coraz bardziej adekwatne. Wszyscy musimy jakoś zapłacić za to, że Facebook jest „darmowy”. A Facebook ma coraz większe ciśnienie, żeby tę opłatę wyegzekwować.

Google chce to rozwiązać zupełnie inaczej. O ile sam serwis społecznościowy będzie pozbawiony reklam, to gdy użytkownik będzie korzystał z wyszukiwarki w celu znalezienia konkretnego produktu lub sklepu, Google wykorzysta zgromadzone w Google+ informacje i sieć naszych znajomych. Wyróżni opinie dotyczące wyszukiwanych produktów i usług które pochodzą od naszych kontaktów w serwisie społecznościowym, a są to tego rodzaju informacje które cenimy najbardziej, bo pochodzą od osób zaufanych, znajomych i obserwowanych właśnie w G+. Wyszukiwarka i funkcje społecznościowe zostaną ze sobą powiązane. Takie podejście rzeczywiście ma sens i podoba mi się znacznie bardziej, niż to co zaproponował Facebook. Z resztą to nie jedyna rzecz, którą zaproponował G+, która mi się podoba. Ponieważ korzystam z wielu innych usług Google, G+ jest w takich przypadkach bardziej poręczny, np. podczas udostępniania zdjęć.

Niestety inne statystki dla Google+ nie są już tak korzystne. Horowitz chwali się, że na Google+ jest zarejestrowanych 400 milionów użytkowników, z czego sto milionów zagląda tam raz na miesiąc. Niestety nie są to liczby imponujące, biorąc pod uwagę, że Google wymaga założenia konta na Google+ w wielu przypadkach. Grzegorz Ułan niedawno pisał o tym, że bez konta G+ nie skomentujemy aplikacji w sklepie Play. Jeśli 300 milionów osób ma konta i nie zagląda na nie nawet raz w miesiącu, a robi to jedynie 1/4 wszystkich zarejestrowanych użytkowników, to ile osób zagląda na G+ prawie codziennie? Takiej statystyki Horowitz nie przedstawił, ale spodziewam się, że są to pojedyncze procenty z ogólnej liczby zarejestrowanych kont, co daje najwyżej kilka milionów na całym świecie. Bez wątpienia Google jest pod tym względem daleko za Facebookiem i ma wiele do nadrobienia. Siłowe nakazywanie zakładania kont z pewnością tej sytuacji nie zmieni na lepsze.

Niezależnie od tego Google+ bardzo lubię i często otrzymuje tam pomoc dotyczącą interesujących mnie problemów, częściej niż na Facebooku. Dlatego korzystam z obu serwisów jednocześnie.

Obrazy pochodzą z serwisów Worcester Standard oraz Sign Shopper.