4

Wenus astronomiczną gwiazdą roku 2020. Nawet jeśli nie byłoby tam życia…

wenus i ziemia
Mars przez ostatnie lata była na językach większości osób fascynujących się kosmosem. To tam skupiła się uwaga naukowców, tam co rusz wysyłane są kolejne misje. Niedostępna Wenus popadła w zapomnienie. Teraz jednak wszystko się zmieni, a wszystko dzięki fosforowodorowi, trującemu gazowi, który może być wynikiem działania żywych organizmów, takich jak beztlenowe bakterie. Oczywiście słowo może, jest tu kluczowe, na dziś po prostu nie znamy innego naturalnego procesu umożliwiającego jego powstania w tak dużych ilościach na planecie podobnej do Wenus.

Trujący znacznik życia

Fosforowodór to silnie toksyczny gaz składający się z jednego atomu fosforu oraz trzech atomów wodoru. Oprócz Ziemi i obecnie Wenus jego obecność wykryto także w atmosferze Jowisza i Saturna, gdzie jego powstanie jest związane z ekstremalnymi warunkami panującymi na „powierzchni” gazowych olbrzymów. Ciśnienie, wysokie temperatury i duże ilości wodoru powodują, że powstanie tam tych związków nie jest aż tak tajemnicze.

Stąd na planetach podobnych do Ziemi fosforowodór uznano za dość wiarygodny wskaźnik istnienia życia. Jeśli dodamy do tego specyficzne warunki panujące w górnych warstwach atmosfery Wenus, od dłuższego czasu „podejrzewanych” przez część naukowców o bycie przyjaznymi dla drobnych organizmów takich jak bakterii, nie może dziwić euforia, jaka rozlała się po niepamiętającym o Wenus na co dzień internecie.

W sumie jest to dość dziwne, że zdarzyło się dopiero teraz, tajemnice wenusjańskiej atmosfery, pozwalające stawiać hipotezy o obecności tam mikrobiologicznego życia są obecne od kilkunastu lat. Jedną z ciekawszych spraw jest na przykład, niewyjaśniona do dziś, wysoki stopień odbijania promieni UV przez Wenus.

Czy na pewno życie?

Cóż, Wenus pomimo że pod pewnymi względami bardzo przypomina ziemię, jest obecnie czymś na kształt piekła. Wysokie temperatury, wysokie ciśnienie, deszcze kwasu, podejrzenia o aktywność geologiczną – to wszystko może powodować, że zachodzą tam jakieś specyficzne, nieznane nam procesy, których wynikiem jest powstawanie fosforowodoru.

Jeśli jednak ten związek byłby efektem działalności beztlenowców, byłoby to znacznie bardziej ekscytujące. Z racji tego, że na Wenus prawdopodobnie panowały w pewnym momencie warunki podobne do ziemskich, wenusjańskie życie mogło do pewnego momentu rozwijać się podobnie jak na Ziemi.

Niestety, po wystąpieniu efektu cieplarnianego, który doprowadził Wenus do dzisiejszego stanu, na powierzchni raczej nic nie byłoby w stanie przetrwać. Jednak warunki panujące na wysokości powyżej 50 km są takie, że rozważane są (mocno futurystyczne na dziś) możliwości kolonizacji tej planety przy pomocy latających baz. W każdym razie, aby potwierdzić pochodzenie gazu, niezbędne są misje badawcze z sondami mogącymi operować w atmosferze. Z projektami tego typu jest niestety od dłuższego czasu słabo.

Kto leci na Wenus?

Na dziś w planach jest jedna tego typu misja przewidziana na rok 2023, którą planuje, zupełnie prywatnie, firma Rocket Lab. Ma to być jeden z etapów rozwoju ich zespołu rakiet Elektron / Photon, a przy okazji okazja do badań atmosfery ukierunkowana właśnie na poszukiwania śladów życia. Oprócz niej, mamy ciągle przekładaną rosyjską misję Venera-D oraz będącą w fazie koncepcyjnej hinduską Shukrayaan-1. Plany NASA są w zupełnych powijakach i na chwilę obecną są to raczej koncepcyjne zabawy.

Wydaje się jednak, że ostatnie odkrycie jest na tyle ważne a przy okazji medialnie głośne, że we wszystkich ośrodkach naukowych zajmujących się badaniem kosmosu przetrzepuje się teraz szuflady, poszukując odłożonych na później wenusjańskich projektów. Niewykluczone też, że młode i prywatne firmy z branży, podobnie jak Rocket Lab, dostrzegą marketingową wartość Wenus. Oby się to wszystko przełożyło na zwiększenie ruchu na tę planetę, Wenus zdecydowania zasługuje na naszą uwagę.

Polski naukowiec współautorem

W badaniach prowadzonych przez zespół naukowców z kilku uniwersytetów brał udział także polski naukowiec, dr Janusz Pętkowski, pracujący na słynnym Massachusetts Institute of Technology. Badania przeprowadzono przy pomocy teleskopów JCMT na Hawajach oraz ALMA w Chile. Gaz znaleziona na wysokości 55 km w okołorównikowej części atmosfery.

Według dokonanych pomiarów jego stężenie to od 5 do 20 cząsteczek na miliard, co wbrew pozorom jest wysoką wartością. Gazu jest znacznie więcej niż w ziemskiej atmosferze. To powoduje, że niezależnie od tego co go produkuje, odkrycie mechanizmów jego powstania będzie niezwykle ważne w kontekście badań innych obiektów i poszukiwania życia w kosmosie.

Źródła: [1], [2], [3], [4]