Automaton Rover for Extreme Environments (AREE)
26

Potrzebny jest mechaniczny, odporny łazik, który zbada piekło

Skoro elektronika ginie na drugiej planecie od Słońca, to może warto wysłać tam coś bardziej... mechanicznego? Potrzebny jest mechaniczny, odporny łazik, który zbada piekło!

Jakiś czas temu pisałem o tym, iż symulacje przeprowadzone przez naukowców z Université de Versailles Saint-Quentin-en-Yvelines (Francja), przemawiają za tym, że na Wenus mogły kiedyś istnieć oceany wody. Później dodałem, że ciężko o jakieś inne sposoby na poznawanie Wenus (niż np. symulacje komputerowe), ponieważ sprzęt który tam wysyłamy ulega zniszczeniu…

To miejsce to prawdziwe piekło! Jeżeli naprawdę kiedyś były tam oceany i średnie temperatury na poziomie 15 stopni Celsjusza, to możemy sobie wyobrazić jak bardzo się tam pozmieniało – dzisiaj mamy tam ok. 460 stopni.

Więcej znajduje się we wpisie: Symulacje przemawiają za tym, że na Wenus mogły istnieć oceany wody.

Wenera 13

Gdyby sondy mogły otrzymywać nagrody i odznaczenia to z pewnością zasłużyłaby na to Wenera 13, a to dlatego, że (moim zdaniem) jest Chuckiem Norrisem wśród sond. 1 marca 1982 roku lądownik znalazł się na powierzchni wyjątkowo nieprzyjemnej planety i wytrzymał tam… aż 127 minut. Ktoś mógłby powiedzieć, że 127 minut to mało, ale w wenusjańskich warunkach stanowi to najlepszy dotychczasowy wynik, który jest imponujący. Radziecka Wenera 13 przesłała na Ziemię pierwsze zdjęcia z powierzchni Wenus oraz przeprowadziła analizę próbek jej gruntu.

Jeśli jakieś miejsce jest nieprzyjazne dla ludzi to nie jest to szczególnie imponujące – bądźmy szczerzy, człowiek jest całkiem delikatny – ale jeśli nawet sonda nie może czegoś wytrzymać? Ciśnienie w postaci ok 90 atmosfer robi swoje. Pierwsze sondy wysyłane przez ZSRR na Wenus były miażdżone jeszcze zanim dotknęły jej powierzchni. Nie pomaga wysoka temperatura sięgająca prawie 500 stopni Celsjusza ani fakt, że nawet gdyby coś było w stanie tam dłużej wytrzymać, to trudno byłoby się chociaż naładować za pośrednictwem światła słonecznego, jako że gęsta atmosfera Wenus to utrudnia.

Środkiem na to wszystko wydaje się być upychanie potrzebnych komputerów do odpornych, hermetycznie zamykanych „puszek”, które mają bardzo wydajne systemy chłodzenia i najlepiej aby… wykorzystywały materiał radioaktywny jako paliwo?

Automaton Rover for Extreme Environments (AREE)

Ludzie z NASA chcieliby pomyśleć o innych kierunkach. The Automaton Rover for Extreme Environments miałby wykorzystywać do swojego działania koła zębate, sprężyny i inne tego typu mechanizmy, które w dużej mierze zapewnią mu funkcjonalność. Skoro elektronika jest tak bardzo delikatna, że nie radzi sobie na Wenus, to może trzeba ją maksymalnie ograniczyć?

W artykule na IEEE Spectrum możemy przeczytać o tym, że w naszym świecie zapomina się o wartości płynącej z mechanicznych maszyn liczących. Za przykład podawany jest Charles Babbage, który konstruował takie rzeczy. Z kolei Rosjanie mieli wykorzystywać w swoich statkach kosmicznych mechaniczne komputery określane jako Globus (obrazek poniżej).

globus maszyna

Mimo tego iż dzisiaj wszędzie dominuje elektronika, a nie jakieś analogowe komputerki, to na Wenus wciąż mogłyby one znaleźć jakieś zastosowanie i to właśnie ze względu na fakt, iż zwykłe komputery nie są w stanie wytrzymać tamtejszych warunków. Czy dziwaczny robot, który nie będzie bazował na standardowych rozwiązaniach współczesnej elektroniki ma szanse odwiedzić Wenus i przetrwać na niej znacznie dłużej? Trudno powiedzieć, ale NASA myśli o tym… w miarę poważnie.

Więcej informacji w temacie znajduje się na: IEEE Spectrum.