83

Webowe horrory za unijne pieniądze: ponad 40 tysięcy za stronę opartą na Joomli

Jezioro Firlej to malowniczy zakątek i turystyczna atrakcja gminy Firlej. Od niedawna każdy, kto posiada podłączenie do Internetu, może zobaczyć to urokliwe miejsce dzięki systemowi monitoringu i specjalnej stronie internetowej stworzonej przy współfinansowaniu Unii Europejskiej. Spoglądając jednak na samą stronę www zastanawiam się, czy ktoś nie za bardzo zapatrzył się na jezioro, kiedy akceptował jej […]

Jezioro Firlej to malowniczy zakątek i turystyczna atrakcja gminy Firlej. Od niedawna każdy, kto posiada podłączenie do Internetu, może zobaczyć to urokliwe miejsce dzięki systemowi monitoringu i specjalnej stronie internetowej stworzonej przy współfinansowaniu Unii Europejskiej. Spoglądając jednak na samą stronę www zastanawiam się, czy ktoś nie za bardzo zapatrzył się na jezioro, kiedy akceptował jej wygląd, zwłaszcza, że do najtańszych nie należała. 

O całej sprawie zrobiło się głośno dzięki serwisowi lubartow24.pl, a wątpliwości wzbudziły koszty, jakie poniesiono na stworzenie specjalnej strony dla jeziora Firlej. Pomysł sam w sobie nie był zły. Gmina postanowiła zamontować system monitoringu, który kosztował ponad 49 tysięcy złotych oraz uruchomić serwis internetowy, którego koszt wyniósł ponad 43 tysiące złotych. Jednak przeglądając ów serwis można złapać się za głowę.

Strona internetowa została postawiona na Joomli i wygląda, jakby w gminie Firlej internet zatrzymał się w latach 90tych. Banner, kilka zakładek, proste boczne menu – jak z szablonu. Co więcej, mimo, że podstawowym celem strony powinno być pokazywanie obrazu z zainstalowanego monitoringu, to ze względu na słabe łącze w rzeczywistości przedstawiane są przebitki z kamer w częstotliwości co kilka minut. Skąd więc tak wysoki koszt?

Przede wszystkim należy podkreślić, że owe 43 tysiące złotych nie zostały wydane tylko na stworzenie samej strony, ale w ramach wydatków na serwis wpisano jeszcze zakup serwera, zakup i montaż 6 kamer, stacji bazowej oraz kilka innych usług związanych z uruchomieniem całego systemu. Jaki był koszt jednostkowy samej strony trudno powiedzieć, za to można, z dużą dozą prawdopodobieństwa, wskazać, dlaczego „serwis” wygląda tak, a nie inaczej.

Otóż zdecydowano się umieścić w jednej ofercie przetargowej zarówno zbudowanie systemu monitoringu jak i stworzenie strony internetowej. Firma zaś, która przetarg wygrała, patrząc na efekt, moim zdaniem, na tworzeniu stron zupełnie się nie zna. Zamiast rozpisać osobny przetarg na serwis internetowy, zdecydowano się powierzyć wszystko jednemu podmiotowi. Zastanawia mnie również, jak można było zaakceptować podobny projekt strony (bo przecież jakiś projekt musiał być)?

I tak oto po raz kolejny za pieniądze z Unii Europejskiej powstała strona internetowa, która wręcz straszy. A szkoda, bo przecież korzystając już z pomocy unijnej można było stworzyć porządny produkt, a nie kłaść szablon. Jak wygląda i działa strona możecie przekonać się sami pod tym adresem: http://jezioro.firlej.pl/ o ile uda Wam się ją otworzyć.