24

Wave – czasami nie rozumiem Google.

Początkowo byłem urzeczony Google Wave – wyobrażałem sobie, nowo powstające interfejsy, integrację z Gmail. Widziałem i chyba nadal widzę potencjał tego narzędzia. Można je wykorzystać na kilkadziesiąt różnych sposobów i co najważniejsze możemy na bazie tej platformy tworzyć nowe produkty. Potencjał więc jest. Natomiast to co robi Google a właściwie czego nie robi jest dla […]

Początkowo byłem urzeczony Google Wave – wyobrażałem sobie, nowo powstające interfejsy, integrację z Gmail. Widziałem i chyba nadal widzę potencjał tego narzędzia. Można je wykorzystać na kilkadziesiąt różnych sposobów i co najważniejsze możemy na bazie tej platformy tworzyć nowe produkty.

Potencjał więc jest. Natomiast to co robi Google a właściwie czego nie robi jest dla mnie niezrozumiałe. Produkt jest dostępny dla testujących czyli tych co mieli szczęście dostać zaproszenie. To tak jakby rozdać komuś szachy i powiedzieć, że gdzieś na świecie jest kilkaset osób z którymi można zagrać. Świetnie tylko bez partnera i znajomych Wave traci jeszcze więcej niż gra w szachy w którą można ostatecznie grać samemu.

Co gorsze to Google pozwoliło nam do naszej partii szachów zaprosić znajomych – nie powiedziało jednak kiedy ich wpuści. Tak więc wszyscy czekają na pojawienie się znajomych avatarów w Wave i zaczynają proste dialogi w stylu „testuję wave” – przeważnie pada odpowiedz „fajne, trochę wolno działa” i na tym koniec.



O Wave w obecnej formie można więc zapomnieć. I przyznam szczerze, że zapominam. Posługuję się wiec mailem, komunikatorem czy wiadomościami prywatnymi w serwisach internetowych. Powoli też zaczynam się zastanawiać w którym miejscu tej mojej komunikacji Google wepchnie mi te swoje fale. Bo wepchnie prawda? Przecież nikt nie jest tak ograniczony aby nie widzieć, że w obecnej formie Wave traci. Wprawdzie możemy się zachwycać nowymi bardzo sprytnymi i wymyślnymi widgetami. Co mamy jednak zrobić kiedy na naszej liście znajomych nadal jest mało ludzi a spotkanie kogoś będącego online na Wave graniczy z cudem.

Jest jeszcze wydajność. Problem, którego nie bardzo rozumiem. Efekt „pływania”, brak reakcji na nasze polecenia (np. archiwizacja) to norma ale chyba nie standard dla takiej firmy jak Google. Niezależnie od tego jak zaawansowane technologie i mechanizmy znajdują się w Wave bez poprawnego i płynnego działania nikt nie będzie się męczył i korzystał z tego narzędzia.

Pasjonaci Wave (bo już tacy są) próbują na siłę przerzucić do tego produktu dyskusje z innych miejsc z internecie, starają się używać go do komunikacji. Na razie jednak wszystko to sprawia wrażenie robionego na siłę. Nie będę w Wave puszczał feedów z Twittera bo zapominam się logować do tego serwisu przez kilka dni z rzędu. Po czym jak sprawdzam co się wydarzyło okazuje się, że tak naprawdę wszyscy nadal są na etapie „testuję, wave – nawet fajne ale..”.

Dobra skończę z tym narzekaniem. Mam nadzieję, że Google ma do tego produktu jakieś dobrego project managera i marketingowca inaczej wave będzie tylko fajnym innowacyjnym produktem.