77

Stolica podnosi opłaty za samochód nawet 40 krotnie. „Dla naszego dobra”

kierowca UBER w Warszawie warszawa
Warszawa walczy z koronawirusem. Szkoda, że przez drastyczne podnoszenie opłat za użytkowanie jedynego środka transportu, który może przed nim zabezpieczyć.

Pandemia, a raczej jej powtórne przyjście, sprawia, że staramy się (po raz kolejny) mocniej dbać o swoje zdrowie. I nie jest to tylko „educated guess”, a wynik badań. Badań, które pokazują, że w efekcie koronawirusa ludzie dużo chętniej korzystają z prywatnych środków transportu jak samochód, niż z publicznych, jak tramwaj czy autobus. I jest to jak najbardziej zrozumiałe – w końcu w pojazdach ZTM dużo łatwiej o kontakt z osobą zarażoną. Dlatego dosłownie kilka dni temu zadałem retoryczne pytanie – co też radni miasta Warszawy mają zamiar zrobić z tym, że na ulicach pojawia się coraz więcej samochodów. Otóż dziś dostałem swoją odpowiedź – podnieść ceny poruszania się samochodem po Warszawie.

Ceny w górę. „Dla naszego dobra”

Zmiany dotyczą przede wszystkim postoju w strefie płatnego parkowania, które rozciąga się dziś praktycznie na całą centralną Warszawę z wyłączeniem części Ochoty, Mokotowa i południowej Pragi. Do tej pory opłaty wynosiły 3 zł za pierwszą godzinę, 3,60 zł za drugą, 4,20 zł za trzecią i po trzy złote za każdą kolejną. Nowa, przyjęta właśnie głosami większości radnych regulacja ustanawia je na poziomie 3,90 zł za pierwszą godzinę postoju, 4,60 zł za drugą, 5,50 zł za trzecią oraz. 3,90 zł za każdą kolejną. Jest to więc około 30-40 proc. podwyżka kosztów parkowania w Warszawie. Jeżeli tego jest mało, to ratusz wydłużył też okres, w którym za takie parkowanie trzeba płacić – dziś jest to 10h w ciągu dnia (8-18), ale już niedługo będzie to 12h (8-20). Finalnie, podniesiony został abonament mieszkańca. I to podniesiony… 40 krotnie! W chwili obecnej jeżeli mieszkamy w bloku, możemy wyznaczyć 8 parkometrów dookoła swojego miejsca zamieszania i za 30 zł rocznie nie będziemy musieli uiszczać opłaty za postój w tamtych miejscach. Jeżeli jednak nasz współmałżonek/współmałżonka, syn, córka, babcia, dziadek czy ktokolwiek z nami spokrewniony i zameldowany w tym samym miejscu będzie posiadał samochód, za parkowanie w tym samym miejscu będzie musiał zapłacić już 1200 zł.

warszwa

I ja rozumiem, że ratusz szuka pieniędzy do budżetu, ale kuriozalna jest dla mnie wypowiedź prezydenta na Twitterze. Rafał Trzaskowski napisał tam: „Zmiany niezbędne, bo w centrum stolicy jest coraz więcej samochodów. A miejsca musi tu starczyć dla wszystkich, którzy tego potrzebują”. I tak, zgadzam się, że jest coraz więcej samochodów, ale podnoszenie opłat za użytkownie pojazdu jest dokładnie tym, czego nie powinno się robić, jeżeli chce się zachęcić ludzi do tego, by poruszali się po mieście w sposób bezpieczny. Środek pandemii to najgorszy moment na takie zmiany i moim zdaniem pokazuje to, jak mocno władze Warszawy faktycznie cenią sobie bezpieczeństwo swoich mieszkańców.

O tyle dobrze, że wejdą one w życie „dopiero” od 4 stycznia. Do tamtej pory będzie już tyle zakażeń, że może nikt nie będzie zwracał na to uwagi.

Źródło