32

Powrotu do „normalności” nie będzie. Kina i VOD już się zmieniły

O mały włos! Bo już sądziłem, że "Batman" i wiele innych zaplanowanych na 2022 rok nowych filmów Warnera trafi na HBO Max. Tak się nie stanie, choć ten eksperyment doprowadził do jednej, bardzo ważnej zmiany na rynku.

Wspólna zapowiedź Warnera i HBO Max była nie lada niespodzianką. Poruszyła całą branżą, bo nikt wcześniej nie złożył deklaracji jednoczesnego wprowadzania filmów do kin i na VOD przez okrągły rok, tym bardziej mając w planach premiery pokroju „Diuny”, „Matrixa 4” czy „Godzilla vs. Kong”. Lista tytułów, które jeszcze w tym roku będą dostępne online na HBO Max w dniu premiery i bez dodatkowych opłat dla subskrybentów usługi, to kilka niezwykle mocnych tytułów, dlatego wszyscy byli zdziwieni, że Warner i HBO nie będą podchodzić do każdego z nich indywidualnie, by rozpatrywać przypadki niezależnie od pozostałych. HBO Max potrzebowało jednak solidnego kopa, by móc nadrobić stratę do czołówki – Netfliksa i Disney+, które zaczynały i operują całkowicie inaczej, ale przodują na globalnym rynku usług VOD.

Czarna wdowa i Cruella z premierą w Disney+, znamy nowe daty

HBO i Warner kończą z eksperymentem. Filmy wrócą do kin

Wczorajsze wieści potwierdzające zakończenie eksperymentu HBO Max i Warnera z końcem tego roku definitywnie urywają spekulacje na temat hybrydowych premier zaplanowanych na 2022 rok filmów. Nie powiem, że mocno obawiałem się tego, co może stać się z „The Batman” Matta Reevesa, ponieważ biorąc pod uwagę dotychczasowe wydarzenia, to nawet obecność HBO Max w Polsce niewiele by zmieniła. Trudno więc wyrokować, jaki los spotkałby tak dużą produkcję oraz wiele innych na globalnym rynku, gdzie HBO Max może nie zadomowić się nawet przez najbliższe miesiące. Odkładana w nieskończoność premiera w wybranych regionach tylko by mu zaszkodziła, bo niecierpliwi znajdą sposób na obejrzenie już dostępnego online filmu.

Netflix podbija Polskę! Zapowiedziano 5 nowych filmów i 4 nowe seriale

Nowa rzeczywistość, z którą zmierzą się kina – filmy szybciej będą trafiać na VOD

I choć 2022 będzie rokiem, gdy branża wróci częściowo do normy, to jednak dojdzie do kilku permanentnych zmian. Skrócenie okna pomiędzy premierą w kinie oraz online do zaledwie 45 dni, a w wyjątkowych okolicznościach nawet do 17 dni, to warunki, na które niegdyś kina w ogóle by nie przystały. Teraz tak wygląda rzeczywistość, z którą muszą się zmierzyć zamknięte od wielu miesięcy multipleksy. Sytuację dystrybutorów pogarszają regionalne uwarunkowania, ponieważ w Polsce ponownie nie pozwolono działać kinom, a przypomnę, że po ostatnim przyzwoleniu sieci Multikino, Cinema City i Helios nawet nie wznowiły działalności, bo byłoby to nieopłacalne i zbyt zdezorganizowane działanie.

Z początkiem kwietnia do streamingu trafi w Polsce „Wonder Woman 1984” i będzie można obejrzeć go w ramach subskrypcji na HBO GO. Przekładana od grudnia premiera w polskich kinach odbędzie się więc online kilka miesięcy po tym, gdy film zawitał do HBO Max w USA. Niektórzy widzowie na pewno będą mieli powody do zadowolenia, ale ja wcale takowych nie dostrzegam, ponieważ opóźnienie względem debiutu jest wręcz ogromne, a jakość w jakiej przyjdzie nam zobaczyć ten film będzie daleka od komfortowej.

Superbohaterski blockbuster w archaicznym formacie 4:3? Taka jest wizja Zacka Snydera

Można być pewnym, że ani 2021, ani 2022 nie będą okresami, gdy branża filmowa wróci do normy. W dalszym ciągu będą obowiązywać reżimy sanitarne na planach filmowych, a dystrybutorzy kinowi będą zależni od sytuacji epidemiologicznej. Możemy spodziewać się poprawy, mniejszej lub większej, ale o nagłym powrocie do tego, co było nie ma już mowy. Tym bardziej, że nawet, gdy kina wznowią działalność i widzowie będą mogli zająć wszystkie miejsca na salach, to pewna zmiana się już dokonała i Internet będzie szybciej dostawał nowe filmy.