5

Recenzja Warcraft III: Reforged. Festiwal rozczarowań i niespełnionych obietnic Blizzarda

Chciałbym napisać, że oczekiwania względem Wacraft III: Reforged były wygórowane i rozczarowanie graczy to tylko i wyłącznie ich wina. Całkowicie minąłbym się jednak wtedy z prawdą. To Blizzard namieszał nam w głowach, naobiecywał niestworzonych rzeczy, a później nie umieścił ich w finalnej grze. Czy mamy prawo czuć się oszukani? Jak najbardziej. Ale czy mamy prawo bawić się dobrze przy kampanii dla samotnego gracza? Jak najbardziej tak - ja grając bawiłem się świetnie.

Czy wydany w 2002 roku Warcraft III: Reign of Chaos był grą przełomową? Myślę, że tak – zarówno dla samej serii, bo różnice względem Wacraft II były wręcz kosmiczne. A dla gatunku? W dużej mierze również, podobnie jak dla samego Blizzarda. W końcu to sukces W3 był po części powodem, dla którego ludzie pokochali to uniwersum i MMO World of Warcraft. Z kultowymi grami bywa niestety tak, że bardzo trudno dobrze je odświeżyć, a jednak wiele firm decyduje się na ten ryzykowny krok. Ale jeśli coś robić, to na 100%, a nie po łebkach. Wacraft III: Reforged mimo odważnych zapewnień to odświeżenie po łebkach i rozczarowanie finalnym produktem jest jak najbardziej uzasadnione.

Jeśli grać w Warcraft III: Reforged to tylko w trybie kampanii

Wacraft III już w 2002 roku oferował świetną kampanię, fajnie napisanych bohaterów i ciekawą opowieść. To baza, której nie dało się zepsuć i na szczęście w tym aspekcie Blizzard nie poległ. Sęk w tym, że przepisał praktycznie 1 do 1 opowieść sprzed 18 lat, nie dodając nic nowego. A mówiło się o tym, że jednak zmiany się pojawią, głównie ze względu na nieścisłości fabularne względem opowieści z World of Warcraft. I gdzie te zmiany? Nie ma.

Obiecano nowe modele postaci i budynków oraz odświeżone mapy. Jeśli chodzi o dwie pierwsze kwestie, widać poprawę – faktycznie wszystko prezentuje się lepiej, nie jest tak “karykaturalne” (nie uważam tego za minus) jak w W3, choć grając na oddalonej kamerze (sam niezbyt często korzystam ze zbliżenia) widok nowych jednostek i budowli szybko powszednieje i zupełnie o nim zapomniałem. Mapy natomiast – no cóż. Wyższa rozdzielczość, niby więcej szczegółów, ale nic więcej. Nie dodano do nich więcej życia, przez co w nowej wersji wydają się puste, martwe, a i momentami prezentują się “generycznie” – to chyba najlepsze określenie.

Gra teoretycznie działa w 60 klatkach animacji na sekundę, jednak animacje postaci mają 30 klatek. Efekt jest taki, że poruszający się bohaterowie dziwnie odstają choćby od ruchu kamery. Na początku myślałem, że może mój komputer nie wyrabia i zmniejszyłem detale na minimum, efekt był ten sam. Może to wina przeniesienia mechaniki z oryginału? To niestety też minus. Ta była świetna w 2002 roku, dziś wydaje się drewniana, irytująca, odstaje od StarCraft II i psuje nieco przyjemność z obcowania z grą. Tak samo jak lata temu jednostki lubią się o siebie zablokować, trzeba na to uważać. Wielokrotnie zdarzało się, że większy oddział nie potrafił dotrzeć do miejsca akcji, bo jego ogon blokowały jednostki na początku.

Największym zawodem jest jednak niespełnienie obietnic związanych z przerywnikami filmowymi. Mieliśmy dostać dodatkowe cutscenki – nic takiego się jednak w grze nie pojawiło. Miały być wyrenderowane od nowa stare przerywniki – jest jeden, reszta to podciągnięte stare animacje, co wygląda dość komicznie i pachnie 2002 rokiem na kilometr. No tak się nie robi, szczególnie że przecież Blizzard to mistrz trójwymiarowych filmików. To co jednak zachwycało podczas premiery W3, razi w 2020 w oczy. Blizzard obiecał rozpisanie na nowo scenek przerywnikowych na silniku gry. Ba, pokazał jedną z nich na Blizzconie w 2018 roku, finalnie jednak wrzucono do gry stare, drewniane rozmowy. Miała być dynamiczna kamera i zbliżenia, nic takiego się jednak nie pojawiło. Dostaliśmy te same sceny z nowymi modelami. Ale najlepiej zobaczcie sami jak wygląda porównanie tego, co obiecał Blizzard z tym, co dostarczył w samej grze.

Tryby wieloosobowe Warcraft III: Reforged? Chyba za karę

Nie jestem miłośnikiem trybów sieciowych w RTS-ach, więc nie planowałem w ogóle zagłębiać się w ten element Warcraft III: Reforged. Gdybym jednak kupił ten tytuł z nastawieniem na sieciowe granie, byłbym załamany. Co tam się wydarzyło, ludzie.

Chyba każdy producent wie, że tryby sieciowe robione są dla graczy i tylko dla nich. Napisałem „chyba”, bo Blizzard koncertowo wyłamał się z tego schematu psując absolutnie wszystko. Problemy z połączeniem czy wyrzucanie z meczów to najmniejszy problem, który dodatkowo da się załatać – nie pierwsza i nie ostatnia gra ma takie choroby wieku dziecięcego, choć faktycznie przy takim ogarnięciu usług sieciowych, podobne sytuacje nie powinny się Blizzardowi zdarzać. Szczególnie, że przecież testował wszystko w sieciowej becie.

Firma zdecydowała się na usunięcie klanów, które w oryginalnym W3 cieszyły się ogromną popularnością. Nie ma list rankingowych, rozgrywek offline na LAN-ie, filtrów wyszukiwania rozgrywek. Co więcej, Blizzard zdecydował się na zniszczenie klasycznego klienta Warcrafta III odcinając osobom które go posiadają możliwość grania na starej infrastrukturze. Nie wiem jaka tęga głowa wymyśliła żeby dać możliwość grania wspólnie w obie wersje, ale to zwyczajnie nie wypaliło w takiej formie.

Dodatkowo usunięto możliwość zabawy w tworzone przez graczy kampanie, własność wszystkiego co zostanie stworzone w edytorze przechodzi też z automatu na Blizzarda. Na dokładkę dostaliśmy fatalnie działający interfejs, który przycina nawet na bardzo mocnych komputerach.

Chciałbym napisać – uff. Ale nie mogę nie wspomnieć o problemach ze zwrotem pieniędzy za zakup. Jeśli ktoś uruchomił grę, nie ma możliwości odzyskania pieniędzy. Co więcej, Blizzard banował na swoim forum ludzi tłumaczących jak odzyskać pieniądze za zakupione Reforged. Skandal goni skandal, z tego nie da się wybrnąć z czystymi rękami.

Aktualizacja: Blizzard ostatecznie się zreflektował – czy raczej uległ pod naporem niezadowolonych fanów. Magicznym sposobem refundacja stała się możliwa i podobno dzieje się to niejako z automatu – wystarczy zgłosić się pod ten link.

Czy warto kupić Warcraft III: Reforged?

Wbrew temu co mogłoby się wydawać, nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Gra została wyceniona na 30 euro, nie jest to więc klasyczna, duża cena. Nie żebym starał się jakoś usprawiedliwiać Blizzard, po prostu stwierdzam fakt. Jeśli zamierzacie grać w Wacraft III: Reforged w sieci, omijajcie tę wersję szerokim łukiem, jest niedopracowana i wykastrowana z zawartości, której po tym tytule oczekiwaliśmy. Miało być lepiej niż w oryginale, jest zdecydowanie gorzej – co więcej, ucierpiał na tym zwykły W3, o co jego fani są wściekli.

Jeśli jednak, tak jak ja, chcecie sobie przypomnieć świetny tryb kampanii, ale nie dacie rady grać w oryginał – będziecie się dobrze bawić. Mimo niespełnionych obietnic, braku zapowiedzianych nowości i zmian, to wciąż wciągająca opowieść – a dzięki nowym modelom postaci i budynków, nowym mapom i wyższej rozdzielczości, zabawa nie odstaje aż tak bardzo od tego, czego moglibyśmy oczekiwać od RTS-a w 2020 roku. Moim zdanie jest gorzej niż w StarCraft 2, ale na tyle dobrze żeby łyknąć wszystkie rozdziały jednoosobowej kampanii. Ale żeby nie być rozczarowanym, trzeba całkowicie zapomnieć o obietnicach Blizzarda i zapewnieniach, że Reforged będzie zasadniczo ulepszoną i dopieszczoną grą z nowymi scenkami przerywnikowymi. Czy potraficie? To już zależy od Was. Blizzardowi na pewno należą się tęgie baty za to, co zrobił – tu nie mam żadnych wątpliwości. Ale nie mam też wątpliwości, że przypominając sobie kampanię, bawiłem się świetnie (choć liczyłem na więcej). Mam też nadzieję, że nauczeni doświadczeniem nie pobiegniecie robić bezmyślnie zamówień przedpremierowych Diablo 4. Wylewanie swoich żali i ocenianie na 0,5/10 na Metacritic ma dużo mniejszy wpływ na firmy produkujące gry niż głosowanie swoim portfelem.