198

W tym roku WP nie błysnął. Dlaczego w przyszłym miałoby być lepiej?

Omawiając branżę nowych technologii pod kątem systemów mobilnych w niej funkcjonujących, stosuje się ostatnio pojęcie „wielkiej trójki”, do której zalicza się Androida, iOS oraz Windows Phone. Pozycja dwóch pierwszych jest naprawdę mocna, dotyczy to zwłaszcza zielonego robota, ale w przypadku WP trudno na razie mówić o wielkim graczu. Jest po prostu trzeci, z marginesu nie […]

Omawiając branżę nowych technologii pod kątem systemów mobilnych w niej funkcjonujących, stosuje się ostatnio pojęcie „wielkiej trójki”, do której zalicza się Androida, iOS oraz Windows Phone. Pozycja dwóch pierwszych jest naprawdę mocna, dotyczy to zwłaszcza zielonego robota, ale w przypadku WP trudno na razie mówić o wielkim graczu. Jest po prostu trzeci, z marginesu nie udało mu się uciec. Czy to zmieni się w roku 2015?

W Sieci trafić można na prognozy dotyczące rozwoju platformy Windows Phone. Na różnych płaszczyznach: chodzi o liczbę aplikacji, nowe funkcje, liczbę modeli, jakie trafią na rynek z tym OS, czy w końcu liczbę smartfonów, jakie zostaną sprzedane w kolejnych czterech kwartałach. Nie brakuje oczywiście pozytywnych założeń. Ktoś złośliwy mógłby dodać, że gorzej być już nie może, więc system będzie się rozwijał. Zastanawiam się jednak, jakie będą rozmiary tego rozwoju.

Trafiłem na wywody, z których wynika, że w kolejnych kwartałach sprzedaż smartfonów z WP wzrośnie – po prostu muszą się pojawić dobre modele. Te droższe powinny być naprawdę mocne i posiadać „czynnik wow”, te tańsze nie mogą odstawać pod względem ceny od budżetówki z Androidem. Średnia półka ma dawać bardzo dobrą wydajność przy zachowaniu rozsądnej ceny. Logiczne. Problem polega na tym, że te wątki przewijają się już od dłuższego czasu w dyskusji na temat rynkowych udziałów WP i niewiele z tego wynika.

Lumie ciągnące mobilne okna w roku 2014 okazały się zbyt słabe, by zdobyć solidny kawałek tortu. O pozostałych smartfonach z tym systemem nie ma nawet sensu pisać, bo to jakieś ciekawostki dla pasjonatów. Powtarzano, że będzie lepiej i znowu niewiele z tego wyszło. Dlaczego zatem ktoś zakłada, iż w roku 2015 sytuacja zmieni się na lepsze? Jasne, założyć można wszystko, to zwyczajna zabawa. Problem polega na tym, że frajdy w tym niewiele, spekulacje stały się po prostu nudne i powtarzalne – mijają kolejne kwartały, a pytanie wciąż to samo: czy WP uda się zdobyć 5% rynku?

Nie piszę tego, by pastwić się nad Microsoftem. Po prostu zastanawiam się, co musiałoby nastąpić, by WP faktycznie stał się mocną platformą. I jak to osiągnąć? Gdy pojawią się tanie Lumie z niezłą wydajnością albo naprawdę mocne flagowce, to ludzie nagle ruszą po ten sprzęt? Co ma ich przekonać, że to słuszna decyzja? Co skłoni inne firmy do współpracy z MS na tym polu? Przecież do tej pory wyglądało to tragicznie. Chciałbym podchodzić do tematu z optymizmem, bo większa konkurencja to szybszy rozwój rynku, ale w tym przypadku trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego WP miałby wypalić właśnie w roku 2015.

Dla biznesu Google większe zagrożenie stanowią dzisiaj chińskie firmy eksperymentujące z Androidem, niż platforma Microsoftu. I ten kłopot raczej nie zniknie w kolejnych kwartałach. Korporacja z Mountain View będzie się zastanawiać, jak utrzymać w rękach androidowy biznes i za bardzo go nie rozwodnić, a nie jak skutecznie powstrzymać ekspansję WP. O tę ostatnią na razie ciężko i niewiele wskazuje na to, by niedługo coś miało się zmienić.