68

W tym roku nie będzie afery bendgate, ale pewnie znajdzie się inna wada godna uwagi

Niedawno ruszyła sprzedaż nowego iPhone’a (właściwie to dwóch – nie zapominajmy o modelu Plus) i temu zagadnieniu zdążyłem już poświęcić tekst. Teraz wypada wspomnieć, jak przebiegał pierwszy weekend iPhone’a 6S: Apple przekonuje, że wykręcono świetne wyniki. I faktycznie robią one wrażenie, choć trzeba to i owo dodać. Jednocześnie warto zadać pytanie o aferę, jaka może […]

Niedawno ruszyła sprzedaż nowego iPhone’a (właściwie to dwóch – nie zapominajmy o modelu Plus) i temu zagadnieniu zdążyłem już poświęcić tekst. Teraz wypada wspomnieć, jak przebiegał pierwszy weekend iPhone’a 6S: Apple przekonuje, że wykręcono świetne wyniki. I faktycznie robią one wrażenie, choć trzeba to i owo dodać. Jednocześnie warto zadać pytanie o aferę, jaka może towarzyszyć tegorocznym modelom. Pewnie nie będą się wyginać, ale znajdzie się inna wada warta opisania…

Znowu to zrobiliśmy: jest rekord

Media wczoraj powtarzały komunikat prasowy Apple: w pierwszy weekend udało się sprzedać 13 mln smartfonów. Świetny wynik, ale szybko pojawia się pytanie o zeszłoroczny rezultat. A w roku 2014 sprzedano „zaledwie” 10 mln smartfonów. Na usta ciśnie się „wow”. Przecież to są modele z literą S, te mniej rewolucyjne. A mimo to korporacja z Cupertino zawiesiła poprzeczkę tak wysoko. Wszystko fajnie, lecz o jednym trzeba pamiętać: w ubiegłym roku iPhone nie trafił od razu na rynek chiński, tym razem tak się stało. Mała różnica? Mowa o kilku milionach sztuk iPhone’a, więc tego nie można bagatelizować. Kto wie, czy Tim Cook mógłby mówić o rekordach, gdyby nie ten szczegół.

Czy to oznacza, że umniejszam osiągnięcie Apple? Nie, jestem pod wrażeniem – niektórzy silą się na przeliczenia i wychodzi im np., że w ubiegły weekend Apple sprzedawało kilka tysięcy smartfonów w ciągu minuty. Pokażcie drugą firmę, która potrafi takie rzeczy. Im głośniej media drwią z Apple, im więcej jest przeciwników polityki i stylu prowadzenia Apple, tym więcej klientów przyciąga ten gracz, tym większe pieniądze zgarnia korporacja. Niektórzy wróżyli im szybki koniec, ale gigant najwyraźniej kończyć ze sobą nie zamierza…

W tym miejscu warto wspomnieć o jeszcze jednej istotnej rzeczy, Apple wrzuciło ją w informację prasową:

Sales completed by Saturday, September 26 will be included in Apple’s 2015 fourth fiscal quarter results, and sales completed on Sunday, September 27 will be included in Apple’s 2016 first fiscal quarter results.[źródło]

Wyniki sprzedaży z opisywanego weekendu nie będą w całości umieszczone w raporcie kwartalnym za miesiące letnie – niedziela znajdzie się w rezultatach opisywanych w raporcie za ostatni kwartał roku. Istotne, bo niektórzy mogą dublować część wyników, do głowy nie przyjdzie im, że w raporcie za czwarty kwartał znajdują się rekordy z września… Takie niuanse są istotne, trzeba o nich pamiętać, gdy czyta się o świetnych wynikach, bo firmy starają się za każdym razem wmówić nam, że znowu dokonały niemożliwego. Czasem udaje się to osiągnąć z pomocą np. niedomówień.

Bendgate odwołane

Pamiętacie aferę bendgate? Pojawiła się przy okazji premiery smartfonów Apple z numerem 6. Chodziło o to, że telefony wyginały się np. podczas noszenia w spodniach. Długo było o tym głośno, trudno stwierdzić, jak poważny był to problem: w oficjalne komunikaty Apple nie wierzę, ale też nie napiszę, że to zdarzenie dyskwalifikowało iPhone’a jako topowy smartfon. Problem był, ale pewnie niewielki. W przypadku Apple rozdmuchano go, bo to Apple. W tym roku nie będzie powtórki z rozrywki? Jeśli wierzyć specom z firmy SquareTrade, nie będzie.

Pracownicy SquareTrade przeprowadzili test odporności najnowszych smartfonów Apple i porównali wyniki z flagowcem Samsunga, modelem Galaxy Note 5. Co badano? Odporność na skrajne temperatury, wyginanie, upadki. Czyli to, co powinno nas interesować najbardziej. Wnioski?

1. Firmy Apple i Samsung poradziły sobie z problemem związanym z nadmiernym wyginaniem się urządzeń. iPhone 6s Plus i iPhone 6s wytrzymały odpowiednio nacisk o sile 77 i 81 kilogramów. W porównaniu do poprzednich generacji wspomnianych urządzeń, oznacza to poprawę w granicach od 50 do 60 procent. Samsung Galaxy Note 5 wytrzymał nacisk o sile 77 kilogramów.

2. Upadek smartfona ekranem do dołu na twardą powierzchnię w dalszym ciągu jest słabym punktem zaawansowanych telefonów. Mimo, iż zarówno Samsung, jak i Apple zachwalają odporność swoich nowych produktów, wyświetlacze wszystkich trzech przetestowanych modeli uległy uszkodzeniu podczas kontaktu z twardym podłożem.

3. O ile Samsung Galaxy Note 5 osiągnął gorszy wynik od najnowszych produktów Apple’a w testach wygięcia oraz upadku, o tyle pokonał konkurentów w Teście Termicznym. Note 5 jest w stanie wytrzymać aż dwie godziny w temperaturze -17.8°C. W porównaniu z iPhone 6s Plus (nieco ponad godzinę) czy iPhone 6s (tylko 30 minut), jest to rezultat co najmniej zadowalający.

Przywołane testy można uznać za sensowne, nie są to często powielane i w przedziwny sposób urozmaicane pokazy, jakie serwują nam coraz częściej dziennikarze, blogerzy, vlogerzy i zwyczajni destruktorzy. O ile te ostatnie niewiele wnoszą do dyskusji i mogą być jedynie widowiskiem, o tyle laboratoryjne testy powinny udzielać odpowiedzi na niektóre pytania.

Squaretrade

Smartfony Apple nie będą się prawdopodobnie wyginać. Ale czy to oznacza, że nie przeczytamy o jakichś problemach? Wątpię. Zawsze coś się znajdzie. Kiedyś była odpryskująca farba, był uścisk śmierci, były problemy z baterią (te akurat zawsze są), więc cierpliwi poszukają i znajdą. Pewnie znowu zrobi się z tego afera. Zaszkodzi Apple? Pewnie tak jak poprzednie. Chyba nie muszę pisać, co to oznacza…