3

W Starcrafcie tak samo jak w pokerze musisz podejmować decyzje na podstawie niekompletnych informacji

Bertrand Grospellier szerzej znany światu pod pseudonimem ElkY, obecnie jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych pokerowych graczy na świecie. Może pochwalić się pokerowymi wygranymi na ponad 10 mln. dolarów. Co ciekawe dorosłe życie zaczynał, jako zawodowy gracz Starcrafta. O tym co ma wspólnego poker, ze Starcraftem. Jak to było być zawodowym graczem w Korei. Jak udało […]

Bertrand Grospellier szerzej znany światu pod pseudonimem ElkY, obecnie jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych pokerowych graczy na świecie. Może pochwalić się pokerowymi wygranymi na ponad 10 mln. dolarów. Co ciekawe dorosłe życie zaczynał, jako zawodowy gracz Starcrafta. O tym co ma wspólnego poker, ze Starcraftem. Jak to było być zawodowym graczem w Korei. Jak udało mu się dojść na pokerowy szczyt, a także o tym co ceni w życiu rozmawialiśmy przy okazji mojej wizyty w Pradze. Zapraszam do lektury.

Filip Żyro: Jak to było być zawodowym graczem w Korei? Z tego, co mi wiadomo, to oni traktowani są tam na równi z gwiazdami sportu, są celebrytami, czy gdy Ty przyjechałeś do Korei to zjawisko już trwało w najlepsze, czy dopiero się rozwijało?

Bertrand „ElkY” Grospellier: To było niesamowite – realizacja mojego marzenia. Miałem 19 lat, kiedy przeprowadziłem się do Korei, więc oczywiście to było dla mnie coś wielkiego. Sama scena Starcrafta w owym czasie była bardzo duża, ale na ówcześnie to było jedyne miejsce na ziemi, gdzie e-gaming pozwalał na finansowanie normalnego życia. Kochałem grę w Starcrafta i kiedy dowiedziałem się, że jest możliwość, aby się z tego utrzymać, postanowiłem przeprowadzić się do Korei i spróbować swoich sił. Musiałem bardzo się postarać i dużo trenować, aby dorównać tamtejszym graczom. Na szczęście ostatecznie mi się to udało, jako członek zespołu AMD/Hexatron z sukcesami rywalizowałem z najlepszymi. W owym czasie scena w Europie i USA była za mała, aby móc z tego wyżyć. W tym samym czasie w Korei mecze Starcrafta były transmitowane w telewizji, turnieje i gracze mieli wielkie umowy sponsorkie np. z Coca-colą. Bardzo dobrze wspominam tamte czasy. Miałem zaledwie 19 lat, a już przeprowadziłem się do innego państwa żeby żyć z grania w grę. To było coś o czym marzył każdy nastolatek. O co można więcej prosić?

Czy ciężko rywalizowało się z Koreańczykami, nie jest chyba tajemnicą, że to obecnie najlepsi profesjonalni e-gracze na świecie?

Tak. To bardzo ciężkie wyzwanie. Oni są szaleni. Cały czas trenują, są bardzo inteligentni. Jeżeli dorzucimy do tego ciężką pracę, którą wykonują, to otrzymujemy właśnie takie efekty. To zupełnie inna mentalność. Ale ja też miałem swoje miejsce w scenie Starcrafa. Lubiono mnie w telewizji, ponieważ byłem jednym z nielicznych obcokrajowców, którzy byli wstanie z nimi konkurować.

Byłeś tam gwiazdą?
Tak. Jak już powiedziałem, jako zagraniczny gracz znalazłem pewnego rodzaju niszę dla mnie. Mimo, że nie miałem na początku wielkich sukcesów w turniejach w Brood War, było wielu graczy lepszych ode mnie i Ci bez wątpienia mieli dużo sławy, to byłem lubiany w mediach, jako zagraniczny gracz. Średnio kilka razy w tygodniu Pojawiałem się w telewizji.

Zawsze zastanawiałem się na jakiej podstawie wówczas określano poziom graczy. Skąd było wiadomo, kto jest najlepszy. Czy była pewnego rodzaju tabela, w której gromadziło się punkty za wygrane?

Były prowadzone rankingi na podstawie wygranych w turniejach. Określano rangę gracza, którego potem rozlosowywano do poszczególnych grup w turniejach. Im więcej turniejów wygrywałeś, tym twoja ranga rosła, a ty większą gwiazdą się stawałeś. Bardzo prosta zależność. Żeby zobrazować, jak wielką rzeczą był wówczas e-gaming, mogę powiedzieć, że najlepszym moim wspomnieniem była gra na wielkim stadionie, gdzie dopingowało mnie 20 tys. widzów. Słyszałem, że dzisiaj są nawet dużo większe turnieje rozsiane po całym świecie. Teraz coraz więcej graczy z całego świata zarabia na e-gamingu i coraz więcej osób ogląda go zarówno na żywo, jak i na streamach. Dzisiaj e-gaming jest jak sport, tylko przy użyciu komputera. Wszystko jednak zaczęło się w Korei, a ja byłem członkiem tej wspaniałej społeczności.

Wciąż jesteś rozpoznawalny w e-gamingowym światku? Jesteś jeszcze personą dla graczy?

W Korei jeszcze trochę o mnie pamiętają. Od czasu do czasu zagram w jakimś evencie zorganizowanym na miejscu. Wciąż czasem zdarzają się sytuacje, gdy ktoś podchodzi na ulicy i prosi o autograf, albo o zdjęcie. Czasem rozgrywam gry pokazowe, bardzo lubię e-gamingowy świat i staram się pozostać jego częścią, jak tylko mogę.

Domyślam się, że twój grafik jest napięty. Zdarza Ci się jednak znaleźć trochę czasu na rozgrywkę w SC2? Jeżeli tak, to jak oceniasz swoje umiejętności?

To zupełnie inna gra. SC2 różni się od Brood War pod wieloma względami. Niestety, już nie mogę równać się z najlepszymi. Nie mam tyle czasu, aby móc poćwiczyć. Co kilka tygodni wychodzą patche, które niejednokrotnie zmieniają grę. Grywam od czasu do czasu przez tydzień, czasem dwa z rzędu i kiedy już osiągam jakiś poziom, z natłoku obowiązków przerywam grę. Wtedy pojawia się kolejny patch i muszę zaczynać od początku.
Do jakiej ligi zostałeś zaklasyfikowany przez system Blizzarda?

W tym sezonie jeszcze nie wiem. Zanim zostaniesz zaklasyfikowany do konkretnej dywizji musisz rozegrać 5 meczy nadających Ci rangę, a ja rozegrałem dopiero 4. Więcej czasu poświęcam na grę ze znajomymi poza systemem rankingowym.

Porozmawiajmy trochę o pokerze. Jak zaczęła się twoja przygoda z nim? Kiedy porzuciłeś profesjonalne granie na rzecz pokera i jak to się stało?

Nie było żadnego konkretnego powodu. To stało się tak samoistnie. Nigdy nie zakładałem sobie, że zajmę się na poważnie pokerem. Po prostu zacząłem grać. Grę pokazał mi mój znajomy z Ameryki, którego z kolei zainspirowała historia Chrisa Moneymakera, zaczął od satelity turniejowej, której wygranie dało mu możliwość uczestniczenia w największym pokerowym evencie na świecie. Ostatecznie wygrał World Series of Poker Main Event i wzbogacił się o 2.5 mln dolarów. Poker to jedyna gra, gdzie dobry amator ma możliwość wygrania z profesjonalistą. Wyobrażasz sobie taką rzecz w innym sporcie, np. w tenisie? To właśnie wtedy rozpoczął się wielki pokerowy boom na całym świecie, który dotarł również do mnie. Zacząłem grać w pokera na początku z czystej ciekawości, którą wzbudził we mnie mój kolega. Początkowo myślałem „e to tylko kolejna hazardowa rozrywka”. Potem jednak odkryłem, że poker i Starcaft miały ze sobą wiele wspólnego.

O jakich podobieństwach mówisz?

Przykładowo w Starcrafcie tak samo, jak w pokerze musisz podejmować decyzje na podstawie niekompletnych informacji. Wiesz, że w SC jest takie coś zwane „fog of war”, obszar który jest niewidoczny dopóki nie zostanie wysłana tam twoja jednostka, i dlatego musisz dużo zgadywać. W pokerze jest podobnie, przecież nie widzisz kart przeciwnika. Masz tylko informacje, które zdobywasz na podstawie jego zachowań oraz tego, jak rozgrywa daną rękę. Musisz dużo dedukować, przygotowywać ewentualne plany reakcji na jego ruchy. Pamiętaj, że nawet gracze, którzy są bardzo dobrzy i mądrzy, mają pewne nawyki, podążają według tych samych schematów, mają swój styl gry. W wielu przypadkach możesz się spodziewać tego, co zrobią. Poza tym w obydwu grach bardzo ważnym czynnikiem jest ten psychologiczny. Możesz zablefować lub pokazać fałszywą informację, która ma na celu zwiedzenie przeciwnika. Takie małe gry psychologiczne

To bardzo ciekawe co mówisz. Nigdy nie dostrzegałem tej zależności. Prawdopodobnie to tłumaczy dlaczego wśród graczy pokerowych jest tak dużo osób, które wywodzą się ze świata gier.

Jest jeszcze jedna wspólna rzecz, którą mogłem odczuć na najwyższym poziomie rozgrywek. W momencie, gdy stawki za wygrane są wysokie presja jest naprawdę duża. Musisz nauczyć się sobie z nią radzić. Nie możesz pokazać przeciwnikowi swojej słabości, albo że nie wiesz co zrobić. Tak jak wtedy, gdy grałem finał turnieju Starcrafta na stadionie, publiczność reagowała na każdy nasz ruch. Podobnie jest z pokerem przy finałowym stoliku, gdy na stole jest tyle pieniędzy, a stawki są naprawdę wysokie. Każda decyzja, którą podejmujesz jest bardzo ważna. Musisz pozostać skoncentrowany, nawet jeżeli grasz dwunastą godzinę z rzędu.

Kiedy definitywnie zrezygnowałeś ze Starcrafta na rzecz pokera.

Nie było jednego momentu. Zacząłem grać, gdy jeszcze byłem profesjonalnym graczem SC. Grę jednak pokochałem od początku. Była bardzo łatwa. Nauczenie się jej zajmuje 30 min., jednak doskonalenie jej może zająć całe życie. Poza tym daje możliwość wolnego życia. Nikt nie mówi Ci co masz robić. Zdecydowałem więc poświęcić więcej czasu na trening. Robiłem się coraz lepszy i lepszy. Po dwóch latach gry w 2005 r. zacząłem wygrywać duże turnieje online, z których wypłaciłem pierwsze poważne pieniądze.

Z tego, co mi wiadomo zacząłeś bardzo szybko zarabiać i żyć z pokera.

Tak. Po 3 miesiącach grałem na limitach 2/4 (na tych limitach gracz jednorazowo przy stoliku trzyma 400$. Dobrzy gracze grają kilka stolików naraz.) i szło mi bardzo dobrze. Gdy zaczynałem gra była znacznie łatwiejsza, poziom graczy był znacznie niższy, niż dzisiaj. Pomimo, że nie byłem zbyt dobry i tak udawało mi się wygrywać. Miałem dużo szczęścia, że zacząłem grać właśnie w tych czasach. Poker dał mi wolność, której szukałem całe życie.

Wiem, że wielu graczom w ich grze z pomocą przychodzą nowe technologie. Mógłbyś mi powiedzieć, jak sprzęt elektroniczny pomaga Ci w pokerze?

Wiadomo, że dzisiaj duża część pokerowego świata umiejscowiona jest w Internecie. Wszędzie, gdzie jadę zabieram ze sobą swojego laptopa. Pamiętam również, że gdy zaczynałem, to kupno dużego monitora było nielada wydatkiem. Dzisiaj to standard. Gdziekolwiek nie pojadę mogę kupić 22 calowy monitor za grosze, podłączyć go do mojego komputera i grać, jak w domowych warunkach.

A co ze spcjalnymi programami, które gromadzą dane odnośnie gry przeciwników. Wiem, że wielu graczy nie wyobraża sobie „grindingu” bez nich. A ty z nich korzystasz?

Osobiście nie używam ich zbyt często, jak inni profesjonaliści, ale uważam, że czasem są pomocne. Jednak znacznie lepiej przydają się do gier na pieniądze niż w truniejach, gdzie reguły gry są trochę inne. Poza tym podróżuję tak dużo i uczestniczę w takiej liczbie turniejów, że coraz rzadziej mam czas na grę online.

Życie pokerzysty bardzo różni się od tego profesjonalnego gracza?

Słyszałem, że obecnie coraz mniej. Coraz częściej turnieje rozgrywane są na całym świecie, tak jak te pokerowe. Kiedy ja zaczynałem z Korei wyjeżdżało się dwa razy w roku, w tym raz na WCG. Nie było dużych turniejów poza Koreą.

A pieniądze były porównywalne?

Nie za bardzo. Za wygranie największych turniejów płacono 20-30 tys. dolarów. Dzisiaj to ok 50-60 tys.

Wciąż na godne życie powinno wystarczyć…

Tak, to dużo pieniędzy, jeżeli jeszcze weźmiesz pod uwagę, że życie w Korei jest tańsze niż w Europie. Kiedy jesteś młody to dużo pieniędzy. Pamiętaj jednak, że w Starcrafcie zdarzają się okresy, gdy przez dłuższy czas nic nie wygrywasz. Na szczęście zawsze były dodatkowe pieniądze od sponsorów i dostawaliśmy coś ekstra za pojawienie się w telewizji.

W środowisku pokerowym znany jesteś nie tylko z powodu twojej e-gamingowej przygody, czy nawet tego, że lubisz wygłupiać się przy stole, przebierać w rozmaite stroje, jak chociażby ten Jokera, ale także lubisz przesuwać granice i ustanawiać nowe rekordy. Ustanowiłeś rekord świata w jednoczesnej grze w turniejach sit and go, grając przy 62 stolikach naraz przez godzinę, ostatecznie wygrywając 23 dolary. Uczestniczyłeś również w wyścigu po specjalne rangi za grę online, supernova i supernova elite, które otrzymuje się za uzbieranie dużej liczby punktów przyznawanych za grę. Jak udało Ci się tego dokonać?

Ustanawianie rekordu świata było naprawdę szalone. Musiałem się do niego spejalnie przygotowywać, ale w końcu mi się udało. Jeżeli chodzi o uzyskiwanie statusów na Pokerstars to, co wtedy zrobiłem, wymagało dużego wysiłku. Przez dwa tygodnie grałem non-stop tylko z przerwami na sen i jedzenie, ponad 16 godzin dziennie. Gdy wyścig zbliżał siędo końca, to nawet na sen nie było czasu, nie mogłem przecież pozwolić, żeby ktoś mnie wyprzedził (śmiech). Bardzo chciałem wygrać, więc ostatnie dni grałem 45 godzin z rzędu. Było warto, bo jak wiesz w końcu mi się udało. Z supernovą elite było podobnie, tylko że proces był znacznie dłuższy.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Kończąc nasz wywiad, powiedz jeszcze czy rok 2013 był dla Ciebie dobry od strony zawodowej?

Nie był to najlepszy rok w mojej karierze. Ale wciąż pozostaje kilka turniejów do rozegrania, jak ten w Pradze, jeżeli uda mi się go wygrać, to będę mógł go uznać za dobry. Moją największą wygraną w tym roku był turniej w Azji, gdzie wygrałem 150 tys. dolarów. Więc nie był to jakiś bardzo owocny rok. Ale to w pokerze się zdarza, tak samo, jak w życiu, duże znaczenie ma losowość zdarzeń, a matematycznie rzecz ujmując tzw. wariancja.

P1100276

Postscriptum

Jesteśmy już po turnieju wiadomo, więc jak poszło Elky’emu. Może nie był to wynik, jakiego by sobie życzył, jednak wizyta w Pradze nie była zupełnie bezowocna. Main Event Elky zakończył na 109 miejscu, dzięki czemu wzbogacił się o 13 tys. dolarów. Dzięki temu, że odpadł we wczesnym etapie turnieju, mógł zapisać się do kolejnego turnieju na miejscu. Zdecydował się wystartować w EPT High Roller, który zakończył na 23 miejscu i zgarnął 25 tys. dolarów

Bertrand „ElkY” Grospellier może pochwalić się niesamowitymi wynikami. W turniejach i online wygrał łącznie ponad 10 mln. dolarów. W środowisku znany jest z ekscentrycznych strojów, które zakłada do gry, uśmiechu, który zawsze gości na jego twarzy, oraz unikalnego stylu gry. W przeszłości był jednym z najbardziej utytułowanych zagranicznych graczy Starcrafta, który z sukcesami rywalizował z Koreańczykami. Do jego największych osiągnięć z czasów gry w Starcrafta należy zaliczyć drugie miejsce nc WCG w Seulu w 2002 r. i 4 miejsce w tym samym turnieju w roku 2003.