Netbook 2.0 – taki mianem można określić dziś Chromebooki. Zazwyczaj niewielkie, lekkie komputery z niewiarygodnie krótkim czasem uruchamiania. Choć ich początki były dość niemrawe, dziś Chromebooki są już dostępne także w Polsce. Drugim ze sprzedawanych modeli jest mniejszy brat recenzowanego przez nas już Chromebooka 13. Poznajcie Acer Chromebook 11. Gdyby nie mniejsze rozmiary, pomylenie obydwu […]

Netbook 2.0 – taki mianem można określić dziś Chromebooki. Zazwyczaj niewielkie, lekkie komputery z niewiarygodnie krótkim czasem uruchamiania. Choć ich początki były dość niemrawe, dziś Chromebooki są już dostępne także w Polsce. Drugim ze sprzedawanych modeli jest mniejszy brat recenzowanego przez nas już Chromebooka 13. Poznajcie Acer Chromebook 11.

Gdyby nie mniejsze rozmiary, pomylenie obydwu modeli nie byłoby trudne. Z zewnątrz komputery są niemal identyczne. Białe obudowy stają się coraz bardziej popularne, ale nadal jest to dość oryginalny kolor jeżeli chodzi o komputer, dlatego wybór Acera uważam za właściwy. Chromebook prezentuje się naprawdę intrygująco, a po wzięciu go do rąk z początku nie uwierzymy w tak niewielką masę. Komputer zawdzięcza ją przede wszystkim w 100% plastikowej obudowie. W dotyku jest ona bardzo przyjemna i w żadnym stopniu nie odczuwa się wrażenia obcowania z urządzeniem z niższej półki. Pod adresem tego modelu padło naprawdę wiele gorzkich słów, wygląd jest jest jednak kwestią gustu i w mojej ocenie Chromebook 11 nie sprawia wrażenia, cytuję, “tandetnego”. Jest dokładnie taki, jaki powinien być. Minimalistyczny wygląd pokrywy uważam za jedną z największych zalet, jeśli chodzi o prezencję komputera.

Acer CB3-111 jest dość smukły, a jego dokładna wysokość to 1,8 centrymetra. W połączeniu z masą wynoszącą 1,1 kilograma użytkownik otrzymuje komputer idealny do wrzucenia w plecak nawet na dłuższą wędrówkę – nie zajmie zbyt dużo miejsca w plecaku i nie odczuje się jego obecności. Choć podczas zwykłego użytkowania nie doświadczyłem żadnych problemów ze spasowaniem elementów i nie pojawiły się żadne oznaki wskazujące na to, że po dłuższym czasie plastik z jakiego wykonano obudowę znacząco się zużyje, nie jestem do końca pewien co do jej wytrzymałości. Upadek z niewielkiej wysokości lub brak zabezpieczenia komputera na czas pobytu w torbie czy plecaku mogłyby okazać się dla niego zbyt ryzykowne, dlatego należy to mieć na uwadze.

Rozłożenie portów wokół obudowy uważam za dość niefortunne. O ile obecność portów USB po jednym na każdej z krawędzi bocznych i umieszczenie złącza kart pamięci na lewej, a złącza słuchawkowego na prawej nie są problematycznym wyborem, to jednak port HDMI i złącze zasilania, które znalazły się z tyłu, nie przypadły mi do gustu. Podłączenie zasilacza lub przewodu HDMI wymaga obrócenia komputera, a w niektórych sytuacjach plączące się za ekranem kable po prostu irytują. Acer tylko nieco lepiej przyłożył się do kwestii rozmieszczenia głośników stereo, które umieszczono co prawda na spodzie komputera, ale zaraz obok krawędzi, dzięki czemu podłoże na którym znajduje się Chromebook może być wykorzystane w celu zwiększenia głośności wydobywającego się z nich dźwięku. Pracując z komputerem na kolanach musimy jednakże uważać, by ich całkowicie nie zasłonić. Diody informujące o pracy komputera i ładowaniu baterii umieszczono na delikatnie wystającym panelu, tym samym gdzie znajdują się zawiasy pokrywy. Wielokrotnie słyszałem o nienajlepszym wykonaniu komputerów od Acera, ale zastosowane w tym Chromebooku zawiasy sprawiają wrażenie na tyle solidnych, że po dłuższym czasie używania nie będą powodami do zmartwień.














In plus, in minus

Po odchyleniu ekranu czekają nas pewne niespodzianki. Te niestety można przypisać do obydwu kategorii: miłych i niemiłych. Do pierwszej z nich za chwilę przejdziemy, najpierw skupmy się natym, co po prostu może się nie podobać. Podobnie jak w większym modelu Chromebooka od Acera, w testowanym przeze mnie CB3-111 również doświadczymy naprawdę szerokiej ramki wokół ekranu. Niewiele ponad dwa centymetry to zdecydowanie za dużo, przez co z początku można odnieść wrażenie, że ekran nie posiada nawet deklarowanej przekątnej o długości 11 cali. Po pewnym czasie przestaje się na to zwracać uwagę, ale każdorazowa dłuższa przerwa od użytkowania powoduje, że przy powrocie momentalnie przypomnimy sobie o tej wadzie. Kolejną sprawą są niewielkie, gumowe wstawki wokół ekranu mające zapobiec rysowaniu się o klawisze – one również niezwykle przyciągają wzrok. To, z czym możemy sobie poradzić to naklejki po obydwu stronach touchpada – niektórzy mogą uznać je za mało inwazyjne, ale moim zdaniem na tyle rujnują odbiór komputera, że pozbycie się ich byłoby tylko kwestią czasu.

Rozmiar samego touchpada podyktowany jest wymiarami komputera. 10,5 centymetra szerokości i 6 centymetrów wysokości to znacznie więcej, niż oferowane było w typowym netbookach i do szeroko pojętego zwykłego użytkowania jest to powierzchnia w zupełności wystarczająca. Dzięki obsłudze gestów wielodotykowych przez Chrome OS, touchpad nie posiada fizycznie prawego przycisku – wciśnięcie całej płytki jest równoznaczne z naciśnięciem lewego klawisza myszy. Użycie dwóch palców pozwoli na sięgnięcie po odpowiednik prawego klawisza, a co istotne, nie jest niezbędne wciskanie płytki, ponieważ reaguje ona na delikatne tapnięcie. Podobnie sytuacja wygląda przy wykorzystaniu trzech palców, co umożliwia zastąpienie wciśnięcia rolki na myszce (np. do otwierania linku w nowej karcie). Gesty przewijania stron (dwa palce) czy przechodzenia do widoku dawnego expose w OSX (miniaturki wszystkich otwartych okien) działają niezawodnie, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło.

Ja nie piszę, ja „płynę”

Do niedawna sądziłem, że jeszcze przez pewien czas nie trafię na tak wygodną klawiaturę, z jaką spotkałem się w moim Chromebooku od Samsunga. Do tak wysoko postawionej poprzeczki Acer zdołał nie tyle dosięgnąć, co nawet ją przeskoczyć, ponieważ klawisze w CB3-111 mają delikatnie niższy skok i nie są tak twarde jak te w Samsungu, co mniej męczy palce podczas pisania. Taki odbiór klawiatury w Chromebooku Acera jest z całą pewnością uzależniony od faktu posiadania przeze mnie nieco mniejszych dłoni. Zdaję sobie sprawę, że takie wymiary klawiatury mogły by być odrobinę problematyczne dla osób z większymi dłońmi, ale wybierając niewielki komputer musimy pójść na pewne kompromisy. To co nie będzie budziło wątpliwości to jakość wykonania, bo ta jest na zaskakująco wysokim poziomie. Oczywiście należy pamiętać także o tym, że układ klawiszy w Chromebooku będzie delikatnie odbiegał od tego, co znajdziemy w standardowej klawiaturze. Klawisze funkcyjne zostały zastąpione przez dedykowane konkretnym funkcjom przyciski (wstecz, naprzód, odśwież, regulacja jasności i głośności, wyciszenie, tryb pełnego ekranu, widok miniatur okien). Zamiast CAPS LOCK-a znajdziemy klawisz będący skrótem do wyszukiwarki w launchpadzie Chrome OS, pozwalającej przeszukiwać nie tylko zawartość lokalną, ale także Sieć. Brak caps locka oraz klawisza delete zastąpiono łatwymi do zapamiętania kombinacjami skrótów – ALT+Szukaj uruchamia opcję pisania wielkimi literami, a ALT+Backspace usuwa pliki i znaki znajdujące się przed kursorem. Jedyne, do czego mógłbym mieć pewne pretensje, to układ i rozmiar klawiszy strzałek “góra” i “dół”, ale prawdę mówiąc po kilku dniach intensywnego użytkowania można do tego przywyknąć.

Kompromisy

W odróżnieniu od większego modelu CB5-111, w Chromebooku 11 nie uświadczymy tak świetnej rozdzielczości ekranu oraz procesora. Acer wykorzystał dość standardową rozdzielczość 1366 na 768 pikseli, co przy jedenastu calach przekątnej nie jest najgorszym wyborem, ale taki zabieg był niezbędny do obniżenia ceny urządzenia. Tegrę K1 od Nvidii zastąpiono dwurdzeniowym Celeronem N2830 od Intela o taktowaniu 2.16GHz serii Bay Trail, co pozwoliło na zastosowanie zamkniętej konstrukcji Chromebooka. Obudowa pozbawiona jest otworów wentylacyjnych, a komputer pracuje całkowicie bezgłośnie. Całość uzupełniają 2 gigabajty pamięci RAM. Nie jest to “zestaw marzeń” i przy solidnym obciążeniu komputera zauważalne są dłuższe okresy wczytywania stron, a i nawet opóźnienia przy wprowadzaniu tekstu. Jeżeli ograniczymy się do kilku otwartych kart (przy maksymalnie jednej multimedialnej treści jak YouTube czy odtwarzacz muzyczny) to Chromebook 11 nie będzie sprawiał kłopotów. Oglądanie wideo w 1080p mijałoby się z celem ze względu na taką, a nie inną rozdzielczość ekranu, ale warto odnotować, że jest to zupełnie bezproblemowe.

Z daleka od gniazdka?

To, jak bardzo intensywnie będziemy korzystać z Chromebooka wpływać będzie oczywiście na czas pracy na baterii. Producent deklaruje 8,5 godziny pracy bez potrzeby podłączania zasilacza i w pewnych scenariuszach jest to z pewnością osiągalne. Przeglądanie pozbawionych multimediów stron może potrwać nawet osiem godzin, podobnie jak korzystanie na przykład z Dokumentów Google. Gdy jednak w tle uruchomionych będzie kilka kart i postanowimy poprawić sobie nastrój odrobiną muzyki czas ten skróci się nawet o 1-1,5 godziny. Strumieniowanie wideo okaże się naturalnie najbardziej efektywnym sposobem na zredukowanie energii w akumulatorze, a i nawet odtwarzanie klipów z pamięci lokalnej znacznie odbije się na czasie pracy baterii. Wtedy musimy być przygotowani na maksymalnie 4-5 godzin korzystania z komputera (w zależności od poziomu jasności ekranu).

Czy Chrome (OS) wystarczy?

Jeżeli korzystając na co dzień z komputera nie uruchamiacie zazwyczaj niczego więcej niż sama przeglądarka, to Chromebook może okazać godnym następcą lub zastępcą dla Waszego laptopa. Oferta aplikacji działających bez połączenia z Siecią wciąż rośnie, a do listy dopisywane są również aplikacje rodem z Androida, oferujące w większości wszystkie niezbędne funkcje, z których korzystamy. O przeglądaniu Sieci na Chromebooku nie powinienem nawet wspominać, bo najlepiej tę możliwość oddaje slogan z jednego z klipów promocyjnych: “Czy to komputer? Czy ma dostęp do Internetu? To jest Internet”. Nie oznacza to jednak, że nie spotkamy żadnych przeszkód na swojej drodze – najlepszym przykładem są polskie serwisy VOD wykorzystujące technologię Silverlight. Tej bowiem Chrome OS w ogóle nie obsługuje. Za to z plikami zapisanymi w pamięci urządzenia poradzimy sobie całkiem nieźle – dokumenty pakietu Office, pliki muzyczne i wideo, archiwa, zdjęcia otworzymy przy użyciu aplikacji systemowych lub tych z Chrome Web Store, które najczęściej pozwalają na znacznie więcej. Podłączenie pendrive’a czy myszki zakończy się powodzeniem, natomiast do drukowania będziemy musieli wykorzystać usługę Google Cloud Print.

Podsumowanie

Acer Chromebook 11 to komputer dla osób poszukujących niewielkiego, lekkiego i smukłego komputera do przeglądania Sieci, którego będzie można zabrać dosłownie wszędzie, szczególnie, gdy praca bez zewnętrznego zasilania zdarza się częściej niż bycie “przykutym” do gniazdka. To prawda, że Chromebook nie pozwoli na wiele więcej niż podstawowe działania wykonywane na komputerze, ale skoro powstał właśnie w takim celu, to trudno mu to mieć za złe.