152

W rok jedna piąta Polaków odpuściła sobie kino

Autorem artykułu jest Marcin Przasnyski z StockWatch.pl prowadzący również serwis VOD Vodeon.pl. Po co chodzić do kina, gdy filmy same przylatują na komputer i to za darmo, nierzadko tuż po premierze. Gazeta Parkiet podała właśnie, że sprzedaż biletów do kina spadła o 19 proc., a wpływy dystrybutorów filmowych o ponad 23 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem. Jednocześnie […]

Autorem artykułu jest Marcin Przasnyski z StockWatch.pl prowadzący również serwis VOD Vodeon.pl.
Po co chodzić do kina, gdy filmy same przylatują na komputer i to za darmo, nierzadko tuż po premierze. Gazeta Parkiet podała właśnie, że sprzedaż biletów do kina spadła o 19 proc., a wpływy dystrybutorów filmowych o ponad 23 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem. Jednocześnie popularność tego gatunku szybko rośnie, a oglądalność filmów i seriali w Polsce jest rekordowa. Paradoks? Nie, po prostu namacalny efekt rosnącego piractwa.

Dane dotyczą III kwartału i pochodzą z branżowego serwisu BoxOffice.pl. Łatwo zauważyć, że negatywny trend przyspiesza, bo za pierwsze dziewięć miesięcy spadki są nieco mniejsze, natomiast eskalacja nastąpiła właśnie w III kwartale. Kina jako takie pustoszeją jeszcze szybciej, bo w ostatnich dwóch latach przybyło sporo nowych obiektów, a klientów mają coraz mniej. Szczegóły tutaj.

Liczba widzów za to rośnie, bo siedzą przy komputerze i oglądają piraty. Sami nominalnie nie są piratami, bo według polskiego prawa ściąganie filmów, podobnie jak muzyki, książek czy innych przedmiotów prawa autorskiego oprócz programów i gier, nie jest karane. Natomiast złodziejami są ci, którzy chronione treści umieszczają w Internecie, zresztą sami o tym wiedzą, bo kryją się za cienką bo cienką, ale jednak zasłoną rajów podatkowych i serwisów maskujących. Mają do tego zachętę, bo w szarą strefę płyną coraz większe pieniądze. Jak szacuje OECD, jeszcze trzy lata temu skala piractwa sięgała u nas miliarda dolarów rocznie, a tempo wzrostu wynosi kilkadziesiąt procent. I nie jest ograniczone tylko do filmów, bo dotyczy też streamingu telewizyjnego, w tym sportowego. Na przykład mecz Real Madryt – FC Barcelona oglądało nielegalnie ok. 160 tys. osób. W samym wrześniu br. zanotowano ponad 10 mln wejść na pirackie serwisy TV. Więcej ciekawych danych w relacji z Konferencji nadawców Sygnał pod tym linkiem.

Wracając do filmów kinowych, przytoczone na początku dane pokazują, że straty branży są realne, a nie tylko teoretyczne. Niecały rok temu Internet zachłystywał się cudownym odkryciem, jakoby piractwo pozytywnie wpływało na legalną konsumpcję kultury, bo po zamknięciu Megauploadu wpływy z biletów rzekomo wzrosły. Jak jednak udowodniłem w tym tekście, cała sprawa stała na grząskim gruncie, a wyciągnięte wnioski były delikatnie mówiąc nietrafne, żeby nie nazwać ich bzdurnymi. Niestety, deszcz nie pada do góry, za to apetyt rośnie w miarę jedzenia i kto spróbował oglądać za darmo, ten będzie to robił coraz częściej – co właśnie jednoznacznie wyszło na twardych danych podanych przez Parkiet.

Pod moimi tekstami uświadamiającymi skalę piractwa i jego długofalowe efekty w około 80 proc. pojawia się totalna krytyka, broniąca wolności, prawnej możliwości i etycznego usprawiedliwienia dla piractwa. Więc dla hejterów, chytrusów i ogólnie rzecz biorąc cwanych konsumentów cudzych treści mam tylko jedną wiadomość. Nieważne że w majestacie prawa radośnie dorzynacie naszą kulturę, bo obca to nie nasza sprawa. Nieistotne że jak kiedyś sami coś wytworzycie, czy to tekst, piosenkę czy choćby fajne zdjęcia, to wam też ją natychmiast skradną, bo to wasz problem. Natomiast dajecie się jak frajerzy sterować przez ludzi, którzy na piractwie robią potężne kokosy poza naszym systemem podatkowym. Raport IAB cytowany w linku z SatKuriera pokazuje, że w samym 2012 roku prawie 5 mln osób spośród ogółu ponad 8 mln oglądających zapłaciło za nielegalne treści filmowe w Internecie. To jest między 1,5 a 2 miliardy złotych, przy czym wszystko trafia w ciepłe kraje w różnych częściach świata. Przynajmniej część tych pieniędzy w postaci podatków mogłaby pójść na szkoły, drogi czy szpitale albo tańsze bilety autobusowe, skoro już tak nienawidzicie twórców kultury, że nie chcecie im płacić. A to już jest sprawa społeczna, bo z waszego podkuszenia Polacy okradają w ten sposób swoich rodaków z najbardziej podstawowych świadczeń.

Foto 3d render cinema stage via Shutterstock