67

W Norwegii wyłączone zostanie radio FM. Obywatele muszą być nieźle wkurzeni

Zanosi się na radiową rewolucję w Skandynawii. Władze Norwegii postanowiły, że w styczniu przyszłego roku wyłączona zostanie emisja fal FM.

Czy to znaczy, że radio w Norwegii odchodzi do lamusa? Nic z tych rzeczy. W ten sposób Norwegia ma się przesiąść na odbiór cyfrowego radia, a więc na system DAB+. Fale FM ciągle są oczywiście najpopularniejszym sposobem odbioru stacji radiowych. Szacuje się, że po ich wyłączeniu bezużytecznych stanie się aż 8 mln odbiorników radiowych. Z oczywistych względów wywołuje to sprzeciw mieszkańców –  badania wskazują, że aż 2/3 jest przeciwnych wyłączeniu pasma FM. Z radia w systemie DAB+ chce korzystać zaledwie 17 proc. Norwegów.

Po co zatem te radykalne kroki? Władza chce w ten sposób usprawnić i przyśpieszyć przejście na cyfrowy system radia DAB+. Jest to wyjątkowo odważna decyzja, bo dotąd w żadnym kraju nie zdecydowano się na wyłączenie fal FM. Jest to zatem obiektem zainteresowania wielu innych państw, gdzie tego typu zmiany są rozważane – m.in. Danii, Korei Południowej, Szwecji czy Szwajcarii.

Warto tutaj zaznaczyć, że fale FM będą wyłączane stopniowo, a początkowo na DAB+ działać ma jedynie 20 stacji radiowych. Przewiduje się, że FM ciągle pozostanie w użyciu przez niektóre lokalnie działające stacje – nawet do 2022 roku.

Wszystko to wygląda tak, jakby władze Norwegii właśnie zakrzyknęły swoim obywatelom prosto w twarz „Postęp, głupcze!”. Ten, jak wiadomo, nie obywa się bez ofiar. W tym wypadku będą to miliony odbiorników radiowych. W zamian możliwe będzie stosowanie tańszej infrastruktury do nadawania fal. I tutaj pojawia się pierwsza moja wątpliwość. O ile konieczność wymiany radia czy sprzętu HiFi na nowy jeszcze można zrozumieć, to brak obsługi DAB+ w samochodzie może być już bardzo bolesny. Oczywiście nie oznacza to, że Norwegowie zaczną masowo zmieniać auta. Zarobią producenci adapterów i innych rozwiązań implementujących obsługę cyfrowych stacji w starszych modelach samochodów. Dla kierowców będzie to natomiast oznaczało dodatkowy koszt.

Z DAB+ jest spory problem, bo ludzie najwyraźniej nie dostrzegają korzyści wynikających z cyfrowego sygnału. To zupełnie inaczej niż w przypadku DVBT, a więc telewizji cyfrowej, gdzie wdrożenie przebiegało sprawnie i bezboleśnie. Tutaj różnice widać jak na dłoni. Może zatem problemem nie są sami odbiorcy, a technologia, która nie jest zwyczajnie warta tego, żeby rezygnować dla niej ze sprawdzonych i szeroko wspieranych fal FM? Mam wrażenie, że radio bez cyfrowej rewolucji będzie sobie jeszcze długo bardzo dobrze radzić na rynku.

źródło: rmf24, własne