18

W Europie znikają elektrośmieci – to problem gospodarczy i ekonomiczny

Trafiłem na raport, z którego wynika, że Unia Europejska ma problem z elektrośmieciami. Polega on na tym, że odpady tego typu nie są utylizowane według określonych standardów. Część demontowana jest „na dziko”, część po prostu znika. I nie jest to temat, na który można machnąć ręką – marnowane są duże pieniądze, jednocześnie naraża się środowisko […]

Trafiłem na raport, z którego wynika, że Unia Europejska ma problem z elektrośmieciami. Polega on na tym, że odpady tego typu nie są utylizowane według określonych standardów. Część demontowana jest „na dziko”, część po prostu znika. I nie jest to temat, na który można machnąć ręką – marnowane są duże pieniądze, jednocześnie naraża się środowisko naturalne na szkody wywołane np. przez metale ciężkie.

Wspomniany raport powstał w ramach projektu Countering WEEE Illegal Trade, gdzie WEEE oznacza waste electric and electronic equipment. Sprawa dotyczy zatem elektrośmieci oraz ich utylizacji. W roku 2012 kraje UE wyprodukowały ich 9,5 mln ton. Dużo, gdyby to wszystko rzucić na jedną kupę, to… byłoby na co popatrzeć. Istotne jest nie tylko to, że produkujemy coraz więcej elektrośmieci – równie ważne, może nawet ważniejsze, jest to, jak się z nimi rozprawiamy na Starym Kontynencie.

Okazuje się, że wedle standardów określonych przez urzędników, utylizacji i recyklingowi podlega 1/3 ze wspomnianych milionów ton. Co dzieje się z resztą? Część jest po prostu wyrzucana, trafia na wysypiska, czasem dzikie i nie ma z nich pożytku. A przecież w tym sprzęcie znajdują się np. cenne metale, które można ponownie wykorzystać. Pieniądze w błoto. W błoto, to prawdziwe, trafiają też szkodliwe substancje zawarte w tak zezłomowanych urządzeniach.

Śmietnik to jedna droga. Kolejną są nielegalne rozbiórki wewnątrz UE. Ludzie chcą odzyskać to, co cenne, ale nie stosują się do przepisów, chodzi jedynie o zdobycie tego, na czym można zarobić – reszta na śmietnik. Ten nielegalny rynek elektrośmieci może oznaczać kilka milionów ton urządzeń w skali roku. Jeszcze ciekawsze jest to, że kolejna spora partia starych/zepsutych/nieużywanych urządzeń z segmentów RTV czy AGD po prostu opuszcza Europę. Tak, elektrośmieci są wywożone i demontowane (raczej bez poszanowania środowiska) w innych częściach świata.

Ogólne straty związane z tym zjawiskiem trudno dokładnie policzyć. Mogą sięgać od kilkuset milionów do nawet kilku miliardów euro w skali roku. Biznes wart grzechu, prawda? Skala zjawiska może zaskakiwać, ale zdziwienie mija, gdy weźmie się pod uwagę, jakie pieniądze wchodzą w grę – na takich śmieciach zarabiają pewnie grube ryby. Urzędnicy chcą to ukrócić i szuka się teraz sposobów na rozwiązanie sytuacji.

Zaraz pewnie pojawią się głosy, że biurokraci znowu chcą komuś utrudnić życie i skomplikują rozwiązania, które „przecież się sprawdzają”, ale osobiście wolałbym, żeby te miliony ton odpadów elektrycznych i elektronicznych były demontowane w cywilizowanych warunkach z zachowaniem norm bezpieczeństwa i z szacunkiem dla przyrody. W przeciwnym razie prędzej czy później utoniemy w resztkach po zdemontowanych smartfonach…

Foto: Electronic waste ready for recycling via Shutterstock