10

W duecie zawsze raźniej, czyli o kosmicznej współpracy USA i Rosji

Kilka dni temu pisałem o planach powrotu do rozwijania turystyki kosmicznej, które snują Rosjanie. Jeszcze przez parę lat od ich usług będą uzależnieni Amerykanie, ale potem USA może skorzystać z oferty prywatnych rodzimych firm. Czy to oznacza, że drogi NASA i Roskosmosu rozejdą się na dobre? Z ostatnich doniesień wynika, że nie. Na współpracę obu […]

Kilka dni temu pisałem o planach powrotu do rozwijania turystyki kosmicznej, które snują Rosjanie. Jeszcze przez parę lat od ich usług będą uzależnieni Amerykanie, ale potem USA może skorzystać z oferty prywatnych rodzimych firm. Czy to oznacza, że drogi NASA i Roskosmosu rozejdą się na dobre? Z ostatnich doniesień wynika, że nie.

Na współpracę obu agencji ostatnio poważny wpływ mają wydarzenia na Ukrainie, ochłodzenie stosunków Rosji z Zachodem, w tym z USA. Amerykanie pewnie z zaciśniętymi zębami korzystają z rosyjskich rakiet, bo nie mają alternatywy. Rosjanie z kolei korzystają z okazji i zarabiają na udostępnianiu swojej infrastruktury i sprzętu. To mogłoby się skończyć około roku 2018, kiedy to do użytku mają wejść rozwiązania opracowywane przez SpaceX oraz Boeinga. Rozpocznie się wówczas nowy rosyjsko-amerykański wyścig kosmiczny? Nie można tego wykluczać, ale…

Konrad pisał w piątek o pewnej misji NASA. Przy okazji jej startu spotkali się oficjele rosyjskiej i amerykańskiej agencji kosmicznej, poruszono tematy współpracy w przyszłość. Rosja i USA będą nadal wspólnie korzystać z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, nie szykuje się tu rewolucja. To potrwa do roku 2024, a potem ma być budowana nowa stacja. I prawdopodobnie będzie to otwarty projekt, do którego zostaną zaproszone wszystkie kraje chcące brać udział w rozwoju następczyni MSK.

Czytając wypowiedzi Charlesa Boldena i Igora Komarowa, czyli szefów NASA i Roskosmosu, można odnieść wrażenie, że obie strony rozsądnie podchodzą do tematu. Zdają sobie sprawę z tego, że zdecydowanie więcej są w stanie osiągnąć współpracując. To obniży koszty i sprawi, że działania nie będą dublowane. Cel? Być może nie skończy się na nowej stacji kosmicznej – wspomina się nawet o wyprawie na Marsa. Być może potwierdzi się stara prawda, że zgoda buduje…

Trudno dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, czy współpraca faktycznie będzie kontynuowana i w jakim stopniu, bo nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja polityczna. Nie ulega jednak wątpliwości, że obie agencja są sobie potrzebne. z jednej strony chodzi o to, by nie zostać w tyle np. za Chińczykami, którzy mogą się stać liderami w kosmicznym wyścigu (a to nie byłoby na rękę ani USA ani Rosji), z drugiej strony, warto mieć na uwadze, że coraz większą rolę w tym biznesie odgrywają prywatne firmy.

Na razie nie są one alternatywą ani jakąkolwiek konkurencją dla NASA czy Roskosmosu, ale w przyszłości może się to przecież zmienić. I mogłoby się okazać, że obie agencje tracą sens istnienia. Dlatego potrzebna jest im nie tylko współpraca, cięcie kosztów, ale też szukanie nowych źródeł finansowania, nastawianie się na uzyskiwanie funduszy spoza budżetu państwa. Muszą wziąć pod uwagę, że za jakiś czas przyjdzie im funkcjonować w innych warunkach. To powinien być naprawdę ciekawy eksperyment – rozpocznie się wyścig między starymi hegemonami, a żądnymi sukcesu nowymi graczami nastawionymi przede wszystkim na komercję.