Felietony

W czasie mojego życia cena komputera spadła o 99,9%. To bez wątpienia jest rewolucja

MS
Maciej Sikorski

Fan nowych technologii, ale nie gadżeciarz. Zainte...

25

Cena, a konkretnie jej spadek jest prawdopodobnie czynnikiem, który najbardziej wpływa na rozpowszechnianie się jakiegoś produktu, nowej technologii czy usługi. Jeżeli cena będzie wysoka, towar ma małe szanse na to, by stać się naprawdę masowym. Tak było kilka dekad temu z komputerami, których nie z...

Cena, a konkretnie jej spadek jest prawdopodobnie czynnikiem, który najbardziej wpływa na rozpowszechnianie się jakiegoś produktu, nowej technologii czy usługi. Jeżeli cena będzie wysoka, towar ma małe szanse na to, by stać się naprawdę masowym. Tak było kilka dekad temu z komputerami, których nie znaleźlibyśmy pod każdą strzechą. Sprzęt drastycznie jednak potaniał, przestał być towarem luksusowym, a gdy już stał się masowy, spadł na niego popyt...

Poniżej znajdziecie ciekawy wykres - pokazuje, jak spadała cena komputerów w ostatnich kilku dekadach. Urodziłem się w latach 80. poprzedniego stulecia, mogę tę pikującą linię jakoś wpisać w swoje życie, na podstawie własnych wspomnień i przeżyć ocenić te dane. Podejrzewam, że spora część z Was, możliwe, że większość, też jest w stanie to zrobić, czasem sięgając nawet pamięcią do roku 1980. Komputer był wówczas towarem niedostępnym lub bardzo słabo dostępnym, nie dotyczy to jedynie PRL.

Cena, a konkretnie jej spadek jest prawdopodobnie czynnikiem, który najbardziej wpływa na rozpowszechnianie się jakiegoś produktu, nowej technologii czy usługi. Jeżeli cena będzie wysoka, towar ma małe szanse na to, by stać się naprawdę masowym. Tak było kilka dekad temu z komputerami, których nie znaleźlibyśmy pod każdą strzechą. Sprzęt drastycznie jednak potaniał, przestał być towarem luksusowym, a gdy już stał się masowy, spadł na niego popyt...

Poniżej znajdziecie ciekawy wykres - pokazuje, jak spadała cena komputerów w ostatnich kilku dekadach. Urodziłem się w latach 80. poprzedniego stulecia, mogę tę pikującą linię jakoś wpisać w swoje życie, na podstawie własnych wspomnień i przeżyć ocenić te dane. Podejrzewam, że spora część z Was, możliwe, że większość, też jest w stanie to zrobić, czasem sięgając nawet pamięcią do roku 1980. Komputer był wówczas towarem niedostępnym lub bardzo słabo dostępnym, nie dotyczy to jedynie PRL.

Problem nie dotyczył wyłącznie ceny - komputer nie był 35 lat temu pozycjonowany jako narzędzie, które mogłoby trafić do każdego domu, niewiele osób widziało w tym cel i sens. To była maszyna dla specjalistów, naukowców, przedsiębiorców, a nie sprzęt typu radio czy telewizor. Nie zabawka, ale poważny produkt. A ten musi kosztować. Wystarczyło dwadzieścia lat, by to myślenie stało się anachroniczne, by wspomniany układ runął. Na przełomie wieków nawet w postkomunistycznej Polsce spory odsetek klientów mógł sobie pozwolić na komputer. Po kolejnych kilkunastu latach narzędzia te sprzedawane są w dyskontach za kilkaset złotych.

W ciągu tych trzydziestu kilku lat zmieniły się oczywiście rozmiary komputera, jego moc obliczeniowa i możliwości - trudno porównywać ze sobą te maszyny, można odnieść wrażenie, że mowa o dwóch różnych wynalazkach. Sprzęt nie upowszechniłby się jednak, gdyby nie spadek cen. Drastyczny spadek wyrażany przez te 99,9%. Dokonała się prawdziwa rewolucja, możliwe, że to jedna z najważniejszych zmian w historii naszej cywilizacji. Chociaż większość użytkowników wykorzystuje sprzęt do rozrywki czy komunikacji, to potencjalnie ma możliwość tworzyć na nim rzeczy, o których wcześniej nie śniło się filozofom. Na to wszystko potrzeba było jednego pokolenia.

Jeszcze dziesięć lat temu patrząc na taki wykres, człowiek mógł dojść do wniosku, że pecet pojawi się na każdym biurku: skoro jest już tak tani, to co miałoby stanąć na przeszkodzie totalnemu rozpowszechnieniu? Okazało się, że jedną rewolucję powstrzymała... kolejna rewolucja. Tym razem mowa o smartfonach, szerzej o sprzęcie mobilnym. Gdy PC stał się bardzo tani i dostępny popyt spadł. Chociaż na tę sprawę można różnie patrzeć - przecież nie brakuje osób przekonujących, że nie ma mowy o żadnym "post PC", bo smartfon to ewolucja komputera, a nie alternatywa dla niego. To wyniesiony na wyższy poziom komputer osobisty.

Bez względu na to, jak spojrzymy na sprawę, można zauważyć, że proces spadku cen, miniaturyzacji i zwiększania mocy powtórzył się w przypadku telefonów. Przywołajmy komórki z lat 80. czy początku 90. XX wieku i porównajmy to z dzisiejszymi rozwiązaniami. Zwłaszcza na płaszczyźnie cen. Kiedyś był to luksusowy sprzęt dla milionerów, dzisiaj smartfon można kupić za kilkadziesiąt dolarów. Do kieszeni trafia komputer kosztujący tyle, co spodnie czy bluza z sieciówki. Przypomnę, że niedawno pisałem o smartfonie, który kosztować będzie około 15 dolarów. Odsetek osób, które przewidziały taki rozwój wypadków jest chyba niewielki.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że przestaliśmy chyba zauważać i przede wszystkim doceniać zmiany. Uznajemy to za coś normalnego, oczywistego. Dopiero, gdy spojrzymy na wykres pokazujący rewolucję technologiczną, na usta ciśnie się "wow". Chociaż podejrzewam, że i nad tym wiele osób przechodzi bez większej refleksji: ot, dzieje się, bo dziać się powinno. Jeśli jednak ktoś poświęci temu zagadnieniu chwilę, może sobie zadać pytanie o to, jakie zmiany dokonają się w ciągu kolejnych 2-3 dekad. Które technologie i produkty kosztujące dzisiaj majątek albo przynajmniej będące poza zasięgiem przeciętnego obywatela, staną się powszechnie dostępne?

Problem nie dotyczył wyłącznie ceny - komputer nie był 35 lat temu pozycjonowany jako narzędzie, które mogłoby trafić do każdego domu, niewiele osób widziało w tym cel i sens. To była maszyna dla specjalistów, naukowców, przedsiębiorców, a nie sprzęt typu radio czy telewizor. Nie zabawka, ale poważny produkt. A ten musi kosztować. Wystarczyło dwadzieścia lat, by to myślenie stało się anachroniczne, by wspomniany układ runął. Na przełomie wieków nawet w postkomunistycznej Polsce spory odsetek klientów mógł sobie pozwolić na komputer. Po kolejnych kilkunastu latach narzędzia te sprzedawane są w dyskontach za kilkaset złotych.

W ciągu tych trzydziestu kilku lat zmieniły się oczywiście rozmiary komputera, jego moc obliczeniowa i możliwości - trudno porównywać ze sobą te maszyny, można odnieść wrażenie, że mowa o dwóch różnych wynalazkach. Sprzęt nie upowszechniłby się jednak, gdyby nie spadek cen. Drastyczny spadek wyrażany przez te 99,9%. Dokonała się prawdziwa rewolucja, możliwe, że to jedna z najważniejszych zmian w historii naszej cywilizacji. Chociaż większość użytkowników wykorzystuje sprzęt do rozrywki czy komunikacji, to potencjalnie ma możliwość tworzyć na nim rzeczy, o których wcześniej nie śniło się filozofom. Na to wszystko potrzeba było jednego pokolenia.

Jeszcze dziesięć lat temu patrząc na taki wykres, człowiek mógł dojść do wniosku, że pecet pojawi się na każdym biurku: skoro jest już tak tani, to co miałoby stanąć na przeszkodzie totalnemu rozpowszechnieniu? Okazało się, że jedną rewolucję powstrzymała... kolejna rewolucja. Tym razem mowa o smartfonach, szerzej o sprzęcie mobilnym. Gdy PC stał się bardzo tani i dostępny popyt spadł. Chociaż na tę sprawę można różnie patrzeć - przecież nie brakuje osób przekonujących, że nie ma mowy o żadnym "post PC", bo smartfon to ewolucja komputera, a nie alternatywa dla niego. To wyniesiony na wyższy poziom komputer osobisty.

Bez względu na to, jak spojrzymy na sprawę, można zauważyć, że proces spadku cen, miniaturyzacji i zwiększania mocy powtórzył się w przypadku telefonów. Przywołajmy komórki z lat 80. czy początku 90. XX wieku i porównajmy to z dzisiejszymi rozwiązaniami. Zwłaszcza na płaszczyźnie cen. Kiedyś był to luksusowy sprzęt dla milionerów, dzisiaj smartfon można kupić za kilkadziesiąt dolarów. Do kieszeni trafia komputer kosztujący tyle, co spodnie czy bluza z sieciówki. Przypomnę, że niedawno pisałem o smartfonie, który kosztować będzie około 15 dolarów. Odsetek osób, które przewidziały taki rozwój wypadków jest chyba niewielki.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że przestaliśmy chyba zauważać i przede wszystkim doceniać zmiany. Uznajemy to za coś normalnego, oczywistego. Dopiero, gdy spojrzymy na wykres pokazujący rewolucję technologiczną, na usta ciśnie się "wow". Chociaż podejrzewam, że i nad tym wiele osób przechodzi bez większej refleksji: ot, dzieje się, bo dziać się powinno. Jeśli jednak ktoś poświęci temu zagadnieniu chwilę, może sobie zadać pytanie o to, jakie zmiany dokonają się w ciągu kolejnych 2-3 dekad. Które technologie i produkty kosztujące dzisiaj majątek albo przynajmniej będące poza zasięgiem przeciętnego obywatela, staną się powszechnie dostępne?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

zmianykomputercena