Motoryzacja

Volkswagen i BMW dostały 875 mln euro kary za spiskowanie w sprawie emisji spalin

KP
Kamil Pieczonka
7

Echa afery "Dieselgate" jeszcze na dobre nie ucichły, a Volkswagen i BMW muszą zmierzyć się z kolejną karą, tym razem od Komisji Europejskiej, która wykryła spisek w sprawie technologii redukcji emisji tlenków azotu. Zmowę wykryto bo poinformował o niej Daimler, który tym samym uniknął kary.

Volkswagen zapłaci 502 mln euro, BMW 373 mln euro

Volkswagen z pewnością nie ma w ostatnich latach dobrej passy, afera "Dieselgate" w trakcie, której udowodniono, że firma oszukiwała w testach emisji spalin przy pomocy zmodyfikowanego oprogramowania kosztowały firmę według różnych szacunków około 32 mld euro. Dlatego 502 mln euro nie wygląda już tak źle, szczególnie jeśli zestawimy to z zyskami za 2020 rok wynoszącymi około 12 mld euro. Nie mniej jednak to kolejna kara za bardzo zbliżoną sprawę. Pierwszy raz w historii Komisja Europejska nałożyła karę na firmy tylko za to, że prowadziły rozmowy techniczne i sztucznie ograniczały możliwości technologiczne oczyszczania spalin z silników diesla przez brak konkurencji.

W spotkaniach brali udział przedstawiciele Volkswagena, Audi, Porsche, BMW oraz Daimlera (Mercedes). Podczas licznych sesji ustalano wspólnie jak zaimplementować technologię AdBlue redukującą emisję tlenków azotu w silnikach diesla aby jak najmniejszy był jej koszt. Komisja Europejska ustaliła, że firmy zgodziły się aby rozwiązanie redukowało tylko tyle szkodliwych substancji ile wymagało prawo, pomimo znacznie większych technicznych możliwości. Cykliczne spotkania miały miejsce w latach 2009-2014 i doprowadziły do tego, że producenci samochodów stosowali mniejsze zbiorniki AdBlue i dodawali mniej mocznika do spalin niż by to było możliwe. Mniejsze zbiorniki były kłopotliwe bo wymagały częstego uzupełniania i nie wszyscy kierowcy robili to na czas. Ostatecznie po 2014 roku je powiększono, a obecnie stosuje się też podwójny wtrysk mocznika, aby zmniejszyć emisję tlenków azotu.

Daimler doniósł na kolegów

O całej sprawie może nawet nikt by się nie dowiedział, gdyby nie Daimler, który poinformował o prowadzonych rozmowach Komisję Europejską. Dzięki temu właściciel marki Mercedes całkowicie uniknął kary, która miałaby sięgnąć 727 mln euro. Z Volkswagenem i BMW zawarto natomiast ugodę, w tym pierwszym wypadku jej wysokość to 502 mln euro, a w drugim niemal 373 mln euro. Co więcej Volkswagen zapłaci i tak blisko połowę mniej (45%) niż powinien bo bardzo szybko zaczął współpracować z KE i dostarczył wszystkie dokumenty. BMW nie było tak skore do współpracy i nie dostało żadnej "zniżki".

Według Reutersa Volkswagen zastanawia się jeszcze czy nie odwołać się od decyzji Komisji Europejskiej, bo karanie za rozmowy techniczne wydaje się być wątpliwym precedensem. Oficjalnych informacji na ten temat jednak nie ma. Kary zapłacone przez obie niemieckie firmy wpłyną do ogólnego budżetu Unii Europejskiej i proporcjonalnie pomniejszą składki wpłacane przez poszczególne państwa, czyli zmniejszą koszty ponoszone przez podatników.

źródło: UE

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu