17

Virtus.pro w dołku. Organizacja zawiesza współpracę ze składem CS:GO

Ostatnie miesiące drużyny Virtus.pro nie były zbyt owocne. Skład grający w Counter-Strike: Global Offensive starał się choć trochę odzyskać blask, który towarzyszył im od wygranej IEM Katowice 2014. Po dawnym VP nie zostało zbyt wiele, ale walka trwała, aż do dziś. Po przegranym meczu z x-kom team coś się skończyło. Organizacja za pośrednictwem oficjalnej strony ogłosiła, że zawiesza współpracę z drużyną. Czy to już koniec tej niegdyś legendarnej formacji?

Koniec Virtus.pro jakie znamy?

Zamknięte kwalifikacje do Minora w Katowicach były czymś szalenie istotnym dla Pashy i jego kolegów. Występ przed własną publicznością to niezwykłe przeżycie. Zapewne odpadnięcie z tego etapu nie było niczym przyjemnym dla załogi VP. Dość szybko po przegranej z x-kom pojawiła się informacja, że organizacja chce coś zmienić. Dlatego zawieszają skład CS:GO, a więcej dowiemy się na koniec roku. Zaraz potem głos zabrał Jarosław Jarząbkowski, Roman Dvoryankin, a także Kuba Kubiak. Słynny Pasha Biceps po raz kolejny w tym roku napisał, że “to już ten czas”, co przez niektórych zostało uznane za zakończenie kariery, a może oznaczać dosłownie wszystko. Nie zmienia to jednak faktu, że poważne zmiany są niezbędne i najprawdopodobniej niebawem nadejdą.

Roman Dvoryankin, Virtus.pro General manager: Po Majorze w Londynie byliśmy dość optymistycznie nastawieni do obecnego składu. Niestety, nie udało się spełnić naszych oczekiwań. Naszą długoterminową strategią będzie stworzenie zespołu skupiającego się na młodszych zawodnikach i nią będziemy się kierować przy nadchodzących decyzjach. Chciałbym prosić naszych fanów, aby nas wspierali przez najbliższe kilka tygodni.

Z tej wypowiedzi można wiele wywnioskować, ale pierwsze i najważniejsze, co rzuca się w oczy, to zbudowanie składu na podstawie młodszego pokolenia. Doskonale wiemy, że w Virtus.pro najstarszy jest Pasha, Neo oraz Kuben i możliwe jest, że któregoś z nich już niebawem nie zobaczymy w barwach organizacji. Oczywiście, równie dobrze wszyscy z nich mogą opuścić zespół. Tego natomiast nie wiemy. Okazuje się również, że w ostatnim czasie wydarzyło się coś, co wpłynęło na grę drużyny.

Kuba „KubiK” Kubiak, analityk Virtus.pro: Czwarty raz zabieram się za napisanie posta. Niczego sensownego naskrobać nie mogę. Jest źle, stąd ta nieaktywność na fanpage. Ostatnio wydarzyło się coś bardzo złego, o czym niestety nie mogę informować. Przecież w Październiku/Listopadzie potrafiliśmy walczyć jak równy z równym z takimi ekipami jak Astralis/Faze/Fnatic. A co się dzieje teraz? Może kiedyś będę mógł wam opowiedzieć. Na razie jednak zawieszamy nasz udział w przyszłych turniejach. Trzymajcie się i przepraszam za ostatni brak wpisów

Organizacja Virtus.pro stawia na młodych

Oliwy do ognia dolał Jarek „DeKay” Lewis, który już niejeden raz zdradził różne rzeczy związane ze sceną CS:GO. Jego “przecieki” dość często okazują się trafne, więc istnieje szansa, że dowiedział się czegoś u źródła. Obecnie wskazuje, że nowy skład będzie tworzony w oparciu na Michale “snatchie” Rudzkim, co nie powinno nikogo dziwić. Patrząc na ostatnie występu VP, to już teraz wyglądało, jakby pod niego była ustawiania cała gra drużyny. Snatchie jest niebywałym zawodnikiem z dużym potencjałem, który najprawdopodobniej dostrzega również sama organizacja. Czy faktycznie tak się stanie? Dowiemy się za jakiś czas.

Jedno jest pewne, Virtus.pro jakie znaliśmy, się skończyło. Po odejściu TaZa wierzono, że wraz z Michem reszta ruszy z kopyta i zacznie wygrywać turnieje. Tak się nie stało. Po pewnym czasie odszedł Snax, a następnie byali. Mimo dołączenia dwóch młodych wilków nadal coś było nie tak, czego efekty można było zobaczyć dziś w spotkaniu z x-kom. Ciężko przewidywać przyszłość VP, ale zła passa nie mogła trwać wiecznie, a lekkie odchylenia od normy to za mało, aby organizacja była zadowolona. Mam natomiast nadzieję, że fani zapamiętają te wszystkie dobre chwile, których było naprawdę wiele.

Zdjęcie: 1 (EPICENTER – Katy/Brobobo)