15

Valve szuka chętnych do testów linuksowego Steama. Sprawdź czy się nadajesz!

Valve nie zasypia gruszek w popiele i konsekwentnie dąży do celu, jakim jest wprowadzanie Steama na Linuksa. O postępie w pracach nad platformą świadczą chociażby betatesty, który wystartują lada moment. Producent właśnie rozpoczął poszukiwanie chętnych. Przeznaczono dla nich 1 tys. miejsc. O Steamie dla Linuksa już się mówi od dłuższego czasu. Wszyscy pingwiniarze i nie […]

Valve nie zasypia gruszek w popiele i konsekwentnie dąży do celu, jakim jest wprowadzanie Steama na Linuksa. O postępie w pracach nad platformą świadczą chociażby betatesty, który wystartują lada moment. Producent właśnie rozpoczął poszukiwanie chętnych. Przeznaczono dla nich 1 tys. miejsc.

O Steamie dla Linuksa już się mówi od dłuższego czasu. Wszyscy pingwiniarze i nie tylko czekają na niego z niecierpliwością. Nie ma co się dziwić – Linux z platformą Valve może nabrać rumieńców. I bynajmniej nie mam tutaj jedynie (choć przede wszystkim) na myśli tych setek produkcji nurtu indie, które znajdą nowy kanał dystrybucji. Użytkownicy systemu z logo Pingwina mogą bowiem stać się kuszącym targetem – wszystko się okaże, gdy już ostatecznie Steam u nich zagości. Podobnego zdania jest Wojciech Lekki, CEO studia Exor Studios, odpowiedzialnego za takie produkcje, jak Zombie Driver czy D.I.P.R.I.P. Warm Up:

– Moim zdaniem dodanie wsparcia dla Linuxa przez Steam wpłynie pozytywnie na ilość dostępnych gier na tą platformę ale nie spodziewałbym się zalewu tytułów. Problem z Linuxem polega na tym, ze ilość jego użytkowników jest niestety mała, a co za tym idzie portowanie gry jest mało opłacalne. Do tej pory w zasadzie nie miało to sensu bo nie było gdzie sprzedawać takiej wersji gry i jedyną sensowną drogą był własny sklep internetowy.

Valve poszukuje tysiąca ochotników, którzy będą pieczołowicie sprawdzać i wyszukiwać błędy w kolejnych, testowych wersjach platformy. Liczba miejsc nie jest zatem duża i warto się śpieszyć. Ale nawet jeżeli zapiszemy się jako jedni z pierwszych, nie da to nam gwarancji uczestnictwa w projekcie. Po ankiecie, którą musi wypełnić każdy ochotnik ewidentnie widać, kogo szuka Valve. Mianowicie mają to być ludzie obyci z Linuksem i znający jego tajniki. Jeżeli dopiero raczkujemy w tym świecie i szczytem naszych dokonań jest opanowanie kilku podstawowych komend, raczej nie mamy co liczyć na zaciągnięcie się na pokład.

Ankieta wymaga od użytkowników podania informacji dotyczących liczby lat spędzonych z Linuksem, używanej dystrybucji (tutaj Valve podaje, że wspierany będzie tylko Ubuntu 12.04 i jego nowsze wydania) oraz środowiska graficznego, a także preferencji dotyczących typów gier. Nie zabrakło też pytań o korzystanie z Wine oraz specyfikację techniczną urządzenia, za pomocą którego konsumujemy elektroniczną roz(g)rywkę.

Co otrzymają betatesterzy? Oczywście dostęp do testowej wersji Steama, a także jedną grę, która posłuży do sprawdzenia podstawowych funkcji platformy. Z czasem ma pojawić się obsługa wielu gier oraz idące za tym nowe możliwości. Same testy ruszą natomiast jeszcze w tym tygodniu.

Sam jestem niezwykle ciekaw, jak zaprezentuje się Steam na Linuksa. Chyba nawet pokuszę się o ponowną instalację tego systemu u siebie, tylko po to, aby wesprzeć ideę i pokazać developerom, że warto robić na niego gry. Może to jednak nie być takie proste, bo Linux bez odpowiedniej liczby użytkowników będzie jedynie uwzględniany przez ruch indie, a wielkie firmy będą mieli go w nosie.

– W momencie kiedy dystrybucją na Linuxie zajmie się Steam, stanie się to prostsze i może nabrać sensu dla większej ilości gier. Spodziewałbym się raczej więcej małych gier niezależnych w wersji Linuxowej bo dla największych wydawców takich jak EA czy Activision to pewnie w dalszym ciągu będzie za mały rynek. Tak naprawdę czas pokaże jaka jest wielkość sprzedaży, a wszystko zależy własnie od tego. – Dodaje Wojciech.