2

Wchodzisz na Steam, a tam niezaktualizowana gra. Tak Valve zamierza odciążyć internet

steam
Co chwila słyszymy o tym, że kolejny dostawca wirtualnych treści przycina przepustowość by ograniczyć trochę ruch w sieci. Chodzi oczywiście o to, że w czasie epidemii koronawirusa, korzystamy z sieci zdecydowanie intensywniej niż wcześniej.

Informacja o tym, że Netflix ogranicza jakość swoich materiałów nawet w najwyższym pakiecie abonamentowym nie była niczym niespodziewanym. Rozumiem sytuację, ludzie masowo wręcz rzucili się do oglądania filmów i seriali (podobno również w godzinach pracy, w końcu nikt ich w domach aż tak bardzo nie kontroluje) – ale też widzę, że wszystko wygląda gorzej mimo tej samej opłaty za pakiet.

Steam, czyli największy i najpopularniejszy sieciowy sklep z grami też nie może narzekać na brak aktywnych użytkowników – w miniony weekend na platformie odnotowano rekord, gdzie jednocześnie z usługi korzystało aż 23,5 miliona graczy. Oznacza to, że czasie zmieniania aktywności poza domem na te typowe dla własnych czterech ścian, zdecydowanie chętniej gramy. I to też jest problem, z którym również Steam musi sobie poradzić.

Automatyczne aktualizacje gier nie będą już tak częste

Zamiast jednak po prostu ograniczyć przepustowość podczas pobierania, Valve postanowiło podejść do sprawy trochę inaczej. Poza zachęcaniem graczy do samodzielnego zoptymalizowania zużycia danych, firma zmniejszyła też regularność automatycznych aktualizacji, ograniczając ją do produkcji, w które graliśmy przez ostatnie trzy dni. Pozostałe zainstalowane gry z naszej biblioteki będą się oczywiście dalej aktualizować automatycznie, jednak nie od razu i pobieranie danych zostanie rozłożone na kilka dni by trochę odciążyć sieć. Oczywiście wciąż można samodzielnie zaktualizować grę, więc nie odbije się to jakoś mocno na graczach. Z drugiej strony jeśli ktoś jest przyzwyczajony do uruchamiania Steam razem ze startem systemu operacyjnego i zawsze ma wszystkie zainstalowane gry zaktualizowane, może być trochę zaskoczony tym, że jednak jakaś produkcja poinformuje go o konieczności update’u przed uruchomieniem. W końcu nie ma nic gorszego niż mieć pół godziny na partyjkę w jaką produkcję nastawioną na multiplayer i spędzić te 30 minut gapiąc się w pasek pobierania i instalowania aktualizacji.

Jestem bardzo ciekawy jak te działania wpłyną na faktyczne obciążenie łączy w związku z używaniem Steam – bo brzmi to fajnie w teorii, a nie wiadomo ile pomoże w praktyce.

źródło