14

Uzależniłem się od smart urządzeń. Niech internet rzeczy rozkręci się na dobre

Z pewną obawą patrzę jak dużą rolę w mojej codzienności odgrywają inteligentne urządzenia. Ale jeszcze bardziej cieszę się, że ułatwiają mi życie. Nie jest to jeszcze poziom, który widziałem za dzieciaka w filmach science-fiction, ale wszystko idzie właśnie w tę stronę.

Inteligentny dom niczym w filmie science-fiction

Będąc najpierw dzieckiem a później nastolatkiem, bardzo często robiłem sobie wycieczki do osiedlowej wypożyczalni kaset VHS. Celowałem głównie w segregator z napisem “science-fiction”, wybierając lepsze lub gorsze filmy z tego gatunku. Jedną z rzeczy, jaka utkwiła mi w pamięci kiedy próbuję przywołać w głowie obrazy z tamtych produkcji, były inteligentne domy i mieszkania. Wiecie – bohater przekracza próg, wita go komputer, odczytuje pogodę, włącza światła i muzykę. Ten sam bohater, z poziomu panelu dotykowego ma wgląd w swoje urządzenia, informacje ze świata i wszelkie bajery kojarzące się z nowoczesnością.

Oczywiście mojemu mieszkaniu wciąż do takiej wizji daleko, choć widziałem pokazowe domy, które automatyzacją i ilością gadżetów nie były wcale tak dalekie od wizji filmów ze wspomnianych kaset VHS. Cóż, wciąż nie jest to na moją kieszeń, ale myślę, że moje wnuki kupując swoje pierwsze mieszkanie będą miały właśnie takie bajery. Staram się jednak, na tyle na ile to oczywiście możliwe, sprawdzać różne przystępne systemy i aplikacje, które mogę u siebie zaimplementować.

Złapałem się ostatnio na tym, że regularnie zaglądam na przykład do aplikacji Xiaomi Home, do której od razu podpiąłem kupiony jakiś czas temu inteligentny odkurzacz. Nie żebym nie mógł używać go bez niej – jednak posiadając już taki sprzęt warto z pewnych opcji skorzystać. Na przykład będąc poza domem włączyć odkurzanie i zerkać sobie w wolnej chwili jak sprzęt jeździ po domu. Minus? Jeśli coś gdzieś się wkręci, zdalnie nic nie da się zrobić – ale przyjdzie przynajmniej powiadomienie o problemie. Zdarza mi się więc przed wyjściem z domu uprzątać kable lub klocki z podłogi i potem odpalać urządzenie z poziomu aplikacji – wracam, mieszkanie jest odkurzone. Pasuje mi to zdecydowanie bardziej niż słuchanie odkurzacza kiedy akurat pracuję, gram czy oglądam film lub serial. Generalnie jestem fanem aplikacji Xiaomi, która stara się spiąć jednym programem większość swoich urządzeń. Ostatnio podpiąłem do Xiaomi Home testowaną przeze mnie elektryczną hulajnogę i prosty termometr – ten niestety działa przez BT, dlatego wgląd w jego pomiary mam tylko będąc na terenie mieszkania. Do tego dochodzi jeszcze aplikacja MiFit, która magazynuje dane zarówno z mojej opaski Xiaomi Mi Band 3, jak również wagi chińskiego producenta. Szczególnie to drugie jest dla mnie bardzo przydatne, mam bowiem szybki wgląd w ostatnie pomiary i mogę od razu sprawdzić, czy założona wcześniej redukcja czy przybieranie na masie idzie dobrze, czy jednak powinienem coś zmienić w diecie. Da się to oczywiście zrobić też “analogowo” spisując pomiary do zeszytu, ale smartfona mam zawsze w kieszeni, wolę więc zaglądać właśnie do programu.

Ostatnio zaprzyjaźniłem się też z aplikacją SmartThings od Samsunga – a to ze względu na zakup klimatyzacji koreańskiego producenta. Zaraz po założeniu sprzętu, klasyczny pilot wylądował w szufladzie i obsługuję urządzenie właśnie z poziomu programu na smartfonie. Ten sprawia póki co trochę więcej problemów niż podobna aplikacja od Xiaomi, ale jednak możliwość zdalnego uruchomienia klimy to najlepszy bajer takiego rozwiązania. Mam to szczęście w nieszczęściu, że wszystkie okna w mieszkaniu wychodzą na południe, możecie więc sobie wyobrazić, jaka pojawia się tam temperatura kiedy robi się tak ciepło, jak przez ostatnie dni. Można oczywiście wrócić do domu i od razu włączyć sprzęt, wrzucić go na najwyższe obroty i poczekać aż przemieli powietrze w pokoju – ale można również uruchomić klimatyzację kilkanaście minut wcześniej i wchodząc do mieszkania poczuć przyjemny chłód. Drobiazg? Jasne, ale jak mocno uprzyjemniający codzienność.

Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że urządzenia podpięte do internetu to szereg obaw. Czy to dobrze, że chiński producent wie ile robię dziennie kroków i ile aktualnie ważę? Pewnie nie i może powinienem bardziej szanować tego typu dane. Z drugiej strony, czy poza celami statystycznymi i marketingowymi kogokolwiek interesują takie informacje? I tak jestem tylko jedną z rubryk w wielkiej tabeli, bez imienia czy nazwiska. I nie traktuję tego jako kosztu ułatwienia mi życia, rozumiem jednak jeśli ktoś stara się takie dane zostawiać dla siebie.

Moim zdaniem zadaniem technologii jest ułatwianie nam życia oraz usprawnianie naszej codzienności. Wiele lat żyłem bez takich bajerów i w zasadzie niczego mi nie brakowało, jednak wygoda jaką oferują inteligentne urządzenia czy huby spinające je w jednej aplikacji to coś, do czego bardzo szybko człowiek się przyzwyczaja. A jeśli uważam, że moja codzienność (nawet w tak nieistotnych aspektach) jest dzięki temu łatwiejsza – jestem jak najbardziej za tym żeby trend się rozwijał. Mam więc nadzieję, że któregoś dnia cały mój dom będzie jednym wielkim hubem, gdzie z poziomu aplikacji na smartfonie czy tablecie obsłużę wszystko – od telewizora, przez sprzęt audio, wagę, klimatyzację, mikrofalówkę aż do inteligentnej pralki czy suszarki.