40

Uwielbiam hybrydy, ale takiej Kii nigdy nie kupię, nie idźcie tą drogą

Moim skromnym zdaniem hybrydy typu plug-in (PHEV) są obecnie najciekawszym napędem dostępnym na rynku. Na pełne elektryki jest jeszcze za wcześnie, a silniki spalinowe to już jednak przeżytek. Kolejny samochód jaki kupie będzie na 99% hybrydą, ale na pewno nie pójdę na takie kompromisy jakie zaoferowała własnie Kia.

Kia Ceed SW i XCeed w wersji PHEV

Zapowiedziany dzisiaj nowy napęd dla samochodów Kia Ceed SW i XCeed to tak naprawdę już bardzo dobrze znana konstrukcja. To ta sama konfiguracja, która dostępna jest np. w modelu Niro, a to oznacza wolnossący silnik 1.6 GDI o mocy 105 KM oraz silnik elektryczny oferujący 65 KM. W sumie taki zestaw jest w stanie wykrzesać z siebie maksymalnie 141 KM oraz 265 Nm momentu obrotowego. Nie jest to oczywiście mało, ale wygląda na to, że w połączeniu z automatyczną, dwusprzęgłową, sześciobiegową przekładnią nie zrobi na nikim wrażenia. Przyśpieszenie od 0 do 100 km/h trwa aż 10,8 sekundy w przypadku Ceeda SW lub 11 sekund w modelu XCeed.

Dynamika to jednak nie jedyny minus. Kia w komunikacie prasowym chwali się, że oba auta zostały zaprojektowane z myślą o napędzie hybrydowym i nie ma on znacznego wpływu na przestrzeń w samochodzie. Po czym w kolejnym zdaniu dodaje, że w modelu Ceed SW pojemność bagażnika to 437 litrów, podczas gdy wersja standardowa ma niemal najlepszy wynik w klasie – 625 litrów. XCeed ma jeszcze gorzej, bo bagażnik z przeciętnych 426 litrów zostaje zmniejszony do 291 litrów. Dodatkowo mamy tutaj też mniejszy zbiornik paliwa o pojemności zaledwie 37 litrów. Coś chyba jednak w czasie tego projektowania nie wyszło.

Jedyny pozytyw jaki potrafię znaleźć to baterie o pojemności 8,9 kWh, które mają pozwolić na pokonanie około 60 km w trybie elektrycznym. Szacunki wydają się nieco zawyżone, zasięg modelu Niro określony jest na 49 km, być może w nowych modelach poprawiono efektywność napędu. Z silnika elektrycznego o mocy 65 KM trudno coś wykrzesać, ale jako auto do jazdy w miejskich korkach wydaje się idealne, pytanie tylko czy wystarczająco dynamiczne ;-). Niestety nie podano jeszcze informacji na temat średniego spalania czy emisji CO2, więc trudno ocenić na jakie oszczędności może liczyć potencjalny nabywca. Oba auta trafią do salonów na początku przyszłego roku.

Hybrydy są fajne, ale ja nie chcę kompromisów

Obawiam się, że jedyną zaletą hybryd Kia będzie ich cena, Niro startuje od 130 900 PLN co powiedzmy, że nie jest jeszcze kwotą, która zwala z nóg. Ceed SW powinien być wyraźnie tańszy, wydaje mi się, że realna jest kwota w okolicach 110 000 PLN. Dla porównania Toyota, która wreszcie zrozumiała, że hybryda powinna dawać też nieco przyjemności z jazdy, oferuje Corollę kombi w cenie 101 900 PLN za model z silnikiem o mocy 122 KM lub 110 900 PLN za wersję z silnikiem o mocy 180 KM. Ta ostatnia przyśpiesza do 100 km/h w czasie 8,1 sekundy, wyraźnie szybciej niż to co dopiero zaoferuje Kia. Problem tylko w tym, że Corolla nie jest hybrydą typu plug-in, w trybie elektrycznym możemy przejechać maksymalnie kilka kilometrów.

Druga kwestia, czyli pojemność bagażnika też jest istotna. Nieco ponad 400 litrów w kombi to wynik żenujący w 2020 roku. I to w aucie, które było projektowane z myślą o napędzie typu PHEV. Mam nadzieję, że Koreańczycy nie zachłysną się tym, że sprzedaż hybryd rośnie im o kilka procent rocznie i poprawią się w tej kwestii. Za wzór można postawić Francuzów z PSA. Nowy Opel GrandlandX w wersji Hybrid4 zaoferuje bardzo sensowne 300 KM. Peugeot 3008 i 508 skorzystają z tego samego rozwiązania, ale w dwóch wersjach o mocy 225 KM i 300 KM. To już znacznie ciekawsze rozwiązania.

Mam nadzieję, że inni producenci samochodów pójdą właśnie tym krokiem, albo przynajmniej dadzą klientom wybór. Kupowanie słabej hybrydy, w której ledwo zmieszczą się weekendowe zakupy to chyba rozwiązanie dla singli, w żadnym wypadku nie można nazwać takiego auta rodzinnym.