7

Uwielbiam gry w odcinkach, mam tylko jedno ale…

Parę dni temu studio Telltale Games udostępniło kolejny odcinek drugiego sezonu The Walking Dead. Jeżeli jesteście ciekawi, jak gra wypadła, to zapraszam do recenzji na Niezgranych (wersja TL;DR – wyśmienicie). Ja jednak chciałem o czymś innym. Chciałem poruszyć temat fundamentalnego problemu w podejściu deweloperów do gier dzielonych na odcinki. Osobom niezorientowanym w temacie marki The […]

Parę dni temu studio Telltale Games udostępniło kolejny odcinek drugiego sezonu The Walking Dead. Jeżeli jesteście ciekawi, jak gra wypadła, to zapraszam do recenzji na Niezgranych (wersja TL;DR – wyśmienicie). Ja jednak chciałem o czymś innym. Chciałem poruszyć temat fundamentalnego problemu w podejściu deweloperów do gier dzielonych na odcinki.

Osobom niezorientowanym w temacie marki The Walking Dead wyjaśniam, jakie media musi śledzić prawdziwy fan. Przede wszystkim jest komiks, na którym w dużym stopniu bazuje serial. Telewizyjna seria stworzona przez AMC w tej chwili objęła mniej więcej połowę fabuły, która znamy z kart komiksu stworzonego przez Roberta Kirkmanna. Pojawia się trochę nowych postaci, pewne wydarzenia toczą się inaczej, ale w gruncie rzeczy, serial mieści się w ramach wyznaczonych przez oryginał. Na podstawie postaci pojawiających się w serialu, a nieobecnych w komiksie powstała słaba gra The Walking Dead: Survival Instinct. Najciekawszym jednak elementem tej układanki jest przygodowa gra wideo wydawana w odcinkach – The Walking Dead: The Game. Tworzy ją studio Telltale Games, niegdyś niszowy deweloper, lubujący się w przygodówkach. Od czasu wypuszczenia The Walking Dead studio jest kochane i rozchwytywane. Produkcja przez nich tworzona nie ma nic wspólnego z fabułą komiksu czy serialu (poza nieistotnym epizodem w pierwszym i drugim odcinku pierwszej serii). Deweloper stworzył własnych bohaterów w świecie i w klimacie, znanym z komiksu, ale pozostaje zupełnie niezależny.

Teraz do rzeczy. Telltale Games postanowiło zbudować swoją grę w oparciu o podział na sezony i odcinki. Każdy z sezonów, standardowo już, pocięto na pięć epizodów. Nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu z punku widzenia koncepcyjnego. Wręcz przeciwnie – kocham taką budowę fabuły!

Każdy z odcinków trwa około dwóch godzin, a więc przejście go zajmuje kawałek wolnego wieczoru. Taka długość jest idealna dla osób, które nie chcą, nie potrafią, albo wręcz nie mogą ślęczeć przed monitorem długimi godzinami, czekając aż fabuła rozwinie się i zamknie, w długim okresie. Nie zdążymy się znudzić, a historia musi rozwijać się wokół skoków i rozładowań napięcia, które zmieszczą się w dwóch godzinach. Krótko mówiąc – nie ma możliwości, żeby wydłużać sztucznie rozgrywkę, co moim zdaniem jest straszliwą plagą. Każdy segment musi być wartościowy.

I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że Telltale Games, podobnie jak wielu innych twórców, podchodzi do tematu nieco… niepoważnie. Przerwy pomiędzy kolejnymi epizodami nie mogą być kilkumiesięczne, powinny być co najwyżej kilkutygodniowe. Czasami ciężko jest sobie przypomnieć wszystkie zależności pomiędzy postaciami, czy nawet niuanse fabuły. Nie mówiąc o naszych wyborach, o ile jakieś istotne podejmowaliśmy. Zwyczajnie wypada się z obiegu. Tymczasem przerwy, zamiast ulegać skróceniu, wydłużają się. Widać to zresztą po szybkim podstawieniu paru gier epizodycznych do tabeli.

odcinki

Odcinkowa budowa gier wideo to wciąż novum. Póki co tego typu rozwiązanie praktykuje Telltale Games i paru deweloperów niezależnych. Niedawno Double Fine wypuściło przecież Broken Age, dzieląc ostatecznie swoją przygodówkę na dwie części (swoją drogą – Tim Schafer to chyba najmniej rozgarnięty biznesowo człowiek w branży – dopiero ze sprzedaży pierwszej części sfinansuje produkcję drugiego segmentu). Swego czasu z formułą eksperymentowało Valve, wypuszczając krótkie dodatki do Half-Life’a 2 (ponad rok przerwy pomiędzy kolejnymi dwoma, trzeci nigdy nie powstał…). Wtedy ta forma się najwyraźniej nie sprawdziła, albo uznana została za zbyt uciążliwą. Jestem jednak przekonany, że coraz częściej będziemy mieć do czynienia w świecie gier wideo z podziałem na odcinki i sezony. A jeżeli tak będzie, to wolałbym, żeby deweloperzy wpierw kończyli produkcję, a później wypuszczali co dwa tygodnie, albo co miesiąc, kolejne odcinki. Rozwleczenie dziesięciu godzin zabawy na cały rok to zdecydowanie za dużo.