Polska

"Ustawa inwigilacyjna" przegłosowana. Dla naszego dobra...

MS
Maciej Sikorski
179

Stało się - tak w skrócie można podsumować głosowanie w sprawie nowelizacji ustawy o policji. Zyskała ona już miano ustawy inwigilacyjnej i wywołała spore kontrowersje, gorące dyskusje. Trudno się temu dziwić, bo chodzi o naszą prywatność, prawa służb, kontrolę nad nimi. No i o nasze bezpieczeństwo,...

Stało się - tak w skrócie można podsumować głosowanie w sprawie nowelizacji ustawy o policji. Zyskała ona już miano ustawy inwigilacyjnej i wywołała spore kontrowersje, gorące dyskusje. Trudno się temu dziwić, bo chodzi o naszą prywatność, prawa służb, kontrolę nad nimi. No i o nasze bezpieczeństwo, sprawne funkcjonowanie aparatu państwa, o czym przekonują władze. Wszak członkowie ISIS wykorzystują w komunikacji właśnie Internet...

Temat poruszałem już na AW, nie będę ponownie opisywał całego zagadnienia - warto przeczytać wpis Władza zaserwuje nam większą inwigilację. PiS powtarza błędy PO. To będzie dobre wprowadzenie. Wtedy pisałem o zapowiedziach zmian, projektach, teraz można już mówić o konkretnych działaniach. Sejm głosami PiS przyjął nowelizację ustawy, wprowadzono niewiele poprawek zaproponowanych przez opozycję. Ta ostatnia krytykowała nowe przepisy, mówiono m.in. o inwigilacji na masową skalę. Pod tym względem partie opozycyjne były dość zgodne:

Projekt nowelizacji ustawy o Policji, na tym etapie procedowania, stwarza zagrożenie masowej inwigilacji Polaków - uważają posłowie z klubu Kukiz’15. Na zorganizowanej w Sejmie konferencji prasowej poseł Bartosz Józwiak poinformował o przejęciu od inicjatywy "Stop inwigilacji 2016" pakietu 8 poprawek, które klub zgłosi podczas dalszych prac nad projektem. [źródło]

Poseł rozwijał myśl i wskazywał na konkretne zagrożenia:

Nie zapewnia bezpieczeństwa i ochrony naszych danych, co więcej pozwala te dane przetrzymywać w zdecydowanie za długim czasie, zmniejsza kontrolę sądów nad ich pozyskiwaniem, ma cały szereg uchybień i niedociągnięć, które zdają się być niebezpieczne - powiedział Bartosz Józwiak

Stało się - tak w skrócie można podsumować głosowanie w sprawie nowelizacji ustawy o policji. Zyskała ona już miano ustawy inwigilacyjnej i wywołała spore kontrowersje, gorące dyskusje. Trudno się temu dziwić, bo chodzi o naszą prywatność, prawa służb, kontrolę nad nimi. No i o nasze bezpieczeństwo, sprawne funkcjonowanie aparatu państwa, o czym przekonują władze. Wszak członkowie ISIS wykorzystują w komunikacji właśnie Internet...

Temat poruszałem już na AW, nie będę ponownie opisywał całego zagadnienia - warto przeczytać wpis Władza zaserwuje nam większą inwigilację. PiS powtarza błędy PO. To będzie dobre wprowadzenie. Wtedy pisałem o zapowiedziach zmian, projektach, teraz można już mówić o konkretnych działaniach. Sejm głosami PiS przyjął nowelizację ustawy, wprowadzono niewiele poprawek zaproponowanych przez opozycję. Ta ostatnia krytykowała nowe przepisy, mówiono m.in. o inwigilacji na masową skalę. Pod tym względem partie opozycyjne były dość zgodne:

Projekt nowelizacji ustawy o Policji, na tym etapie procedowania, stwarza zagrożenie masowej inwigilacji Polaków - uważają posłowie z klubu Kukiz’15. Na zorganizowanej w Sejmie konferencji prasowej poseł Bartosz Józwiak poinformował o przejęciu od inicjatywy "Stop inwigilacji 2016" pakietu 8 poprawek, które klub zgłosi podczas dalszych prac nad projektem. [źródło]

Poseł rozwijał myśl i wskazywał na konkretne zagrożenia:

Nie zapewnia bezpieczeństwa i ochrony naszych danych, co więcej pozwala te dane przetrzymywać w zdecydowanie za długim czasie, zmniejsza kontrolę sądów nad ich pozyskiwaniem, ma cały szereg uchybień i niedociągnięć, które zdają się być niebezpieczne - powiedział Bartosz Józwiak

Głosów krytyki było oczywiście znacznie więcej i to z różnych środowisk - kilka dni temu w mediach pojawiła się taka informacja:

O wprowadzenie do projektu PiS ws. inwigilacji "niezbędnych gwarancji i rozwiązań chroniących obywateli przed niekontrolowaną i nadmierną inwigilacją" zaapelowała do posłów sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych grupa 10 organizacji pozarządowych.[źródło]

W tym gronie znajdziemy m.in. Helsińską Fundację Praw Człowieka, Fundację Panoptykon czy Amnesty International. Wystosowały one do posłów apel, w którym czytamy:

To w Państwa rękach znajduje się obecnie przyszłość tej regulacji, niezapewniającej niezależnej, silnej kontroli nad sięganiem po dane telekomunikacyjne i internetowe przez policję i inne służby. Zarówno organy ścigania, jak i służby specjalne będą mogły wykorzystywać te dane bez ograniczeń i bez względu na wagę sprawy, również przed wszczęciem formalnego postępowania. Niejasny jest też zakres pojęcia „dane internetowe” – istnieją obawy, że może ono obejmować nawet treść elektronicznej korespondencji, a z pewnością obejmuje bardzo szeroką kategorię metadanych, które pozwalają na tworzenie szczegółowego profili użytkowników Internetu.

W naszej ocenie projekt ustawy o zmianie ustawy o policji i innych ustaw jest niezgodny z Konstytucją RP i prawem UE.

Tekst w całości wraz z propozycjami zmian znajdziecie pod tym adresem. A co na to przedstawiciele partii rządzącej? Przekonują, że bez wprowadzenia nowelizacji działania służb zostaną sparaliżowane (co nie jest przesadą), podkreślają, że działają dla dobra obywateli. Wspominają np., że wolność funkcjonuje wtedy, gdy zapewnione zostanie bezpieczeństwo. Zapewniają, że nie chodzi o inwigilowanie wszystkich obywateli, ale o wykrywanie zagrożeń i przeciwdziałanie im. Także w Internecie, który nie jest należycie kontrolowany. Przywoływane jest też zagrożenie terrorystyczne - już w grudniu pisałem, że władze wykorzystają ten motyw. Stało się:

„Internet musi być kontrolowany. Życie jest najważniejsze. Chcemy się ustrzec przed zbrodniami. Społeczeństwa dotknięte aktami przemocy i terroru akceptują kontrolę internetu. Proszę pamiętać, że przedstawiciele ISIS kontaktują się właśnie przez internet” [źródło]

To słowa Bogdana Rzońcy, posła PiS. I wiecie co? Zgodzę się z tym, że Internet nie może być poza jakąkolwiek kontrolą. Funkcjonariusze niektórych służb rzeczywiście powinni mieć możliwość prowadzenia działań w tej przestrzeni. Chodzi jednak o sposób i skalę inwigilacji oraz o kontrolowanie ich poczynań. Na ten problem zwraca uwagę np. Rzecznik Praw Obywatelskich w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną (polecam lekturę całego tekstu):

Ale jednak chyba jakieś procedury kontrolne zapewniono?

Niestety bardzo słabe. Jako że każde pozyskanie danych zostawia ślad, to służby muszą to raportować. Nowelizacja przewiduje, że kontrolę sprawować będzie sąd okręgowy, do którego co pół roku będą składane sprawozdania. I jeżeli sąd uzna, że są jakieś nieprawidłowości, coś go zaniepokoi, to może przeprowadzić kontrolę pozyskiwania tych danych. Ale przyznam się, że nie wierzę w taki scenariusz. Musiało by trafić na bardzo dociekliwego sędziego, by się za to zabrał. Już dziś w ramach billingowania służby zbierają rocznie ponad dwa miliony danych, w przypadku tych internetowych skala może być podobna. A więc kontrola sądu może okazać się iluzoryczna.

Czyli duże uprawnienia służb będą szły w parze ze słabą kontrolą nad nimi. To powinno nas niepokoić. Czy ludzie wyjdą na ulice? Mało prawdopodobne - nie spodziewam się takiego zrywu, jak w przypadku ACTA. A sprawa błaha nie jest, możliwe, że właśnie obserwujemy początek końca prywatności w Sieci. Na koniec w skrócie zmiany, jakie zakłada nowelizacja - warto sobie przyswoić. Wielki Brat patrzy...

Według projektu kontrola operacyjna ma polegać na: podsłuchu; podglądzie osób w "pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne"; kontroli korespondencji (w tym elektronicznej); kontroli przesyłek; uzyskiwaniu danych z "informatycznych nośników danych, telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, systemów informatycznych i teleinformatycznych". Łączny okres kontroli nie może przekroczyć 18 miesięcy (nie dotyczy to kontrwywiadu). [źródło]

Głosów krytyki było oczywiście znacznie więcej i to z różnych środowisk - kilka dni temu w mediach pojawiła się taka informacja:

O wprowadzenie do projektu PiS ws. inwigilacji "niezbędnych gwarancji i rozwiązań chroniących obywateli przed niekontrolowaną i nadmierną inwigilacją" zaapelowała do posłów sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych grupa 10 organizacji pozarządowych.[źródło]

W tym gronie znajdziemy m.in. Helsińską Fundację Praw Człowieka, Fundację Panoptykon czy Amnesty International. Wystosowały one do posłów apel, w którym czytamy:

To w Państwa rękach znajduje się obecnie przyszłość tej regulacji, niezapewniającej niezależnej, silnej kontroli nad sięganiem po dane telekomunikacyjne i internetowe przez policję i inne służby. Zarówno organy ścigania, jak i służby specjalne będą mogły wykorzystywać te dane bez ograniczeń i bez względu na wagę sprawy, również przed wszczęciem formalnego postępowania. Niejasny jest też zakres pojęcia „dane internetowe” – istnieją obawy, że może ono obejmować nawet treść elektronicznej korespondencji, a z pewnością obejmuje bardzo szeroką kategorię metadanych, które pozwalają na tworzenie szczegółowego profili użytkowników Internetu.

W naszej ocenie projekt ustawy o zmianie ustawy o policji i innych ustaw jest niezgodny z Konstytucją RP i prawem UE.

Stało się - tak w skrócie można podsumować głosowanie w sprawie nowelizacji ustawy o policji. Zyskała ona już miano ustawy inwigilacyjnej i wywołała spore kontrowersje, gorące dyskusje. Trudno się temu dziwić, bo chodzi o naszą prywatność, prawa służb, kontrolę nad nimi. No i o nasze bezpieczeństwo, sprawne funkcjonowanie aparatu państwa, o czym przekonują władze. Wszak członkowie ISIS wykorzystują w komunikacji właśnie Internet...

Temat poruszałem już na AW, nie będę ponownie opisywał całego zagadnienia - warto przeczytać wpis Władza zaserwuje nam większą inwigilację. PiS powtarza błędy PO. To będzie dobre wprowadzenie. Wtedy pisałem o zapowiedziach zmian, projektach, teraz można już mówić o konkretnych działaniach. Sejm głosami PiS przyjął nowelizację ustawy, wprowadzono niewiele poprawek zaproponowanych przez opozycję. Ta ostatnia krytykowała nowe przepisy, mówiono m.in. o inwigilacji na masową skalę. Pod tym względem partie opozycyjne były dość zgodne:

Projekt nowelizacji ustawy o Policji, na tym etapie procedowania, stwarza zagrożenie masowej inwigilacji Polaków - uważają posłowie z klubu Kukiz’15. Na zorganizowanej w Sejmie konferencji prasowej poseł Bartosz Józwiak poinformował o przejęciu od inicjatywy "Stop inwigilacji 2016" pakietu 8 poprawek, które klub zgłosi podczas dalszych prac nad projektem. [źródło]

Poseł rozwijał myśl i wskazywał na konkretne zagrożenia:

Nie zapewnia bezpieczeństwa i ochrony naszych danych, co więcej pozwala te dane przetrzymywać w zdecydowanie za długim czasie, zmniejsza kontrolę sądów nad ich pozyskiwaniem, ma cały szereg uchybień i niedociągnięć, które zdają się być niebezpieczne - powiedział Bartosz Józwiak

Głosów krytyki było oczywiście znacznie więcej i to z różnych środowisk - kilka dni temu w mediach pojawiła się taka informacja:

O wprowadzenie do projektu PiS ws. inwigilacji "niezbędnych gwarancji i rozwiązań chroniących obywateli przed niekontrolowaną i nadmierną inwigilacją" zaapelowała do posłów sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych grupa 10 organizacji pozarządowych.[źródło]

W tym gronie znajdziemy m.in. Helsińską Fundację Praw Człowieka, Fundację Panoptykon czy Amnesty International. Wystosowały one do posłów apel, w którym czytamy:

To w Państwa rękach znajduje się obecnie przyszłość tej regulacji, niezapewniającej niezależnej, silnej kontroli nad sięganiem po dane telekomunikacyjne i internetowe przez policję i inne służby. Zarówno organy ścigania, jak i służby specjalne będą mogły wykorzystywać te dane bez ograniczeń i bez względu na wagę sprawy, również przed wszczęciem formalnego postępowania. Niejasny jest też zakres pojęcia „dane internetowe” – istnieją obawy, że może ono obejmować nawet treść elektronicznej korespondencji, a z pewnością obejmuje bardzo szeroką kategorię metadanych, które pozwalają na tworzenie szczegółowego profili użytkowników Internetu.

W naszej ocenie projekt ustawy o zmianie ustawy o policji i innych ustaw jest niezgodny z Konstytucją RP i prawem UE.

Tekst w całości wraz z propozycjami zmian znajdziecie pod tym adresem. A co na to przedstawiciele partii rządzącej? Przekonują, że bez wprowadzenia nowelizacji działania służb zostaną sparaliżowane (co nie jest przesadą), podkreślają, że działają dla dobra obywateli. Wspominają np., że wolność funkcjonuje wtedy, gdy zapewnione zostanie bezpieczeństwo. Zapewniają, że nie chodzi o inwigilowanie wszystkich obywateli, ale o wykrywanie zagrożeń i przeciwdziałanie im. Także w Internecie, który nie jest należycie kontrolowany. Przywoływane jest też zagrożenie terrorystyczne - już w grudniu pisałem, że władze wykorzystają ten motyw. Stało się:

„Internet musi być kontrolowany. Życie jest najważniejsze. Chcemy się ustrzec przed zbrodniami. Społeczeństwa dotknięte aktami przemocy i terroru akceptują kontrolę internetu. Proszę pamiętać, że przedstawiciele ISIS kontaktują się właśnie przez internet” [źródło]

To słowa Bogdana Rzońcy, posła PiS. I wiecie co? Zgodzę się z tym, że Internet nie może być poza jakąkolwiek kontrolą. Funkcjonariusze niektórych służb rzeczywiście powinni mieć możliwość prowadzenia działań w tej przestrzeni. Chodzi jednak o sposób i skalę inwigilacji oraz o kontrolowanie ich poczynań. Na ten problem zwraca uwagę np. Rzecznik Praw Obywatelskich w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną (polecam lekturę całego tekstu):

Ale jednak chyba jakieś procedury kontrolne zapewniono?

Niestety bardzo słabe. Jako że każde pozyskanie danych zostawia ślad, to służby muszą to raportować. Nowelizacja przewiduje, że kontrolę sprawować będzie sąd okręgowy, do którego co pół roku będą składane sprawozdania. I jeżeli sąd uzna, że są jakieś nieprawidłowości, coś go zaniepokoi, to może przeprowadzić kontrolę pozyskiwania tych danych. Ale przyznam się, że nie wierzę w taki scenariusz. Musiało by trafić na bardzo dociekliwego sędziego, by się za to zabrał. Już dziś w ramach billingowania służby zbierają rocznie ponad dwa miliony danych, w przypadku tych internetowych skala może być podobna. A więc kontrola sądu może okazać się iluzoryczna.

Czyli duże uprawnienia służb będą szły w parze ze słabą kontrolą nad nimi. To powinno nas niepokoić. Czy ludzie wyjdą na ulice? Mało prawdopodobne - nie spodziewam się takiego zrywu, jak w przypadku ACTA. A sprawa błaha nie jest, możliwe, że właśnie obserwujemy początek końca prywatności w Sieci. Na koniec w skrócie zmiany, jakie zakłada nowelizacja - warto sobie przyswoić. Wielki Brat patrzy...

Według projektu kontrola operacyjna ma polegać na: podsłuchu; podglądzie osób w "pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne"; kontroli korespondencji (w tym elektronicznej); kontroli przesyłek; uzyskiwaniu danych z "informatycznych nośników danych, telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, systemów informatycznych i teleinformatycznych". Łączny okres kontroli nie może przekroczyć 18 miesięcy (nie dotyczy to kontrwywiadu). [źródło]

Tekst w całości wraz z propozycjami zmian znajdziecie pod tym adresem. A co na to przedstawiciele partii rządzącej? Przekonują, że bez wprowadzenia nowelizacji działania służb zostaną sparaliżowane (co nie jest przesadą), podkreślają, że działają dla dobra obywateli. Wspominają np., że wolność funkcjonuje wtedy, gdy zapewnione zostanie bezpieczeństwo. Zapewniają, że nie chodzi o inwigilowanie wszystkich obywateli, ale o wykrywanie zagrożeń i przeciwdziałanie im. Także w Internecie, który nie jest należycie kontrolowany. Przywoływane jest też zagrożenie terrorystyczne - już w grudniu pisałem, że władze wykorzystają ten motyw. Stało się:

„Internet musi być kontrolowany. Życie jest najważniejsze. Chcemy się ustrzec przed zbrodniami. Społeczeństwa dotknięte aktami przemocy i terroru akceptują kontrolę internetu. Proszę pamiętać, że przedstawiciele ISIS kontaktują się właśnie przez internet” [źródło]

To słowa Bogdana Rzońcy, posła PiS. I wiecie co? Zgodzę się z tym, że Internet nie może być poza jakąkolwiek kontrolą. Funkcjonariusze niektórych służb rzeczywiście powinni mieć możliwość prowadzenia działań w tej przestrzeni. Chodzi jednak o sposób i skalę inwigilacji oraz o kontrolowanie ich poczynań. Na ten problem zwraca uwagę np. Rzecznik Praw Obywatelskich w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną (polecam lekturę całego tekstu):

Ale jednak chyba jakieś procedury kontrolne zapewniono?

Niestety bardzo słabe. Jako że każde pozyskanie danych zostawia ślad, to służby muszą to raportować. Nowelizacja przewiduje, że kontrolę sprawować będzie sąd okręgowy, do którego co pół roku będą składane sprawozdania. I jeżeli sąd uzna, że są jakieś nieprawidłowości, coś go zaniepokoi, to może przeprowadzić kontrolę pozyskiwania tych danych. Ale przyznam się, że nie wierzę w taki scenariusz. Musiało by trafić na bardzo dociekliwego sędziego, by się za to zabrał. Już dziś w ramach billingowania służby zbierają rocznie ponad dwa miliony danych, w przypadku tych internetowych skala może być podobna. A więc kontrola sądu może okazać się iluzoryczna.

Czyli duże uprawnienia służb będą szły w parze ze słabą kontrolą nad nimi. To powinno nas niepokoić. Czy ludzie wyjdą na ulice? Mało prawdopodobne - nie spodziewam się takiego zrywu, jak w przypadku ACTA. A sprawa błaha nie jest, możliwe, że właśnie obserwujemy początek końca prywatności w Sieci. Na koniec w skrócie zmiany, jakie zakłada nowelizacja - warto sobie przyswoić. Wielki Brat patrzy...

Według projektu kontrola operacyjna ma polegać na: podsłuchu; podglądzie osób w "pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne"; kontroli korespondencji (w tym elektronicznej); kontroli przesyłek; uzyskiwaniu danych z "informatycznych nośników danych, telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, systemów informatycznych i teleinformatycznych". Łączny okres kontroli nie może przekroczyć 18 miesięcy (nie dotyczy to kontrwywiadu). [źródło]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Polskainwigilacjaustawahot