5

Amerykanie inwestują 2 mld USD w rakiety kosmiczne, pomijają przy tym SpaceX

Stany Zjednoczone zamierzają intensywnie inwestować w rozwój prywatnego przemysłu kosmicznego. Departament Obrony za pośrednictwem US Air Force (Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych) podpisał właśnie umowy warte w sumie 2.2 mld USD na wsparcie rozwoju rodzimych rakiet.

Wśród wybranych firm jest między innymi Blue Origin, spółka Jeffa Bezosa, która obecnie pracuje nad rakietą New Glenn. Co jednak ciekawsze, wśród zakontraktowanych spółek zabrakło SpaceX, które już teraz może wynosić ładunki dla US Air Force na pokładzie rakiety Falcon 9, a w przyszłym roku prawdopodobnie również Falcon Heavy. Zamiast niej, pomoc od rządu uzyskają United Launch Alliance oraz Northrop Grumman.

2 miliardy USD na rozwój technologii przez 5 lat

Amerykanów najbardziej boli fakt, że muszą w tej chwili polegać na rosyjskiej technologii. Odkąd uziemili swoje wahadłowce, jedynym sposobem na transport ludzi z i na Międzynarodową Stację Kosmiczną jest rosyjski statek Soyuz. Nota bene 2 dni temu Soyuz zawiódł i start dwóch astronautów na ISS zakończył się na kazachskich stepach w wyniku awarii rakiety. Kosmonautom na szczęście nic się nie stało, ale przeżyli chwilę grozy i bardzo nieprzyjemne lądowanie.

Jakby tego było mało, nie licząc Falcona 9, do tej pory loty na rzecz armii USA wykonywała rakieta Atlas V zbudowana przez United Launch Alliance (ULA). Niestety silniki RD-180, które są w niej zamontowane produkują Rosjanie. Od 2014 roku gdy wprowadzono sankcje na Rosję za aneksję Krymu, współpraca z rosyjskim dostawcą mocno się pogorszyła. Atlas V jest niestety rakietą jednorazową, więc zapotrzebowanie na silniki jest praktycznie ciągłe. To wszystko sprawiło, że powstał pomysł na pomoc rodzimym firmom w stworzeniu całkowicie własnych projektów.

ULA pracuje już od jakiegoś czasu nad rakietą Vulcan, a teraz do 2024 roku dostanie w sumie 967 mln USD, co powinno znacząco przyśpieszyć tempo prac. Northrop Grumman Innovation Systems tworzy natomiast system OmegA. Militarny gigant odpowiedzialny między innymi za bombowce B2, przejął jakiś czas temu firmę Orbital ATK i zamierza rozwijać właśnie jej projekt. Dostanie na ten cel 791 mln USD.

Projekt rakiety Vulcan, źródło: ULA

Wreszcie trzecim beneficjentem rządowego programu jest Blue Origin, które otrzyma dofinansowanie w wysokości 500 mln USD na prace nad rakietą New Glenn. Firma już zapowiedziała, że wyda te pieniądze między innymi na stworzenie bazy startowej w Vanderberg w Kalifornii, tak aby móc latać z dwóch lokalizacji w Stanach Zjednoczonych (druga to Przylądek Canaveral na Florydzie). Wszystkie trzy firmy dostaną jeszcze w tym roku po 109 mln USD.

New Glenn poleci dopiero w 2024 roku

Plan Sił Powietrznych USA przewiduje, że ostatecznie 2 z tych 3 firm będą wynosiły ładunki wojskowe na orbitę po 2020 roku. Wygląda jednak na to, że będzie to raczej bliżej 2024 roku, niż tej pierwszej daty. Blue Origin przewiduje, że prace nad rakietą New Glenn potrwają do połowy 2024 roku. Projekt nie jest wcale łatwy, bo rakieta ma być w stanie wynieść na niską orbitę okołoziemską nawet 50 ton ładunku. Dla porównania Falcon 9 ograniczony jest do 22 ton. New Glenn, podobnie jak rakieta firmowana logiem SpaceX, będzie posiadał główny człon wielokrotnego użytku, który po wykonanej misji będzie wracał na ziemię.

Ciekawym jest gdzie w tym wszystkim odnajdzie się SpaceX. Falcon 9 i Falcon Heavy będą mogły wynosić ładunki dla armii w najbliższym czasie. Elon Musk mógł jednak otrzymać też dofinansowanie na projekt BFR, ale wygląda na to, że nawet się o to nie starał. Już wcześniej twierdził, że nie chce rządowych pieniędzy na BFR, bo za nimi idą zazwyczaj dodatkowe „sznurki’, które chcą mieć wpływ na prace nad projektem. Z jednej strony odcina się w ten sposób od sporej gotówki, ale z drugiej będzie mógł utrzymać niezależność, którą bardzo sobie ceni.

źródło: TheVerge