7

Urząd zdecydował: multi-touch nie dla Apple. Dlaczego Apple przegrało?

O zarejestrowanie znaku towarowego „multi-touch” firma z Cupertino walczyła przed Amerykańskim Urzędem Patentów i Znaków Towarowych przez 5 lat, od momentu pojawienia się iPhone’a. Jak argumentowali prawnicy Apple, technologia multi-touch w połączeniu z odpowiednim softwarem pozwala użytkownikowi iPhone’a korzystać ze swojego telefonu za pomocą palców w konkretny sposób, a ponieważ to Apple wprowadziło ją na […]

O zarejestrowanie znaku towarowego „multi-touch” firma z Cupertino walczyła przed Amerykańskim Urzędem Patentów i Znaków Towarowych przez 5 lat, od momentu pojawienia się iPhone’a. Jak argumentowali prawnicy Apple, technologia multi-touch w połączeniu z odpowiednim softwarem pozwala użytkownikowi iPhone’a korzystać ze swojego telefonu za pomocą palców w konkretny sposób, a ponieważ to Apple wprowadziło ją na salony, to prawo do nazwy należy się tej firmie (mówiąc w skrócie). USPTO ma odmienne zdanie.

Dlaczego Apple przegrało? Zgodnie z argumentacją Urzędu Apple nie tyle wskazało na cechy odróżniające zastosowaną przez firmę technologię od podobnych rozwiązań u konkurencji, co opisało sposób korzystania z multi-touch.  Opis ten jest zbyt obszerny i nie wskazuje na cechy technologiczne, ale na sam rodzaj czynności podejmowanych prze konsumentów, co wyklucza możliwość nadania prawa do znaku towarowego. Prawnicy USPTO wskazali ponadto, że argument Apple, że komercyjny sukces iPhonów, w których zastosowane są rozwiązania stanowiące przedmiot wniosku, nie może stanowić podstawy do uzyskania wyłączności na nazwę. Jak zauważono – przedmiotem wniosku nie jest iPhone, ale multi-touch. Krótko mówiąc Urząd Patentów i Znaków Towarowych uznał argumentację Apple za niewystarczającą, bez odpowiedniego poparcia w dowodach i odmówił rejestracji.

Jest to dość duży cios dla tej firmy, gdyż było to już postępowanie odwoławcze. To, co po lekturze decyzji mnie zaskakuje, to naprawdę słaba siła prezentowanych przez Apple argumentów, co mogę stwierdzić nawet ja, nie posiadając prawniczego wykształcenia. Apple nie potrafiło przekonać urzędu, że istnieje ścisła, przyczynowo-skutkowa relacja między zastosowaną przez nich technologią, a nazwą multi-touch. Urząd uznał, że w świetle przedstawionych przez Apple dowodów, nazwa ta po prostu jest zbyt obszerna, aby mogła stać się czyjąś własnością. Jak to ładnie zostało podsumowane w decyzji:

„Wnioskodawca wykorzystuje MULTI-TOUCH bardzo krótko – zaledwie 2,5 roku. Dowody przedstawione przez wnioskodawcę oparte są w większości na źródłach internetowych i artykułach Nexis oraz na informacjach pochodzących z internetowej strony wnioskodawcy, opisujących przede wszystkim  iPhone’a.”

W moim odczuciu Apple wiedziało, że nie ma szans na uzyskanie prawa do tego znaku towarowego, a złożenie odwołania było tylko komunikatem marketingowym pokazującym, że firma nie zgadza się z decyzją Urzędu i będzie walczyć o swoje. Jednak patrząc na wymienioną w decyzji odmownej argumentację nie da się nie dostrzec, że została przygotowana tylko po to, aby móc formalnie złożyć sprzeciw, bez wiary w zwycięstwo.

Apple prowadzi przed USPTO jeszcze walkę, o znak towarowy „app store”. Biorąc jednak pod uwagę finał opisanej wyżej sprawy oraz na jeszcze bardziej deskryptywny charakter tego terminu, niż słowa „multi-touch”, trudno mi uwierzyć, aby amerykański urząd mógł wydać decyzję pozytywną.

Jaki będzie finał tej batalii? Prawdopodobnie przekonamy się jeszcze pod koniec tego roku. Jedno jest pewne, termin „multi-touch” nie stanie się przedmiotem sądowych wojen patentowych, jakie obecnie toczą ze sobą producenci sprzętu i software’u. A przynajmniej mam taką nadzieję.