106

Ubuntu 14.04 coraz bliżej. Co nowego przygotował Canonical?

Premiera Ubuntu 14.04 zbliża się wielkimi krokami. Teoretycznie nie powinniśmy się spodziewać tutaj żadnej rewolucji – w końcu to wydanie LTS, które przede wszystkim ma być stabilne i niezawodne. Nie oznacza to jednak, że nie znajdziemy tutaj żadnych ciekawych nowości. Wręcz przeciwnie. Canonical postarał się, aby dopieścić system od strony wizualnej oraz wyeliminować szereg rażących […]

Premiera Ubuntu 14.04 zbliża się wielkimi krokami. Teoretycznie nie powinniśmy się spodziewać tutaj żadnej rewolucji – w końcu to wydanie LTS, które przede wszystkim ma być stabilne i niezawodne. Nie oznacza to jednak, że nie znajdziemy tutaj żadnych ciekawych nowości. Wręcz przeciwnie. Canonical postarał się, aby dopieścić system od strony wizualnej oraz wyeliminować szereg rażących niedoróbek.

Ubuntu dziś powinien już być systemem wyposażonym w serwer wyświetlania Mir oraz środowisko graficzne Unity 8. Tak się jednak nie stało. Oba projekty znajdują się w stadium testowym i trochę jeszcze potrwa zanim zobaczymy je w systemie. A szkoda, bo to znów odwleka bardzo pozytywne zmiany, które mają zajść w Ubuntu. System ich potrzebuje teraz jak nigdy, aby, wobec powiększającej się niechęci do Windows 8, wykorzystać szansę zaistnienia na rynku oprogramowania desktopowego (i teoretycznie mobilnego, ale to będzie jeszcze trudniejsze…). Czy zmiany w Ubuntu 14.04 uchylą przedsięwzięciu Canonical drzwi do sukcesu?

W Ubuntu 14.04 Canonical skupił się na aspektach wizualnych. Trzeba przyznać, że od momentu pierwszego wdrożenia Unity do tego systemu, nie był on tak konfigurowalny i ładny jak teraz. Wreszcie możemy skalować okienka programów, widząc ich zawartość (a więc tak jak od wieków można to robić w OS X i Windowsie). Wprowadzono również fantastyczny mechanizm przełączania się między otwartymi oknami oraz dodano szereg animacji – m.in. podczas minimalizowania programów do paska Unity, co teraz można robić klikając po prostu na ich ikonki. Całość dopełnia wygładzanie krawędzi okienek, dzięki czemu wreszcie wyeliminowane zostały poszarpane krawędzie. Zadbano również o przystosowanie interfejsu do wysokich rozdzielczości (HiDPI) Jest elegancko, stylowo i po prostu ładnie. Nareszcie.

Bardzo praktyczną nowością jest tutaj możliwość wyłączenia globalnego menu, które straszyło z górnego paska systemu. Canonical najwyraźniej się opamiętał w swoim szaleńczym kopiowaniu OS X i umożliwił wyświetlanie menu w okienkach, czyli tak jak m.in. w Windowsie. Myślę, że będzie to na pewno duże udogodnienie dla wszystkich, którzy narzekali, że muszą przemierzyć kursorem pół ekranu, aby wykonać jedną prostą czynność.

Nowością, która powinna się też spotkać z ciepłym przyjęciem jest funkcja zmiany rozmiaru paska Unity. Dotąd był on ustawiony „na sztywno” i właściwie byliśmy pozbawieni jakichkolwiek możliwości personalizacji. Teraz przynajmniej możemy zmienić jego rozmiar. Do pełni szczęścia brakuje funkcji zmiany ustawienia oraz dostosowania designu. Praktyka pokazuje, że tego typu elementy systemu najlepiej się sprawdzają, gdy są elastyczne. Pasek Unity nie jest i jeszcze sporo mu brakuje. No ale Canonical jest na dobrej drodze…

ubuntu-1404-desktop-620x388

Zmiany dotknęły również ekran blokady, który jest teraz mocno zintegrowany z pulpitem. Na tyle mocno, że wyświetlana jest tutaj nasza tapeta, a nawet górny pasek systemowy. Jedyne, co znika to ikony Unity, do których dostęp (i ogólnie do całego systemu uzyskamy dopiero po wpisaniu hasła).

Z pomniejszych zmian warto wymienić odświeżone centrum sterowania Unity, zestaw 12 nowych tapet systemowych oraz szereg aktualizacji dla wbudowanych programów – m.in. Firefoksa, Thunderbirda czy pakietu LibreOffice. Standardowo też co nieco zmieniło się pod maską, a więc wyeliminowano błędy i poprawiono stabilność, co może nie jest aż tak widoczne, ale z pewnością odczuwalne.

Posiadaczy Ubuntu 13.10 lub nawet 13.04 chyba nie muszę przekonywać, że warto zrobić aktualizację. W dniu 17 kwietnia, gdy system stanie się stabilny, zapewne serwery będą ledwie dyszały. Z drugiej strony, czy jest to najlepszy moment, aby zrezygnować z Windows na rzecz Ubuntu? Moim zdaniem nie. System, mimo szeregu zmian w warstwie wizualnej i nie tylko, ciągle jeszcze potrzebuje kompleksowej przebudowy, która jest stale odwlekana. Znajdujemy się tak naprawdę na przedsionku tej rewolucji, którą Canonical ma zafundować Ubuntu. Dopiero po jej przeprowadzeniu okaże się do czego tak naprawdę jest zdolna ta platforma.