0

Uber mocno przeceniony. Nowy inwestor buduje transportowe imperium

Przeglądając podsumowania roku 2017, łatwo trafić na firmę Uber - pojawia się często i zazwyczaj w niezbyt dobrym świetle. Nie brakuje opinii, że to był najgorszy rok dla tego biznesu i jednocześnie najgorsza korporacja w biznesie w ostatnich kwartałach. Nie wystarczyłoby palców obu rąk, by wymienić problemy oraz wpadki. I to te najpoważniejsze. Ale grudzień przynosi informację o wielkich pieniądzach, jakie za udziały w tym "startupie" zamierza zapłacić SoftBank. Co ciekawe, Japończykom udało się wynegocjować spory "rabat". Oszczędzają środki i budują transportowe imperium.

Uber był zdecydowanie antygwiazdą mijającego roku, aferami z jego udziałem moglibyśmy obdzielić pięć dużych firm. A najgorsze jest dla niego to, że część tych spraw się nie zakończyła, będzie się ciągnąć w roku 2018 albo i dłużej. Te chwile słabości wykorzystał przywołany już SoftBank. O planowanej przez tego gracza inwestycji pisałem już kilka tygodni temu, wspominałem wówczas, że Japończycy będą przewodzić konsorcjum, które kupi część udziałów w amerykańskiej firmie i zainwestuje w niej spore pieniądze. Łącznie mowa była o nawet 10 mld dolarów.

Teraz te doniesienia są potwierdzane, ale staje się jasne, że w obliczu bardzo kiepskiego roku, wycena startupu mocno spadła – jeśli weźmiemy pod uwagę pieniądze, jakie SoftBank chce płacić pracownikom i wczesnym inwestorom za ich akcje, okaże się, że Uber wart jest 48 mld dolarów, a nie blisko 70 mld, jak podawano jeszcze parę miesięcy temu. Przy takiej cenie SoftBank ma przejąć 15% udziałów w interesie, a towarzyszące mu firmy (m.in. Tencent) 5%. Łącznie daje to naprawdę duży pakiet udziałów w biznesie opierającym się o jedną aplikację.

Dlaczego obecni właściciele akcji mają przystać na taką „przecenę”? Jak już wspominałem, w firmie nie dzieje się dobrze, a do debiutu giełdowego droga daleka. Nowy CEO, Dara Khosrowshahi, był ponoć mocno zainteresowany tym, by „uwolnić” akcjonariuszy, którzy chcieli się rozstać z papierami firmy Uber i zyskać silnego udziałowca, który nie będzie naciskał np. na szybki debiut. Warto przy tym podkreślić, że przeprowadzana transakcja namiesza w zarządzie firmy i straci na tym były CEO, założyciel startupu, czyli Travis Kalanick – jego wpływy w biznesie zostaną ograniczone. Pewnie nie zabraknie głosów, że to najlepsze, co mogło spotkać w tym roku korporację Uber…

SoftBank i spółka przejmą za miliardy dolarów udziały po obniżonej cenie, ale wpompują też ponad miliard dolarów przy wyższej wycenie. Te środki mają pójść na ekspansję i rozwój technologiczny firmy. Przypominam, że całkiem niedawno dowiedzieliśmy się, iż Uber zamówił w firmie Volvo autonomiczne taksówki. Szykuje się nowe otwarcie na polu rywalizacji aplikacji do zamawiania transportu. I tu ciekawostka: japoński gigant nie inwestuje tylko w firmę Uber – w tym roku już dwukrotnie mogliśmy usłyszeć, że SoftBank wpompuje miliardy dolarów w korporację Didi Chuxing, czyli chińskiego rywala Ubera. Dwie rundy finansowania, w których uczestniczyli Japończycy, prawie sięgnęły pułapu 10 mld dolarów – widać wyraźnie, że do tematu podchodzi się bardzo poważnie.

Japońska korporacja nie ogranicza się do tych dwóch podmiotów, inwestuje też w ich konkurencję, łącznie wyłożyła kasę na udziały w pięciu dominujących aplikacjach na całym świecie. Staje się jasne, że SoftBank dostrzega wielki potencjał w takich rozwiązaniach i chce je kontrolować w globalnej skali. A za sprawą swoich udziałów może z czasem te biznesy łączyć lub przynajmniej „zachęcać” je do współpracy. Gdy kilka lat temu Japończycy informowali, że zamierzają inwestować olbrzymie środki w IT, najwyraźniej nie rzucali słów na wiatr…