2

Był na drogach, był w przestworzach. Ale tam jeszcze Ubera nie było

Jak można jeździć Uberem? No, na pewno samochodem. Można jeszcze przelecieć się helikopterem tego przewoźnika, ale to nieco droższy interes. A kto powiedział, że Uber będzie ograniczał się tylko do tych środków transportu? Jest jeszcze jeden, ale ten jest już naprawdę drogi.

Być może dlatego Skuber miał problem ze swoją nazwą i duży przewoźnik miał obiekcje co do tej nazwy (sprawę opisywaliśmy na Antywebie). Do rzeczy – Uber zdecydował, że pokaże swoim klientom znacznie bardziej spektakularną formę transportu. Dla tych, którzy boją się przestworzy i przy okazji chcieliby zobaczyć rafę koralową powstał… scUber, który za jedyne 2000 dolarów zabierze Cię na wycieczkę, której na pewno nie zapomnisz. Ale to nie wszystko – w ramach tej ceny zawarto również przelot helikopterem – z i do miejsca, w którym będzie można zwiedzać rafę koralową. Brzmi ciekawie? Pewnie, że tak.

Jednak to nie jest tak, że z tej opcji może skorzystać każdy. scUber nie tylko kosztuje dużo, ale również ma bardzo ograniczone miejsca. Osoby, które zamówią taki „pojazd” w Gladstone zostaną zabrane do Heron Island, gdzie będą mogli zwiedzać rafę. Wszystko to już od 3 czerwca. Kolejne lokalizacje w Australii będą sukcesywnie dodawane już po 9 czerwca. Planowane odloty w kierunku rafy koralowej będą odbywać się o poranku – chętni na zwiedzanie będą musieli jedynie stawić się w wyznaczonym miejscu. Całość mimo wszystko trochę potrwa: od 9:30 rano do 16:30 po południu. A zatem, każdy chętny, który zdecyduje się na „przejażdżkę” (a może „przepływkę”?) za pomocą podwodnego statku nie będzie się nudził.

Uber

Akcja Ubera ma również zwrócić uwagę na rafy koralowe

I rzeczywiście, udało się. Rafy koralowe sukcesywnie się kurczą i niestety, ale ich stan wiele mówi o zanieczyszczeniu naszego środowiska. Niegdyś dziewicze, nienaznaczone działalnością człowieka miejsca zaczynają niszczeć. I podobnie jest z rafą, która jest szczególnie wrażliwa na tego typu rzeczy. Co więcej, każdy taki „przejazd”, a dokładnie zysk z niego zostanie przekazany na rzecz odbudowy Wielkiej Rafy Koralowej. Co jak co, ale zagrywka PR-owa jest naprawdę dobra.

Uber ma nadzieję, że uda mu się przyciągnąć nie tylko żądnych wrażeń podróżników, którzy zawsze chcieli oglądać tego typu „cuda świata”. Chodzi również o te osoby, które przejmują się degradacją środowiska naturalnego. Ten zabieg jest niezwykle potrzebny Uberowi – zwłaszcza w czasach, w których niestety, ale ta usługa przewozu osób nie ma zbyt dobrego PR-u. Zawirowania z uprawnieniami dla kierowców, a także afery związane z wyciekami danych, kradzieżą własności intelektualnej niestety nie pomogły Uberowi w tym, aby cieszyć się dobrą opinią. A w tym momencie Uber tego bardzo potrzebuje.