logo uber
20

Uber znika z kolejnego europejskiego kraju – wypędziły go nowe przepisy

Dania pożegna Ubera - za kilka tygodni, w połowie kwietnia, aplikacja przestanie działać w tym kraju. Wszystko potoczyło się w miarę pokojowo, nie doszło do zamieszek na ulicach, jak kiedyś miało to miejsce we Francji. Nie zmienia to jednak faktu, że amerykańska firma musi opuścić kolejne europejskie państwo.

Uber ostatnio zmagał się m.in. z wypadkiem swojego samochodu autonomicznego, aferą dotyczącą molestowania, kolejną aferą ze swoim szefem w roli głównej czy sporem z Google. Wiele problemów, a to i tak nie jest pełna lista. Nie można zapominać o tym, że podstawowym kłopotem korporacji jest wątek legalności jej działania. Ta kwestia podnoszona jest m.in. w krajach Europy Zachodniej, sprawa nie cichnie w Polsce, na Węgrzech rozwiązano ją tak, że… Uber opuścił ten kraj. Teraz podobny scenariusz realizowany jest w przypadku Danii.

Firma poinformowała, że wyjdzie z tego rynku z powodu zmian w przepisach. Chodzi m.in. o konieczność posiadania taksometru, czujników nacisku na siedzenie oraz kamer wideo w pojazdach przewożących pasażerów. Uber nie zamierza spełniać tych warunków (a raczej wymuszać na kierowcach, by się dostosowali) i mówi „pas”. Nie wyklucza przy tym, że wróci do Danii: wystarczy, że zmienią się przepisy. Na razie wydaje się jednak mało prawdopodobne, by miało do tego dojść – korporacji przeciwna jest nie tylko spora część sceny politycznej, ale też taksówkarze, którzy protestują tak samo, jak w innych krajach UE.

Uber współpracował w Danii z kilkoma tysiącami kierowców, podobno z aplikacji korzystało 300 tysięcy osób. Dużo. Ciekawe, jaki odsetek odczuje brak tego przewoźnika? Jeszcze bardziej intryguje to, czy któryś kraj pójdzie w ślady Węgrów i Duńczyków?