119

Głódź ma kiepski gust, skoro „nie ogląda byle czego”. „Tylko nie mów nikomu” – recenzja

Na temat najgłośniejszej premiery ostatnich dnia - "Tylko nie mów nikomu", abp Sławoj Leszek Głódź powiedział, że "nie ogląda byle czego". W sumie, to nie dziwi mnie jego odpowiedź, ale wcale nie z powodu ułomności dokumentu braci Sekielskich. Sławoj Leszek Głódź ze skromnością, pobożnością, dobrocią Jezusa ma wspólnego tyle, co ja z baletem. Czyli bardzo niewiele.

Można zarzucać braciom Sekielskim, że dotykają jedynie wycinka rzeczywistości. Że chwytają się tematu kontrowersyjnego tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, notabene bardzo istotnego w polskiej rzeczywistości. Można Tomaszowi Sekielskiemu zarzucić (co robi zresztą również polski Kościół), że nie jest bezstronny, że trzyma stronę TVN-u, który to kojarzy się z obozem opozycji. Ale to nie ma żadnej wartości przy tym, co pokazano w „Tylko nie mów nikomu”. Dokument ten jest tak wstrząsający, że nie byłem w stanie przełknąć go jednym sumptem, świadomość tego, że w polskim Kościele dzieją się tak straszne rzeczy jest bardzo trudna do zaakceptowania. Jeszcze gorsze natomiast jest to, że „rączka rączkę myje”.

Pasterze

Gdzie zaprowadzi swoje owce pasterz, którego kręgosłup moralny jest złamany? No, właśnie. Historie osób, które stały się ofiarami księży o skłonnościach pedofilskich (to bardzo istotne w toku rozważań na ten temat) pokazują nie tylko sam fakt tragedii jaką jest molestowanie przez osobę duchowną. To również świadectwa mówiące o późniejszych konsekwencjach tych wydarzeń. Osoby, które miały ogromne nieszczęście trafić na bestie, które nie pohamowały swoich popędów borykają się do dzisiaj z poważnymi problemami psychicznymi. Nierzadko mają złamane życia, albo zwyczajnie bałagan w życiu osobistym. Kontrastem dla tych historii jest natomiast postawa hierarchów kościelnych, którym głównie zależy na tym, aby sprawy zamieść pod dywan.

tylko nie mów nikomu

Nie „zaspoiluję” Wam tego, co można zobaczyć w tym filmie, poniekąd z szacunku do ofiar księży o skłonnościach pedofilskich. To trzeba zobaczyć samemu, podobnież samemu wyrobić sobie pogląd na tę sprawę. Co jednak mogę Wam polecić? Warto uzmysłowić sobie, że ten dokument nie jest atakiem na polski Kościół. Kościół sam w sobie jako instytucja jest święty. Powstał z pobudek dobrych, ale ludzie w nim są grzeszni. Szkoda tylko, że hierarchowie religijni nie wydają się być zainteresowani bezpardonową walką z patologiami wśród księży.

Dokument braci Sekielskich pokazuje jednak nie tylko tragedie ofiar księży, ale również wypowiedzi mieszkańców miejscowości, w których dochodziło do molestowania dzieci. To także czasami bardzo kontrowersyjne słowa samych księży pośrednio odpowiedzialnych za patologie, które w Kościele się odbywają. Nie potraktowano po macoszemu drugiej strony, która miała naprawdę mnóstwo pola do popisu dla siebie, aby móc wytłumaczyć się z tego, co dzieje się wśród niektórych księży. Te wypowiedzi przeplatano nagraniami z konferencji prasowych Konferencji Episkopatu Polski, gdzie albo deklarowano walkę z czynami pedofilskimi w szeregach Kościoła, albo próbowano umniejszać randze tego problemu.

Tylko nie mów nikomu. Obejrzyj dokument w serwisie YouTube – za darmo

Szokujące są jednak konfrontacje ofiar z ich oprawcami. Księża odpowiedzialni za molestowanie deklarują żal, spławiają swoje ofiary, oferują im pieniądze za milczenie… cały wachlarz reakcji. W człowieku, który ogląda dokument braci Sekielskich wzbiera wściekłość ukierunkowana nie tylko na zboczeńców, ale również cały polski Kościół, który wydaje się być odpowiedzialny nie tyle za powstanie tego zjawiska, co jego ukrywanie. Człowiek, który styka się z „Tylko nie mów nikomu” próbuje sobie odpowiedzieć na pytanie: „dlaczego instytucja „święta”, mówiąca o moralności ludzi dopuszcza do takich rzeczy?”. Słusznie, bo udowodniono, że niektórzy oprawcy byli przenoszeni do innych miejsc, a dodatkowo – czasami mimo zakazów sądowych – pracowali z dziećmi dalej. Odrażające.

Tylko nie mów nikomu – ten dokument powinien obejrzeć wierzący, niewierzący… każdy

Bo to nie jest atak na Kościół. To atak na zboczeńców, którzy ubrali się w sutanny i niszczą to, czym są głoszone przez niego wartości. To także dowód na to, że skala zepsucia obejmuje również hierarchów, którzy powinni być bezwzględnymi autorytetami moralnymi i stać na straży zasad – jakkolwiek konsekwencje ich egzekwowania były bolesne dla samego Kościoła. Wojny wymagają ofiar. Szkoda tylko, że w wojnie z czynami pedofilskimi w Kościele jedynymi ofiarami są ludzie, którym zboczeńcy zniszczyli życie.