instagram
7

Kiedyś były kwadratowe zdjęcia. Teraz już nawet jego twórcy mają dość i opuszczają Instagram

Pamiętacie Instagram sprzed lat? Skromny, wypełniony kwadrami itd.? Ta platforma już dawno odeszła, usługa puchnie z każdym dniem i chyba już nawet pierwotni twórcy nie potrafili się z nią utożsamić i uciekają z projektu.

Instagram puchnie w oczach. Ze skromnego, pełnego ograniczeń, serwisu zamienia się w dziwną hybrydę, która nie do końca wie czym chce być. Snapchatem, YouTubem, Allegro, Pinterestem, komunikatorem czy Flickrem? Prawda jest taka, że próbuje być wszystkim po trochu – czego efektem jest coraz bardziej zagmatwany interfejs, aplikacje-dodatki wydzielające funkcje by nieco odchudzić główny program i wszędobylski chaos. Daleko temu do serwisu z kwadratowymi grafikami, który porwał tłumy. Jasne, kto nie stoi ten się cofa, ale Facebook najwyraźniej trochę za bardzo rozsmakował się w pędzeniu naprzód. Sytuacja zrobiła się na tyle nieciekawa, że sześć lat po sprzedaży serwisu jego założyciele: Kevin Systrom i Mike Krieger, postanowili rozstać się z Instagramem. I jeżeli mam być szczery, to ani trochę mnie to nie dziwi.

Milionerzy na swoim

W 2012 Facebook zapłacił za platformę miliard dolarów — sumę, która wielu wprawiła w osłupienie. I przez wiele miesięcy użytkownicy niespecjalnie odczuli zmianę właścicieli, bo de facto niewiele się tam zmieniło. Ale kiedy Facebook pochylił się nad projektem, z dnia na dzień zaczęły dziać się cuda. Nie tylko kwadraty, ale i prostokąty — i to w różnych konfiguracjach. Zdjęcia? Fajnie, ale nie zapominajmy o wideo (których czas przecież trzeba regularnie wydłużać!) — no i kto by tam chciał je oglądać chronologicznie, skoro algorytmy wiedzą lepiej. Później nadszedł czas na wielką rewolucję, czyli stopniowe podbieranie pomysłów Snapchatowi: relacje, filtry, naklejki i kto wie co jeszcze. Równolegle rozwijano też tamtejszy komunikator, wprowadzono konta firmowe, a ostatnie tygodnie to ciągła rozbudowa modułów skupiających się na sprzedaży. Użytkownicy są tym zmęczeni, influenserzy płaczą że zasięgi już nie te, a Systrom i Krieger najwyraźniej mówią „basta” i uciekają z tego okrętu. Okrętu, którego nie nazwę tonącym — bo w końcu z każdym miesiącem radzi sobie coraz lepiej — ale klimat zmienił się na tyle, że już… po prostu nie chcą w tym uczestniczyć, chociaż oficjalne pożegnanie brzmi znacznie mniej dramatycznie. Dziękują za te lata, możliwość rozwoju i zapewniają, że są podekscytowani przyszłością platformy.

Zamierzamy poświęcić trochę czasu na ponowne zgłębienie naszej ciekawości i kreatywności, (…) Budowanie nowych rzeczy wymaga zrobienia kroku wstecz, zrozumienia co nas inspiruje i dopasowania do tego, czego potrzebuje świat — i właśnie to planujemy zrobić.

Instagram alternatywą dla Facebooka?

Nie od dziś mówi się, że Instagram stał się dla Facebooka bardzo ważnym projektem. Po aferze z zaniedbywaniem prywatności i coraz szerszym odpływem młodych użytkowników — to Instagram przybiera na sile. Jego charakter jest jednak zupełnie inny i wątpię, by mógł on „zastąpić” Facebooka. Tym bardziej, że coraz częściej słychać głosy niezadowolenia związane z jego puchnięciem — pewnie stamtąd użytkownicy też w końcu zaczną odpływać, problemem pozostaje na tę chwilę brak odpowiedniej alternatywy. Ale w swoim czasie i ta się znajdzie, kto wie, może nawet spod rąk Systroma i Kriegera? To byłby plot-twist z prawdziwego zdarzenia ;-).

Źródło