10

Twitter chyba nie znosi Androidów. Nowa i spora zmiana tylko dla posiadaczy iOS-ów

Na Tiwtterze pojawi się całkowicie nowy rodzaj postów. Tym razem twórcy chcą zainwestować w... dźwięk.

Twitter zasłynął ze swojego specyficznego podejścia do publikowania treści. Od zawsze miało być przede wszystkim oszczędnie. Użytkownicy mogli wysyłać posty ograniczone do 140 znaków, co jest bardzo niewielką liczbą. W 2017 roku zwiększono limit do 280 znaków. Jak się jednak okazuje, nawet tyle to wciąż za mało. Twórcy aplikacji stają się jeszcze mniej oszczędni w słowach, pozwalając użytkownikom zabrać głos. Jeżeli chcecie aby was naprawdę usłyszano, to idealna opcja dla was.

Twitter wprowadza wiadomości głosowe

Twórcy tłumaczą swoją decyzję faktem, że 280 znaków to czasem za mało, a niektóre a niektóre konwersacyjne niuanse giną w tłumaczeniu. Dodanie głosowej funkcji, według nich. doda platformie nieco ludzkiego akcentu. Twój własny głos, drogi użytkowniku. Na ten moment z funkcji mogą korzystać tylko niektórzy użytkownicy. Firma zapewnia jednak, że już wkrótce funkcja zostanie udostępniona wszystkim użytkownikom posiadającym urządzenie z systemem iOS. Na razie nie wiadomo czy, i kiedy pojawi się ona na Androidzie i w wersji webowej aplikacji. Użytkownicy Androida z pewnością są zachwyceni.

Twitter będzie jak Facebook. Kiedy te rozwiązania trafią do Polski?

Samo korzystanie z opcji jest bardzo proste. Całość wygląda trochę jak wysyłanie wiadomości głosowych przez komunikatory pokroju Whatsappa czy Messengera. Pod oknem edycji postu w aplikacji pojawi się nowy przycisk. To on umożliwi nagranie krótkiej wiadomości. Całość wygląda ostatecznie całkiem zgrabnie i części społeczności na pewno się spodoba.

Wiadomości głosowe, podobnie jak tekstowe, będą musiały być krótkie. Aktualny limit wynosi 140 sekund. W przypadku nagrania dłuższej wypowiedzi, aplikacja automatycznie ją podzieli i opublikuje w postaci kilku postów. Na ten moment opcja nie działa też w odpowiedziach i retweetach, audio pojawia się tylko w autorskich postach. Nie wiemy, czy ten aspekt z czasem się zmieni.

“Polityczny adblock” na Facebooku to najlepsze co spotkało ten serwis. Funkcja powinna być standardem już dawno

Czy jest to jedna z tych funkcji, której użytkownicy potrzebowali i długo na nią czekali? Zdecydowanie nie. Czy przyjmie się mimo to? Zapewne tak. Użytkownicy social-mediów szybko adaptują się do nowych opcji. Nawet jeśli z początku na nie narzekają, to szybko im to przechodzi. Zapewne tak będzie i tym razem. Początki funkcji zapewne będą też uciążliwe dla moderacji, część osób może wykorzystywać opcję do nagrywania bardzo głośnych i straszących lub co najmniej niecenzuralnych plików. Zobaczymy, czy Twitter na moment stanie się śmietniskiem.