25

Twitter pokazał jak nie robić aplikacji dla Windows 10

Twittera używam już co prawda od święta, ale na wszelki wypadek staram się posiadać w swojej bibliotece aplikacji odpowiednią propozycję do obsługi tej platformy. Po aktualizacji do Windows 10 przeniosłem się oczywiście do Sklepu po to, by zainstalować właściwie pierwszą, typowo dla tego systemu przeznaczoną aplikację – właśnie od Twittera. Powiem Wam szczerze, że dawno […]

Twittera używam już co prawda od święta, ale na wszelki wypadek staram się posiadać w swojej bibliotece aplikacji odpowiednią propozycję do obsługi tej platformy. Po aktualizacji do Windows 10 przeniosłem się oczywiście do Sklepu po to, by zainstalować właściwie pierwszą, typowo dla tego systemu przeznaczoną aplikację – właśnie od Twittera. Powiem Wam szczerze, że dawno nie byłem tak zażenowany.

Po linii najmniejszego oporu

Sytuacja wręcz podobna do tego, co dzieje się na Windows Phone. Niedawno aplikacja dla tej platformy mobilnej otrzymała sporą aktualizację, która w pewnym stopniu zbliżyła jej funkcjonalność do bliźniaczych propozycji w Google Play oraz AppStore, natomiast trzeba przyznać, że do dopracowania zostało jeszcze wiele. Można było sądzić, że skoro Twitter przyłożył się do aplikacji dla mobilnego Windows, to samo zrobi w przypadku Windows 10. Guzik prawda – jak bieda w tej kwestii była, tak jest do tej pory.

twittershit

Mimo dostępności wielu API i niezwykle elastycznego SDK dla Windows 10 Twitter spełnia dobrze właściwie jedną podstawową funkcję. Działa. I na tym mógłbym swój wywód skończyć, gdybym był absolutnie złośliwy. Nie wiem, jaki cel przyświecał twórcy tej aplikacji, ale jeżeli był to minimalizm – wzięto sobie jego założenia do serca aż za bardzo. A nie, może jednak będę złośliwy. Na jedno by wyszło, gdyby aplikacja tylko się uruchamiała, a na obszarze roboczym jawiła się jedynie pusta przestrzeń.

Tyle, że ta aplikacja działa… źle

Wczoraj zostałem wywołany do konwersacji na Twitterze. Otrzymałem stosowne powiadomienie w Centrum Akcji, klikam nań, otwieram rozmowę. O, tu gdzieś ktoś wspomniał o mnie przy okazji tekstu, w którym podajemy rozwiązania problemów z Windows 10. Odpowiadam, a raczej staram się odpowiedzieć. Wklepuję tekst, wysyłam, ojej. Nie opublikował się. Próbuję raz jeszcze – to samo. Połączenie internetowe? Działa jak należy. Komputer nie zdradza oznak „przeładowania” zadaniami. Co robię? Przenoszę się do przeglądarkowej odsłony Twittera i stamtąd nie mam już problemów z odpowiadaniem w konwersacjach.

twitterehe

Twitter w swoim lenistwie popłynął tak bardzo, że nawet jak trafimy na film w kanale aktualności, to po jego kliknięciu… jesteśmy przenoszeni do nowego okna przeglądarki. Tak, ta aplikacja jest tak „niedotworzona”, że nie zawracano sobie głowy zaimplementowaniem obsługi tego rozwiązania. A to raczej nie jest wielka sztuka. W takim układzie – po co nam Twitter dla Windows 10? Po to, żeby sobie był. W dobie powszechnego przesyłania sobie treści wideo, gifów – takie postępowanie jest absolutnie niedopuszczalne. I co więcej – niezrozumiałe. Ja rozumiem – Windows 8.1 – system marginalizowany z powodu jego „denerwującego sposobu bycia”. Można usprawiedliwić Twittera i w kwestii Windows Phone – ten system również nie wzbił się na wyżyny i stanowi margines na rynku. Ale Windows 10? System, który od kilku miesięcy nazywany jest największą rewolucją w Microsofcie w ogóle? Taka premiera to dobry moment na pokazanie się od dobrej strony – a tymczasem Twitter pokazał się, owszem. Z tej gorszej.

twitterehe1

O ile Twitter zostanie przypięty do prawej lub lewej krawędzi ekranu – jeszcze jako tako wygląda. Dobrze prezentuje się również, gdy nie zajmuje całego ekranu. Jednak wciśnięcie przyciski maksymalizacji to już proszenie się o dobry powód do rzucania niewybrednymi określeniami. Miejsce na ekranie zostało zmarnowane tak bardzo, jak tylko było można.

Da się używać?

Pewnie, że się da. Ale po co? Jest dużo lepsza webowa wersja Twittera. Natomiast problem będą mieć osoby, które korzystają z dotykowych ekranów. Co z nimi? Cóż, jest Tweetium (działający jako aplikacja uniwersalna dla Windows Phone oraz pecetowego Windows), jednak jest to opcja płatna. Twitter się nie popisał – od biedy można z tego rozwiązania korzystać. Martwię się jednak, że skończy się to tak, jak w przypadku aplikacji dla Windows 8.1. Ona również wybitna nie była, ale miała potencjał. Tymczasem Twitter o niej zapomniał i przez bardzo długi czas odpuszczał sobie jej aktualizację. Nie wygląda to dobrze, niestety.

Grafika: 1