pge narodowy
93

Pedofilia i narkotyki w TVP, czyli jak się bawi Roztańczony PGE Narodowy

Roztańczony PGE Narodowy to największy koncert muzyki tanecznej w Polsce. Czy aby na pewno chcemy bawić się do czegoś takiego?

21 września odbył się koncert Roztańczony PGE Narodowy. Tym hucznym wydarzeniem warszawski stadion wraz z TVP pożegnali lato. Arena pełna ludzi i zapewne cała masa osób przed telewizorami bawili się wspólnie do największych hitów disco-polo i muzyki tanecznej. Zdecydowanie nie jestem odbiorczynią tego gatunku, ale tak się przytrafiło, że widziałam kilka fragmentów koncertu w telewizji. Z pozoru nie było w nich niczego szkodliwego. Zenka Martyniuka, Boys czy Weekend kojarzą wszyscy, nawet niezwiązani z tą muzyką. Zaśpiewali swoje największe hity, publiczność była zachwycona. Oprócz nich pojawiły się inne gwiazdy disco-polo, które nie były mi znane oraz m.in. Maryla Rodowicz, Cleo czy Dawid Kwiatkowski. Nie będę się tu rozpisywać o niedopracowaniach. Powiem tylko, że prowadzący koncert nie przypadli mi do gustu. Brakowało im charyzmy, niektóre ich wypowiedzi gubiły się w meandrach zasad tworzenia poprawnych zdań w języku polskim. Byłam również zawiedziona, że niektóre gwiazdy nie zdecydowały się na występ z playbacku, ponieważ od tego skakania po scenie koncertowo mijali się z tonacją. Może taki urok wydarzeń na żywo. Problem zaczął się w chwili, w której zaczęłam przysłuchiwać się tekstom piosenek, na które akurat natrafiałam.

Które utwory przyciągnęły moją uwagę? Chciałabym napisać, że to wyłącznie After Party – Ona lubi pomarańcze, w których artysta śpiewa: „Dla ciebie jem codziennie ananasy
Bo po ananasie słodki smak ma się”, ale niestety to tylko wierzchołek góry lodowej. Sugestywność tej piosenki jest może trochę nie na miejscu, ale cóż. Nie ma w tym nic obscenicznego. Nic nie jest podane wprost, a już na pewno nic nielegalnego. Mogłabym się również czepiać masy roznegliżowanych tancerek, które hulały po scenie w trakcie większości występów, ale sobie daruję. Inaczej wygląda sprawa z piosenką MiłyPan – Małolatki. Wykonawca w tekście zachwyca się cielesnymi urokami małoletnich dziewcząt.

MAŁOLATKI Auu, małolatki są tu
MAŁOLATKI Auu, jedna już wchodzi na stół
MAŁOLATKI Auu, druga ma kusy strój
MAŁOLATKI Auu Auu Auu auuu

W całym utworze podmiot liryczny bije się z myślami, nie będąc pewnym, jak powinien podejść do niepełnoletniej koleżanki. W pierwszej zwrotce dla poczucia ulgi słuchacza rzuca na przykład: „nie, nie maleńka, plis, bez żartów, odbij jak nie masz nawet lat osiemnastu”. Zwraca tam też uwagę na jej nierozwinięte w pełni kobiece kształty. Gorzej robi się przy kolejnej zwrotce. Tam MiłyPan wyraźnie mięknie, nadal zachwycony dziewczyną: „Jesteś wspaniałą małolatką, weź swoim ciałem mnie coś zaskocz. Patrzysz miła na mnie jak nikt, małolatko co ciało ma jak milf”. W trzeciej zwrotce rozwiewa wszelkie nasze wątpliwości: „Małolatki, małoletnią dziunie poowijam, nie pytając co u niej. Żarty żarciki, ale dawaj na noc do mnie, bo jesteś prze fajna”. Teledysk do utworu zobaczyłam, dopiero pisząc ten tekst. W niektórych scenach dziewczyny (wyglądające na pełnoletnie) tańczą wraz z wokalistą w sali zabaw oraz w sali przedszkolnej. Ta radosna pioseneczka opowiada o pociągu seksualnym do dziewczyny, którą wykonawca ewidentnie nie powinien być jeszcze zainteresowany przez wzgląd na jej wiek. Cały stadion radośnie jednak podskakiwał, ciesząc się z tego uroczego hitu o pedofilii.

TVN kontra YouTuberka, czyli naginanie faktów dla taniej sensacji

Kolejny utwór, który przykuł moją uwagę to Ronnie Ferrari – Ona by tak chciała. W tej piosence podmiot liryczny śpiewa m.in. o używkach: „Jestem na dworze sam, deszcz pada mi na głowę. Gibona w łapie mam, a zgasić go nie mogę”, „Ona by tak chciała być tu ze mną, kręcić blanty, po czym liczyć bankroll”, „Płyniemy jak rakieta, posypana mocna feta, wiatr ciągle wieje w żagle, a na horyzoncie Kreta”, „Pod pokładem mamy składy gazowanego nektaru, którym ludzie za Uralem leczyli siebie z udarów. 99 procent tyle ile mam problemów, każdy znika po butelce, wtedy nikt nie trzyma steru”. Oczywiście cały utwór ma kontekst seksualny („Siada na kanapie i patrzy prosto w oczy, ja patrzę jej na dupę, bo po coś przyszła w nocy”), ale to samo można byłoby powiedzieć o sporej części piosenek z koncertu, które różniły się od siebie najwyżej subtelnością podania tematu. Na całe szczęście przez wzgląd na wystąpienie w telewizji publicznej Ronnie Ferrari darował sobie użycia słowa „kurwa”, które występuje w singlowej wersji piosenki w jednym z wersów. Niestety nie wiem, czy to jego inicjatywa, czy wymóg stacji.

TVP jest telewizją publiczną. Stacja nie kryje od pewnego czasu misji, za jaką stara się podążać. Ze wszystkich popularnych mediów w Polsce to własnie ją można byłoby wskazać za naczelnika woli walki z pedofilią (skupioną podobno wśród środowisk LGBT+) i nielegalnymi używkami, jakimi niewątpliwie są marihuana, amfetamina oraz importowany ze wschodu samogon. TVP uznało jednak, że zorganizowanie koncertu, na którym artyści będą wykonywali piosenki na ten temat to żaden problem. Sam prezes Kurski bawił się wyśmienicie w jednym z przednich rzędów. Jak to wszystko ma się do dotychczasowych działań TVP? Dwa lata temu słynna była afera z bojkotem festiwalu w Opolu przez artystów, którzy popierali Kayah. Usunięto ją z listy wykonawców prawdopodobnie przez poglądy polityczne niezgodne z myślą aktualnego rządu. Prawdopodobnie z podobnych powodów swego czasu w jednej z retransmisji dwójkowych koncertów usunięto występ Natalii Przybysz. W podobny sposób wycinano z transmisji nieprzychylne wypowiedzi Zuzanny Grajcewicz i Wojciecha Smarzowskiego. Jak to wszystko się ma do wczorajszego koncertu? Czy promowanie pedofilii, seksu i narkotyków uchodzi tylko ubrane w szaty disco-polo? Kiedy artysta jest jeszcze artystą i może śpiewać, co mu się żywnie podoba, a kiedy należy go ocenzurować? Niestety TVP nie wystosowało jasnej rozpiski dla ułatwienia sprawy, możemy tylko strzelać.

Zdjęcia: 1, 2