114

TVN zrobił serial, jakiego w Polsce jeszcze nie było. Jaka piękna katastrofa…

Od dwóch dni czytam recenzje i komentarze poświęcone serialowi Belle Epoque. W niektórych momentach zaczynam nawet żałować twórców tego widowiska - zdaję sobie sprawę, że oni też śledzą odbiór ich dzieła. Ten najłatwiej chyba opisać słowem "łomot". Nie przypominam sobie, by jakaś produkcja telewizyjna zbierała w ostatnich latach takie cięgi. A miało być tak pięknie...

Belle Epoque to dzisiaj jeden z najgłośniejszych tytułów nad Wisłą. Na dobrą sprawę ten stan trwa już od pewnego czasu – TVN bardzo promował swój serial, przed premierą atmosfera była podgrzewana maksymalnie. W pewnym momencie bałem się otworzyć lodówkę, bo wiedziałem, że może w niej siedzieć Paweł Małaszyński. I tu chyba trafiamy na pierwszy problem: za bardzo podkręcono oczekiwania. Powtarzano, że to serial, jaki w Polsce jeszcze nie powstał, że budżet był ogromny, że pracowano nad nim długo, że kostiumy ściągnięto z Londynu… Jednocześnie stacja telewizyjna chyba nie do końca była w stanie stwierdzić, co właściwie stworzyła. W efekcie w Sieci można trafić na takie kwiatki:

„Belle Epoque” to serial, który (chyba jak żaden inny) elektryzował polskich widzów już od chwili rozpoczęcia zdjęć na planie. Najpierw pisano o nim polski „Sherlock”, później próbowano przyrównać go do „Wspaniałego Stulecia”, ostatecznie stanęło jednak na inspirowanym prawdziwymi historiami serialu kostiumowo – kryminalny z prawdziwego zdarzenia.[źródło]

A zatem: Sherlock czy Wspaniałe Stulecie? Bo to trochę inne bajki. Sprawę zagmatwano jeszcze bardziej, zaczęto przywoływać seriale Peaky Blinders czy Tabu, a Małaszyńskiego porównywać do Toma Hardyego. Przez to przyciągnięto przed ekrany nie tylko fanów tureckiego tasiemca kostiumowego, ale też produkcji brytyjskich i amerykańskich utrzymanych w zupełnie innym klimacie. Gdy chce się trafić do wszystkich, zazwyczaj nie wychodzi to dobrze. Stąd fala krytyki w Internecie. Przedstawiciele TVN przywołujący serial Tabu powinni mieć na uwadze, że Polacy go znają…

Tu pojawia się kolejny „problem”. W czasach Internetu i globalnej konsumpcji treści, wymagania widzów rosną. Polacy oglądają seriale zagraniczne i niekoniecznie te, które serwują im TVP, Polsat oraz TVN. Rzesza ludzi robi to pewnie z pomocą pirackich serwisów, ale ta kwestia schodzi obecnie na dalszy plan – chodzi o to, że miliony widzów w naszym kraju rozsmakowały się w dobrych produkcjach. Nierzadko tworzonych przez wybitnych artystów, obsadzonych po brzegi gwiazdami/świetnymi aktorami, podlanych wielkim budżetem i przede wszystkim wciągających. Tworząc Belle Epoque, a potem promując ten serial, należało wziąć to pod uwagę.

Ktoś zapyta: ok, ale co jest nie tak z Belle Epoque? W odpowiedzi należy chyba napisać „wszystko”. Od razu przyznam się, że nie oglądałem nawet pierwszego odcinka. Śledzę jednak to, co dzieje się w wokół serialu (fabułę poznałem już z 3 „recenzji”) i mogę napisać, że od środy jest on bity grubym kijem. Za grę aktorów, za zbyt płytki scenariusz, za nieumiejętność oddania realiów epoki, za błędy merytoryczne, sztuczne dialogi, kiepską jakość dźwięku, marne ujęcia. Całość jest nieautentyczna, a zagadki kryminalnej i budowania napięcia właściwie brak. Po stronie plusów pisze się zazwyczaj, że jeden z aktorów po prostu wykonał swoją pracę i się nie skompromitował, a stroje były świetne, chociaż okazały się zbyt czyste i wymuskane.

Obserwując promocję serialu powtarzałem sobie, że ten balonik może pęknąć po pierwszym odcinku, ale nie przypuszczałem, że usłyszymy przy tym aż taki huk. Potencjał był, stacji udało się zgromadzić przed telewizorami blisko 3 mln widzów, kolejni obejrzą przynajmniej jeden odcinek w Sieci. Ale ilu zostanie z tym tytułem na dłużej? Z pewnością nie tylu, na ilu liczył TVN. Bo nie znajdzie tu zastosowania zasada „nie ma znaczenia, jak mówią, ważne, by mówili”. Intryguje przy tym, jakie wioski wyciągną TVN i konkurencja z tej produkcji? Stwierdzą, że polski widz się nie zna czy spróbują sprostać jego oczekiwaniom?

Można oczywiście stwierdzić, że Belle Epoque to słaby serial, bo i widownia słaba: taki mamy klimat, takich mamy widzów, takie mamy kino. I rzeszy ludzi pewnie to wystarczy jako rozrywka. Ale miliony odbiorców się skrzywią i wrócą do oglądania zagranicznych perełek. Czy zatem należy uznać, ze Polacy nie potrafią robić dobrych seriali i powinni sobie odpuścić? To też nie jest prawda, mogę podać przynajmniej kilka tytułów, do których warto wracać. Jedne starsze, drugie młodsze, ale mają w sobie to coś. To już jednak temat na inny wpis…