26

Zrezygnowali z pornografii i tracą miliony odsłon. Wyrokujący internauci mieli rację?

Kilka tygodni temu Tumblr zmienił swoją politykę związaną z treściami dla dorosłych. I zgodnie z przewidywaniami — wyraźnie odbiło się to na zainteresowaniu serwisem ze strony użytkowników.

Minionej jesieni głośno zrobiło się o platformie Tumblr, która po tym jak jej aplikacja z hukiem wyleciała z App Store’a — postanowiła zmienić zasady działania serwisu. Serwis który przez lata słynął wśród użytkowników sieci z zakątków przepełnionych materiałami dla dorosłych, zadecydował… zakończyć wspieranie takich treści. Ugrzecznienie go miało mu zapewnić spokój i dobrobyt, choć już po pierwszych informacjach na ten temat posypały się opinie, że to początek końca Tumblra. I patrząc na to jak spadło zainteresowanie serwisem z miesiąca na miesiąc, można ze smutkiem założyć, że coś w tym jest.

Zobacz też: Po ostatnich perturbacjach, aplikacja Tumblr wraca do App Store

Blisko 100 milionów odsłon mniej w miesiąc. Tumblr ma powody do obaw

SimilarWeb, firma zajmująca się monitorowaniem sieci, poinformowała że zgodnie z oczekiwaniami — bo zablokowaniu treści dla dorosłych, zainteresowanie serwisem spadło w mgnieniu oka. Z 521 milionów odsłon w grudniu do… 437 milionów raptem trzydzieści dni później. Biorąc pod uwagę „wyrok” internautów który został wydany jeszcze przed wejściem w życie nowego regulaminu raczej nikt nie powinien być specjalnie zdziwiony. Z drugiej jednak strony — to przygnębiające, że ogromny serwis gromadzący wokół siebie prężną społeczność właściwie z dnia na dzień traci tak ogromną bazę użytkowników. Najwyraźniej wpadali tam w jednym celu i nie mają dłużej czego tam szukać, prawdopodobnie uciekli do konkurencji. Nie ma nagości, nie ma zainteresowania.

Decyzja Tumblr od początku budziła spore kontrowersje i jestem ciekawy, czy administracja serwisu faktycznie rozważyła wszelkie za i przeciw i jednak ten krok okazał się z ich perspektywy bardziej opłacalny, niż nieco inna forma wprowadzania zmian — aby Apple nie miało do czego się przyczepić. No cóż, teraz to już pozamiatane, a prawdopodobnie lepiej przez jakiś czas nie będzie…