25

Bilion odsłon Facebooka, Google+ wciąż malutki

Mówi się dużo o zagrożeniu, jakim dla Facebooka ma być Google+. No dobrze, przyznam się – też o tym często wspominam, nie będę ukrywał tego, że mi się “plus” podoba. Ale trzeba zerknąć również na fakty, jakimi są liczby – Facebook przekroczył właśnie trylion bilion odsłon miesięcznie, przyciągając 870 milionów unikalnych użytkowników, jak czytamy na VentureBeat za […]

Mówi się dużo o zagrożeniu, jakim dla Facebooka ma być Google+. No dobrze, przyznam się – też o tym często wspominam, nie będę ukrywał tego, że mi się “plus” podoba. Ale trzeba zerknąć również na fakty, jakimi są liczby – Facebook przekroczył właśnie trylion bilion odsłon miesięcznie, przyciągając 870 milionów unikalnych użytkowników, jak czytamy na VentureBeat za DoubleClick. Przy takim wyniku Google+ jest malusi. Nawet nie mały, co malusi.

W zestawieniu DoubleClick, mającym dokładnie tysiąc pozycji, Google+ nawet nie uświadczymy. Znajdziemy inne serwisy giganta z Mountain View, samego Facebooka goni YouTube, notujący 790 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie i jedną dziesiątą odsłon, wyrabianych przez Facebooka. Biorąc zaś pod uwagę fakt, iż Google+ wciąż jest zamkniętym serwisem społecznościowym, co więcej, wokół którego boom powoli wygasa, można chyba śmiało powiedzieć, że gonitwa za pierwszym tysiącem najpopularniejszych stron na świecie trochę potrwa.

Facebook swoje odsłony wyrabia klikaniem pomiędzy albumami, graniem w gry i przeglądaniem profili – to akurat jasne. Można jeszcze dodać, że pewna część odsłon będzie wyrabiana przez osoby co minutę wchodzące na swój profil celem sprawdzenia, czy któryś ze znajomych dodał coś nowego. Jeszcze inna część odsłon jest zapewne wyrabiana przez osoby maniakalnie (albo paranoidalnie) wciskające F5. Nie zmienia to jednak faktu, że Facebook gigantem jest i basta.

Konkurencji w postaci Google+ póki co będzie ciężko dogonić Facebooka. Wręcz niemożliwie ciężko, jeśli Google swojego serwisu społecznościowego nie otworzy na szarych Kowalskich. Z drugiej jednak strony nie zapominajmy, że MySpace też kiedyś było gigantem. A im większy serwis, tym łatwiej się mu potknąć. Póki co bardzo możliwe, że najcięższym działem Google’a będzie kwestia otwartości i prywatności (o ile można o tym mówić w przypadku „don’t be evil” Google). Choć Facebook powolutku też zaczyna dbać o prywatność swoich użytkowników.

Może więc i ciężko mówić o zagrożeniu dla Facebooka ze strony „plusa”, przynajmniej na dzień dzisiejszy, kiedy to z Google+ korzystają jedynie”early adopters”, ale śmiało można powiedzieć, że 2012, mimo braku końca świata, może być okazją do obserwacji dynamicznej walki między aktualnym liderem, i rozwijającym się „plusem”. Trzeba kupić popcorn i zobaczyć, co z tego wyjdzie, a może być ciekawie.