3

Tryb Incognito – jak włączyć i co oferuje „pozorna anonimowość” w sieci?

Tryb incognito ma zapewnić nam anonimowość podczas codziennego korzystania z internetu. Jednak czy to aby na pewno prawda?

Tryb Incognito – krótka historia „trybu porno”

Ach dobrze, że mamy tryb „porno”…wróć, oczywiście chodziło mi o tym incognito. Coś co pozwala poczuć nam się lepiej, gdy chcemy, aby to co oglądamy czy szukamy nie ujrzało światła dziennego. Ulubiony tryb wszystkich webdeveloperów, którzy regularnie muszą sprawdzać swoją pracę „na świeżo”.  Wydaje się, że jest z nami od zawsze, ale czy to prawda? Kto za to odpowiada?

Tryb prywatny został wprowadzony przez Apple w roku 2005 w przeglądarce Safari 2.0 wraz z premierą systemu Mac OS X 10.4.

Z Apple tak to już bywa, że naprawdę potrafi wstrzelić się z dobrym pomysłem. Gdy tylko tak się dzieje konkurenci z reguły od razu tworzą własne rozwiązanie, które jest jego kopią, jednak w tym wypadku było trochę inaczej. Minęły aż 3 lata zanim tryb incognito pojawił się w konkurencyjnych produktach.

Pierwszym był Google, który dostarczył tryb private wraz z pierwszą wersją przeglądarki Google Chrome w 2008 roku. Potem już z górki i tryb prywatny wyszedł do szerokiej publiki. W 2009 w przeglądarkach Internet Explorer 8, Mozilla Firefox 3.5 oraz w 2010 w przeglądarce Opera 10.5. A teraz? Teraz jeśli jakakolwiek przeglądarka nie posiada trybu prywatnego to uznawana jest za wybrakowaną.

tryb incognito

Tryb incognito w Chrome

Oczywiście historia trybu incognito nie uniknęła wielu kontrowersji, szczególnie w przypadku Google (czy kogokolwiek to dziwi?). W końcu jest to zderzenie dwóch światów. Z jednej strony mamy potrzebę oraz ideę pełnej prywatności, trybu w którym dane o nas nie są zbierane ani zapisywane. Z drugiej strony mamy producentów przeglądarek, którzy pragną wiedzieć o nas wszystko i zbierają dane gdzie tylko mogą, aby w teorii, lepiej dostosować swoje produkty do naszych potrzeb. Wśród nich oczywiście jest tylko jeden król inwigilacji…Google.

W 2018 roku okazało się, że Google i Incognito nie bardzo idą w parze. Jednym z problemem były anonimowe ciasteczka cookie, które były tworzone przez skrypty Google na różnych stronach. Takie ciasteczko było zapisywane na urządzeniu i tam już zostawały. Oznaczało to, że jeśli weszliśmy na stronę dowolnej usługi giganta z Mountain View to mógł on je odczytać. Co to oznaczało? Ano to, że Google doskonale wiedział co przed chwilą robiliśmy myśląc, że jesteśmy przed nim ukryci.

Najgorsze w tym wszystkim, że sama przeglądarka wysyłała ogromne ilości danych bezpośrednio na serwery Google co całkowicie wypaczało ideę trybu incognito. Z jednej strony mieliśmy poczucie, że jesteśmy bezpiecznie ukryci, w naszej historii nie zostawał ślad po tym co robiliśmy, jednak prawda była zupełnie inna. Google i tak miał te dane i mógł je obrabiać.

W tym samym roku niezależne badania wykazały, że realnie nie musimy nic robić z naszym urządzeniem, aby Google zbierał dane mimo uruchomionego trybu incognito. Wystarczyło pozostawić na urządzeniu przeglądarkę Google Chrome w tle, aby ta z radością w kodzie wysyłała dane o lokalizacji i innych parametrach naszego urządzenia. Faktycznie prywatność pełną gębą.

Tryb Incognito a DuckDuckGO i DuckDuck Browser

Właśnie z powodu tych kontrowersji tak wiele osób zwraca swoje oczy w kierunku innego produktu, który jest solą w oku Google. W sumie to chodzi o dwa produkty: DuckDuckGo i DuckDuck Browser.

DuckDuckGo to wyszukiwarka internetowa, która powstała w 2008 roku. Jej głównym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa i prywatności dla użytkowników. Każda kolejna afera związana z wyciekiem danych sprawiała, że zyskiwała ona na popularności. Misją DuckDuckGo jest zapewnienie maksymalnej prywatność i producent jasno deklaruje, że żadne dane nie są zbierane, a wyszukiwanie jest w pełni bezpieczne i zapewnia anonimowość.

Na fali wznoszącej powstał kolejny produkt jakim jest DuckDuck Browser, czyli przeglądarka z prawdziwym trybem incognito. Jednak w tym przypadku ważniejsze jest że cały produkt jest skupiony na zapewnieniu użytkownikowi prywatności i bezpieczeństwa. Chodzi o to, aby nie trzeba było się martwić o tony informacji zbieranych na nasz temat.

Przeglądarka ta posiada również kilka ciekawych funkcji. Przede wszystkim zapewnia prywatne wyszukiwania – wyniki bazują na realnej wartości, a nie gigabajtach danych zebranych o nas w celu personalizacji strony z wynikami. Dodatkowo chroni nas przed skryptami reklamowymi wszelkich aplikacji śledzących, dzięki czemu możemy chociaż na chwilę odetchnąć z ulgą.

Jak widać to nie kwestie techniczne, a potrzeby producenta decydują o tym jak bardzo inwigilowani jesteśmy podczas naszych codziennych zadań w internecie. Tryb incognito naprawdę może być incognito.

Jak włączyć tryb Incognito?

Chrome

Skrótem klawiaturowym: CTRL + SHIFT + N / CMD + SHIFT + N

Jeśli jednak chcesz użyć myszki skieruj kursor na ikonkę z trzema kropeczkami, a następnie wybierz opcję Nowa karta incognito 

Firefox

https://www.youtube.com/watch?v=TZ6stqlsVsI&feature=emb_logo

Możesz również użyć skrótu klawiaturowe: CTRL + SHIFT + P / CMD + SHIFT + P

Opera

Skrótem klawiaturowym: CTRL + SHIFT + N / CMD + SHIFT + N

Możemy również kliknąć na ikonkę z trzema kropeczkami i wybrać pozycję Nowy tryb prywatny

Edge

Skrótem klawiaturowym: CTRL + SHIFT + N / CMD + SHIFT + N

Możemy również kliknąć na ikonkę z trzema kropeczkami i wybrać pozycję Nowe okno InPrivate 

Safari

Skrótem klawiaturowym: CTRL + SHIFT + N / CMD + SHIFT + N

Możemy również kliknąć w okienko opcji w prawym górnym rogu i wybrać pozycję Przeglądanie prywatne 

Tryb Incognito ukrywa historię przed nami, ale nie przed światem

Pamiętajmy o jednym. Tryb incognito w wielu przypadkach daje nam jedynie fałszywe poczucie bezpieczeństwa. W teorii dzięki trybowi prywatnemu nie są zbierane dane na nasz temat. Wszystko jest tymczasowe i znika wraz z zamknięciem przeglądarki. Po naszej historii wyszukiwań czy odwiedzanych stron nie pozostaje żaden ślad, szczególnie na urządzeniu. Jest jednak jedno małe „ale”.

Tym, „ale” są dane zbierane przez dostawców internetowych. Ciężko się ukryć przed firmami, które odpowiadają za dostarczenie nam internetu i obsługę poszczególnych połączeń w sieci. Wszystko co robimy za pośrednictwem internetu i tak u nich ląduje niezależnie od tego z jakiego trybu korzystamy. Powoduje to, że analiza ruchu użytkownika dalej jest możliwa.

Podobnie sprawa ma się z właścicielami sieci prywatnych z których korzystasz. Jeśli jesteś podłączony do firmowego czy szkolnego Wi-Fi to osoby odpowiedzialne za utrzymanie infrastruktury również mogą dojść do tego jakie ruchy wykonujesz w sieci, dlatego nie warto brać sobie mocno do serca potocznej nazwy „porno mode” kiedy jesteśmy poza domem. Krótka przyjemność może mieć dość krępujące konsekwencje.

Dlatego zapamiętaj jedno. Tryb incognito zwiększa twoją prywatność, ale nie zapewnia Ci niewidzialności.

Idealny duet – tryb Incognito + VPN?

Wydaje się, że aby solidnie się ukryć trzeba włożyć odrobinę wysiłku. Po pierwsze na pewno warto skorzystać z trybu incognito. Klienci oczekują, że zapewni on prywatność i producenci najnowszych przeglądarek naprawdę zaczynają się ścigać o to czyj tryb incognito jest najlepszy. Nie mówię, że można im w 100% ufać, jednak na pewno jest lepiej niż było.

No dobra, ale pozostają dane zbierane przez „pośredników”. Tu warto skorzystać z serwerów VPN i po prostu przekierować swój ruch przez inne miejsca na świecie, aby zmylić naszych „oprawców”. Dodatkowo wiele z nich posiada możliwość uruchomienia opcji blokowania śledzenia dzięki czemu każde odwiedziny będą rzeczywiście anonimowo.

Połączenie tych dwóch elementów pozwoli nam się naprawdę solidnie ukryć przed wszystkimi, zmylić tropy i zapewnić sobie odrobinę prywatności w świecie w którym każdy czycha na nasze dane.